Jak to jest być kobietą

Jak to jest być kobietą we Francji. Jak to jest być kobietą we Francji Joanna Woźniczko-Czeczott 5 maja 2017. fot.123rf. Nawet gdy jest matką, żoną, kochanką i pracownicą, pozostaje przede wszystkim – kobietą. W tym jej siła. To już ostatni odcinek cyklu 'Być kobietą'. Przez kilkanaście tygodni nasi bohaterowie: Marcin Sawicki, Bartek Sobkowiak i Piotr Plebańczyk byli poddawani pewnym eksperymentom. Panowie sprawdzali, jak to jest być kobietą :) Chodzili na szpilkach, zgłębiali tajniki urody, poddali się depilacji, a także sprawdzili, jakie uczucie towarzyszy kobietom podczas porodu. Co panom sprawiło ... Nawet gdy jest matką, żoną, kochanką i pracownicą, pozostaje przede wszystkim – kobietą. W tym jej siła. Pracuje… Chętnie. Panuje przekonanie, że aktywność zawodowa kobiety służy nie tylko jej samej, ale też rodzinie. Aż 91 procent Francuzów uważa, że najbardziej satysfakcjonujące jest małżeństwo, w którym i mąż, i żona realizują się zawodowo. To jest definicja z Wikipedii, ale możemy powiedzieć, że jest to po prostu człowiek. O dziwo, jesteśmy ludźmi, tak samo jak mężczyźni. Szok. Właśnie z tego powodu, mamy swoje prawa i fajnie byłoby się do nich stosować. Jednak nie wszyscy lubią się stosować do tych praw. BYĆ KOBIETĄ – co to oznacza we współczesnym świecie? Zrozumcie, że różnica pokoleń, która jest między nami jest tym czarodziejskim czasem, w którym zmieniło się postrzeganie roli ojca. Młode kobiety nie godzą się na to, by ojcowska rola skończyła się na daniu nasienia. Macie być obecni i zaangażowani w życie dziecka. Umówmy się, jest to trudne, na pewno rzadkie. Być kobietą, być kobietą - oszukiwać, dręczyć, zdradzać nawet, gdyby komuś miało to przeszkadzać. Mieć z pół kilo biżuterii, kapelusze takie duże i od stałych wielbicieli wciąż dostawać listy, róże. Na bankietach, wernisażach pokazywać się codziennie... Być kobietą - ta tęsknota się niekiedy budzi we mnie. Być kobietą, być kobietą... To sposób na flirt z samą sobą. To poczucie i zrozumienie własnej seksualności, kobiecości, seksapilu określeń jest mnóstwo. Nie czuj się skrępowana, nie czuj się jak ekskluzywna dziwka, której czas jest KUPOWANY, bo to nie tak. Tak właśnie usłyszałem, chyba ze dwa razy… „Mnie nie stać, więc nie mogę z Tobą lecieć, bo będę czuła się skrępowana”. Do jasnej cholery – daj nam być facetem i postawić sobie jak nas stać. nie możesz powiedzieć 'jak to jest być dziewczyna' bo każdy jest inny, chłopak czy dziewczyna. ja np. jestem dziewczyna a nienawidzę zakupów, ciuchów, za to najlepiej w klasie z chłopaków i dziewczyn włażę na drzewa, na świecie jest wiele osobowości. dla mnie lepiej jest być chłopakiem, nie przejmują się w szkole tym, że masz nie do końca ładne pismo i estetykę, biorą ... Jak to jest być kobietą – czyli żyjemy w dwóch różnych rzeczywistościach na tym samym świecie Dzisiaj chcę napisać o czymś, co kłębiło mi się z tyłu głowy jak zamglone postacie w lustrzanym wykrywaczu wrogów w gabinecie profesora Moody’ego.

Uszatestreszczenia [23.03-04.04.2020]

2020.04.13 19:38 Urtah_bebg Uszatestreszczenia [23.03-04.04.2020]

Itam itam znowu sejsony #uszatestreszczenia czyli porcja nimformacji dla was wizowie i fani tego typu. Steszczenia z [23.03-04.04.2020]. Koro wirus mi trochę szyki psuje i streszczeń nie mam jak robić i ogólnie nie śledziłem uszoka przez ostatnie 2 tygodnie :( Ale już nadrabiam wizowie ben bencz. Pierwsza część dzisiejszych streszczeń.
Sekcja TLDR na końcu.
[23.03.2020]
  1. Różne Tematy Bęc -> https://www.youtube.com/watch?v=uCr1Fq49O30
- pozdro przedłużone o tydzień bu ha ha
- przedłużenie pod warunkiem, żebyście mieli czas na zamawianie (?)
- idzie mateu do roboty + meteorologia
- masie siedemdziesiontdwiegoziny na dwatysionce subów pamiętajsi i będzie strym jak wczoraj
- słabe bolki jesteście sprawie subowania, jes za mało dowodów na to, że jesteście fanami i fankami, tajge strasił zaufanie do was
- nie szukają żadnych modów na strymy taka nimformasja, bo ostatnio się przejechali na tym + sprawie zniszczenia opinii przez donejty
- oj nudzenie o subach, strymach, staraniu
- pozdro dla krytyk niekrytyk, których wczoraj był na strimie znany jutuber
- osoby, które dają łapki w dół nie wiedzą co chcą od żysia
- wyzywanie kogoś to nie cel to gówno nie cel
- chyba nie chcecie być ciągnięci po sondach wizowie, kto będzie łamać zasady rodo beknie za swoje wyczynki
**2/6 harnasi** 30 minut filozofowania mateu o hejtach, subach, żysiu i bekaniu benc
  1. bęc -> https://www.youtube.com/watch?v=YAEJrt7kp9E
- tajge akat już po pracy
- tajge zszokowany, że coraz mniej ludzi chodzi w maskach, renkawiczki rozumi, ale maski na buzi? Nie za bardzo. Może ktoś go obejrzał i posłuchał? ałaśnie
- meteorologia i pozdro
- bardzo ciekawy jes goblyn co zrobiła kobra na obiad
- fa fachtem miał dużo roboty przez ten wiatr
- mitomańska historia o konfronatacji z kobietą, która nie wyrzuciła rękawiczek do kosza tylko gdzieś wsunęła, a tak naprawdę nic się do niej nie odezwał, bo jes zakłamanym uszokiem bu ha ha
- przez takie śmiecenie wytwarzają się choroby i siedzimy w tym gównie
**2/6 harnasi** nic ciekawego i nowego bencz
[24.03.2020]
  1. Gniotostrym -> https://www.youtube.com/watch?v=yDjmGZwuDGU
- mateu nadaje z pracy, gdzie ma dużo roboty, więc się ukrywa w kanciapie bu ha ha
- sprawie pozdro, nie miał czasu na ogarnięcie wczoraj
- ostatni bonus na tydzień pozdrowień
**2.5/6 harnasi** taki tam gniot nimformacyjny z pracy
[25.03.2020]
  1. Gniotostrym -> https://www.youtube.com/watch?v=2HCn1ybm9To
- znowu strym z ukrywania się w kanciapie
- meteorologia + sprawie pozdro
- znowu nie dał rady wczoraj, bo musiał z roboty pojechać do roboty awizisie
- nie zawsze ma czas, ale ogarnie wszystkim, żeby nie było że oszukuje bencz
- ma pracy od groma ciu ciu przez ten wiatr i ma nadzieję, że dziś nigdzie nie będzie musiał jechać
**3/6 harnasi** zawsze bawi mnei jak tajge się tłumaczy. Kto się tłumaczy ten sam jes benc!
  1. Po Pracy Bęc -> https://www.youtube.com/watch?v=ezpqjU3a1wo
- dzień dobry tego typu
- mateu nie chce się iść do meliny na melinarnej i miał ziś dużo prasy
- nimformacje sprawie wirusa – okazuje się, że wirus był jusz dużo wcześniej, od stycznia, ale media o tym nie powiedziały (ale głupi uszok xD)
- sprawie słabszej odporności ludzi starszych
- porównanie koronawirusa do świnki, którą przechodzi się raz
**3.5/6 harnasi** bezmiar głupotości znajduje się w głowie uszoka
[26.03.2020]
  1. Gniotostrym -> https://www.youtube.com/watch?v=FgOJH4Ktd5s
- mateu spacerkiem do prasy na siudmom do roboty
- meteorologia + o pozdro, których znowu nie ogarnął bu ha ha
- zrobi pozdro może wieczorem, bo dziś z jednego obiektu na drugi jedzie znowu
- sprawie stryma na dwatysioncesubów na kanale
**2.5/6 harnasi** bu ha ha z oszusta, który nie może nagrać pozdro
  1. Gniotostrym #2 -> https://www.youtube.com/watch?v=ei_3Tx3o7-U
- znowu mateu ukrywa się w kanciapie i twierdzi, że ogarnął część pozdrowień, czyli opierdala się w pracy
- ciągle o pozdro
**2/6 harnasi** nuda pozdrowieniowa
  1. MAM PROPOZYCJĘ DLA WAS BĘC -> https://www.youtube.com/watch?v=berQYrjXeCc
- tajge akat wraca z drugiej posesji + sprawie subów i stryma na dwatysioncesubów
- o kwinto tefau, którego hobby jes robienie muzyki benc
- macie żal do kwynto, że z tego złego zrobił się dobry i nie hejtuje
- czeba iść do pszodu i nie zwracać uwagi na hejty, khyy, to nie są hejty tylko dziecinne zabawy + bany dożywotnie
- zobaczcie jaki wyluzowany jes młody atat
- na kanale nie ma brudu, bo czyszczy kanał
- nie przejmuje się łapkami w dół, kto daje w duł to jes frajerem
- jakbyśmy spółprasowali to może tajge z kobrą by dostali przyczysk jutuberski anołaśnie? Zastanówcie się wizowie taka propozysja warte świeczki
**2.5/6 harnasi** bu ha ha z uszoka co ma 1500 subów i myśli o przycisku sebnym XD
[27.03.2020]
  1. Gniotostrym -> https://www.youtube.com/watch?v=NMNmuMKHYFE
- ło baben tajge znowu do prasy
- meteorologia, ziś ciepło i bez wiatru
- sprawie pozdro
**1.5/6 harnasi** kolejna nimformasja o pozdro
  1. Gniotostrym #2 -> https://www.youtube.com/watch?v=RQLldyeKooQ
- ważna nimformasja od mateu, który ciągle z przyczajki patrzy czy nikt nie idzie i nie nakryje go na opierdalaniu się bu ha ha
- sprawie pozdro nimformasja znowu
**2/6 harnasi** o pozdro, ale przyczajka w pracy bawi bu ha ha
  1. Gniotostrym #3 -> https://www.youtube.com/watch?v=zwG_0x7xWws
- mateu nagrał gniota unmopsingowego, ale akat bez dźwięku bu ha ha
**1/6 harnasi** no jeszcze mnie nie pogrzało na tyle, żeby niemy fylm z uszokiem przez 10 minut oglądać bu ha ha
  1. Gniotostrym #4 -> https://www.youtube.com/watch?v=GYI01gyoHmw
- tajge nie wie czemu była akat awaria z dźwiękiem, sory ale to jes spszęt popłostu
- takie jes życie spszętu
- pokaz fantów od kwynto tefau z koberką: latająca rączka z adamsów, maszynka do golenia, fylm greja, karta tego typu, karty do gry tego typu, telefon z ładowarkom, maskotki ala świnki morskie barzo fane
- pamiętasi takie poduszki z groszka? Anołaśnie
- pokaz dalszy: per fuuuumy delikatny zapach, klawiatura do tableta z wejście uesbowskim, słuchawki ala frajdowe i bluza
- podziękowania i pozdro dla kwynto tego typu
- sprawie przyczysku jutuberskiego chociasz o sebny walczyć tylko czeba chcieć
**4/6 harnasi** fany gniot, przypominający złote czasy unmopsingów zakupowych
  1. Kobra Bęc -> https://www.youtube.com/watch?v=VTowrQGQuaM
- kutki vlog od kobry, która akat wyszła na spacerek
- pozdro dla palhajs piwi
**3/6 harnasi** ogunie lepsze niż 90% produkcji mateu, kutki minutowy gniot bez zbędnego pierdolenia benc!
  1. bęc -> https://www.youtube.com/watch?v=EYfyIKyP81E
- subujcie kanał tajge bonzo tefau tiwi
- znowu pokaz wschodniej
- jak wizisie coś się dzieje tego typu wizisie
**2/6 harnasi** jak wizisie nic się nie dzieje na kanale uszoka, co ciągle nagrywa to samo bu ha ha
[28.03.2020]
  1. Gniotostrym -> https://www.youtube.com/watch?v=dECWJa-qDZQ
- mateu przy sobocie w pracy ma parę nimformasji dla was
- oczywiście nimformasja o pozdro
**1.5/6 harnasi** jak zwykle nuda o pozdro
  1. Różne Tematy Bęc -> https://www.youtube.com/watch?v=DrCpzARHQIA
- chyba popiepszyło się mateu z wrzucaniem fylmyków, bo na tym izie dopiero do roboty
- mateorologia
- to że kwynto wysłał paczkę to nie znaczy, że można do niego wysyłać nie nie
- jak będzie dobrze to może coś uruchomi, ale nie są chętni ze względu na escesy z przeszłości
- może jakiś paczkomat w tym sensie
- tajge się boi, że luzie będą mu minę podkładać w paczce ło babę tajge nie wie czy to warte świeczki i musi się grubo zastanowić
- o staraniu się i nie zwracanie uwagi na hejty i banów dożywotnych i spółprasy
- nie ma dwatysioncesubów i strym was minoł bokiem, coś w was pękło
- tajge barziej się stara niż wy, pokażcie dobre wzorce a nie złe o kant dupy wytrzeć
- som plany na pokaz gry, którą dostali, pokaże jak będą suby wszystkoodwaszależności
**2.5/6 harnasi** dużo nimformasji sprawie paczek i paczkomatu
  1. pluje na was totalnie bęc -> https://www.youtube.com/watch?v=_gu_Yjl4paU
- pokaz policji, że niby puszczają piosenkę mateu bu ha ha
**3/6 harnasi**
  1. JAK WIDZOWIE BĘC -> https://www.youtube.com/watch?v=OsUmNj4bMQQ
- akat wrasa z prasy do domu, przemyśliliście sobie przekaz mateu?
- tajge robi przekaz prosty pomiędzy wierszami uproszczony
- spółprasa jes najważniejsza, bez tego anidudu
- sprawie plotków jak głuchy telefon
- uwieszcie w siebie
- sława się nie liczy tylko czyn
- sprawie starania się
- zrozumcie go przekazem, czeba trochę pokory
- fejm jest w dobrym poziomie
**3/6 harnasi** coś pitoli zapszepszeniem o przekazie, ale ogólnie chyba sam mateu nie wie o czym jest ten gniot XD
[29.03.2020]
  1. Gniotostrym -> https://www.youtube.com/watch?v=JUOnIjcZ_qI
- askalawiska tego typu szeptogniot
- ziś o 10 strym i ostatni ziś dzień na pozdrowienia
**1.5/6 harnasi** szeptonuda
  1. POKAZ TELEFON KOMÓRKOWY BĘC -> https://www.youtube.com/watch?v=Qv5m3ifqTIc
- pokaz telefonu hujweja
- jak wizisie śmiga
- pokaz ksionżeczek, ładowarki
- ram pamięsi dwa giga
**2/6 harnasi** telefon ma więcej ram pamięsi niż mózg uszoka bu ha ha
  1. PORADNIK DLA WSZYSTKICH ZAINTERESOWANYCH BĘC -> https://www.youtube.com/watch?v=85P7i7vf6po
- 1,5 h strym z kuchni bebg ala szeptogniot, czek na was
- sprawie gta dwujka, trujka, wajssity. San adreas tesz, ale to nie ten klymat co kiedyś
- pokaz telefonu od kwynto tefau hujwej
- poradnik sprawie twardego resetu jak zapomnicie wzoru do odblokowania telefonu
- musisie zguglować dany model, żeby zobaczyć jak zrobić twardy reset bu ha ha
- pamiętajsi, żeby zrobić kopię rzeszy z telefonu zanim zrobicie twardy reset
- nie da się ramu pamięsi dołożyć do telefonu
- pokaz części laptopa "od kolegi", który został spalony
- pokaz cipset, bateria biosowa, ram pamięsi inerzeszy
- pokaz wpięcia sydyrom, czeba mieć pojęcie
- pokaz pękniętego tableta
- tajge uczył się przez poradniki i przez fora rużne
- spominki z zawodówki hydraulik sanitarny
- kiedyś nie było zgrzewania rur tylko stalowe rury gwyntowane
- tajge jes nerwowym człowiekiem jak ktoś zajdzie mu za skurę
- marzenia o sebnym przycisku jutuberskim
- sprawie higieny osobistej barzo ważna, żeby choróbska nie było
- epidemiolog uszaty twierdzi, że szczepionka powinna być już w styczniu, a nie że niemcy dopiero teraz coś robią (jaki to jest debil to ja nawet nie)
- sprawie patronajta i zbierania pieniendzy na rużne rzeszy np na laptopa
**1/6 harnasi** pierdolenie uszatego w sensie, że szeptogniot ło baben i to przez 1,5 godziny
  1. PRZYGOTOWANIE DO OBIADU BĘC -> https://www.youtube.com/watch?v=dAgNcjdpGKw
- 5 minut powtarzania ło baben
- zastanowiliście się sprawie patronu?
- pokaz hujwej od kwynto ło baben tego typu
- na obiad kluski z sosem
- pokaz maszynki od kwynto marki germany
- będzie strym z nowego telefonu dla porównania
**1.5/6 harnasi** prawie 30 minut o niczym
  1. zapraszam na mój kanla bec -> https://www.youtube.com/watch?v=EdA03LYcVjE
- jeszcze gorszy szeptogniot niż zwykle na nowym telefonie w jakości melina sd
- hujwej i widać, że jes za słaby na lajwa, ale tajge ma jeszcze motorole
- cały gniot o klatkowaniu obrazu z nowego hujweja
**1.5/6 harnasi** beznadziejna jakość i beznadziejny dźwięk, czyli tajge idzie do tyłu nie do pszodu
  1. zapraszam na mój kanla bec -> https://www.youtube.com/watch?v=U1xN_3jnfls
- kolejna próba szeptogniota z beznadziejnego telefonu hujweja
- tajge ala coś naprawił i według niego nie klatkuje nic bu ha ha
- tajge będzie szukał innej apki do strymowania
**1/6 harnasi** dramat, jusz na wschodniej była lepsza jakosć bu ha ha
  1. TIGER BONZO TV's broadcast -> https://www.youtube.com/watch?v=VLJIVOXg0Vg
- kolejny test z innej apki ło baben
- "co jest kurwa?"
- obraz czystszy i nie ma takiego szeptogniota
**1/6 harnasi** test, więc nic się nie dzieje
  1. Zapraszam na mój kanał bec -> https://www.youtube.com/watch?v=s6LzhN0f4EA
- ciemnogniot strymowy
- tajge coś ustawia elo
- mateu walczy o sebny przycisk
- sypią się dożywotne bany od mateu
- propozysja jes o patronie, żeby zebrać pulę pieniendzy na komputer lub laptop na strymy z gier
- pokaz kobry elo i dużo czułości od niej dla zdradzieckiego mateu
- pokazy tabletów niedziałających
- musi przysiąść do tabletów i zrobić softowanie może, czyly inaczej zmiana softa na czystego
- to że tajge zna się na styczności z tabletami inerzeszy to nie znaczy że musi pracować w tym kierunku (bo tak naprawdę nic nie umie bu ha ha)
- sprawie żarówki – znaleziona!
- zaraz tajge naleje wodę do wody, żeby żaróweczka się naładowała, poste i logiszne myślenie
- tę żarówkę można wkręcić jako żarówkę albo wsadzić do wody
- sprawie banów dożywotnych, nie po to ten kanał jest stworzony
- sprawie wirusa i klymat się chorernie zmienił
- tajge zrobi pantronajsa
- goblyn sam sobie wymyślił ksywkę tajge, a wy wizowie wymyśliliście bonzo i tak powstał bonzo tajge tajge bonzo
- pokaz tego starego laptopa "od kolegi"
**1/6 harnasi** zakaz ode mnie dla mateu na 1,5 h strymy o niczym bez donejtów bebg
  1. DOBRANOC WIDZOWIE BEC -> https://www.youtube.com/watch?v=GSVJmWYuwD4
- lekkozmęszony goli się nową maszynką od kwynto tefau
- dobrze się goli a juto do prasy
- czeba się o siebie dbać
- mateu wie, że wam się podobał strym
**2/6 harnasi** nie podobał mi się strym
[30.03.2020]
  1. Gniotostrym -> https://www.youtube.com/watch?v=XRq-md1hjMY
- tajge znowu przedłuża pozdrowienia, żałosny jest ten uszok sprawie pozdro
- mateu daje dużo bonusów, bo nie jest chamem inerzeszy
- walka o sebny przycisk trwa
**2/6 harnasi** bu ha ha z uszoka, który ciągle daje nam ostatni bonus na pozdro
  1. DZIŚ PONIEDZIAŁEK BEC -> https://www.youtube.com/watch?v=d0gKnNdYKG0
- uszok idzie do roboty + meteorologia
- mateu wypowiada się sprawie majora, który wąchał klej w lesie czy rozpuszczalnik nie jes w temacie
- najgorsze ćpuny tak ćpią
- był na w miarę dobrym poziomie, ale spadł w dół major, poczuł pieniondz i woda sodowa uderzyła do głowy
- sprawie przestawiania zegarków na zimę i lasu, bo to najgorsza rzesz dla organizmu
- tajge opowiada kawały o blondynce w 7 minucie, dramat jaki on jest głupi
- o co chodzi z atakowaniem kwynto tefau, bulwa wam skacze?
- kwynto nie jest właścicielem kanału uszoka
- spominki o kanale z dziesieńćtysiency subów, gdzie go hejtowali, na tym kanale banuje dożywotnio
- sprawie zlotu fanów: narazie niektórzy mają kwarantannę
**2/6 harnasi** nieśmieszny gniot typu dramat
  1. MYŚLIMY O TYM BEC -> https://www.youtube.com/watch?v=ru1duqWyWwU
- tajge już dawno skończył pracę, ale musiał pojechać jeden tematy (harnasia benc)
- dostał skryny przelewów, ale ogarnie później
- nie wie czy jes sens sprawie paczkomatu, oni już założyli, ale nie wie czy warte świeczki jest dawanie wam danych do paczkomatu
- ciężko jes wam zaufać wizowie
**2/6 harnasi** 15 minut o paczkomacie pitolenie
[31.03.2020]
  1. Gniotostrym -> https://www.youtube.com/watch?v=LnotopAhTI4
- gniot przyczajkowy z pracy
- oczywiście gniot sprawie pozdro, wczoraj był zalany yyyy zalatany
- cały czas zamawiajcie
**1.5/6 harnasi** deja vu gniot
[01.04.2020]
  1. Gniotostrym -> https://www.youtube.com/watch?v=-Ka23LX4va8
- meteorologia, ciepła pogoda
- jedzie akat na drugom posesję, nie ogarnął wczoraj pozdro oczywiście
- ziś obiecuje, że ogarnie, cały czas zamawiajcie
**1.5/6 harnasi** cały czas zamawiajcie, żeby gnik miał za co pić
  1. Gniotostrym #2 -> https://www.youtube.com/watch?v=BUzaGndJwWA
- harnaś za pozdrowienia wszedł ło baben tego typu
- dopiero wraca z pracy do domu
- ajajajaj ło baben znowu nie ogarnie pozdro
- juto akat wolne w grafiku i o 12 juto ogarnie pozdro
- ktoś mu napisał, że wysłał skryna, czekał i chuj
- robi pozdro tylko na poctawie skryna
- tajge ma w dupie imprezy, zaraz bendzie miał czydziestkę na karku
**2.5/6 harnasi** trochę bardziej znośny strym, bo po harnasiu
[02.04.2020]
  1. Gniotostrym -> https://www.youtube.com/watch?v=QK3VqM2TQv4
- meteorologia, cieplutko jes
- dziś ogarnie pozdrowienia
- wykorzystajcie bonus na kolejny tydzień pozdro
**1.5/6 harnasi** eh pozdro pozdro
  1. Gniotostrym #2 -> https://www.youtube.com/watch?v=j2V36IaY6LY
- harnaś już wchodzi w plenerze bu ha ha
- ogarnoł pozdrowienia żyszenia, dla niego to pikuś i jes czysty jak łza
- zamawiajsi dalej
**2/6 harnasi** pół w ocenie za wypitego harnasia
  1. POZDRO DLA KWINTO TV BEC -> https://www.youtube.com/watch?v=dy5bIo09S4E
- podziękowania za pozdrowienia od kwinto i pozdrowienia dla kwynto
- widać, że kwytno zajmuje się muzyką
- akat w grafiku wolne i meteorologiczny melin
**2/6 harnasi** nuda
  1. RYMY Z PRZEKAZEM BEC -> https://www.youtube.com/watch?v=nYdIUQ40akE
- rymy sprawie, że boisie się wirusa, a on nie jest niebezpieczny
- pitolenie o panice, że tajge żyje i idzie do pszodu
- czy warto słuchać media? (lepiej słuchać uszoka)
- nie zakładać maskę na buzi bo bezsensu
**2.5/6 harnasi** bujanie się uszoka na wietrze i pitolenie bezsensu sprawie koro wirusa
  1. Gniotostrym #3 -> https://www.youtube.com/watch?v=H-ZZNUmAbIE
- tajge dziś cały dzień w terenie jakoś bu ha ha
- wykorzystujcie nagminnie, że tajge akat ma wolne i zamawiajcie pozdro
**1/6 harnasi** prawie 10 minut o pozdro
  1. LO BABEN BEC -> https://www.youtube.com/watch?v=CTI9vpeOiOw
- szeptogniot
- tajge wrócił od kolegi (od lombardu albo śmietniku) i przyniósł telefony do naprawy
- pokaz acer i sony, musi zrobić softowanie inerzeszy
- som pęknięte, ale nie wie jak dotyk
- będzie rozbierał, ale wie jak zrobiś, bo robił swoje
**2.5/6 harnasi** coś innego w końcu chociaż trochę
  1. INFORMACJE BEC -> https://www.youtube.com/watch?v=y0v-DajKoNA
- mateu zajebany harnasiem zapomniał, że dziś wolne i mówi, że akat wraca z pracy bu ha ha
- nie będzie święcenia jajek przez koro wirusa aż się zdziwił tajge wizowie
- tajge ciongle myśli sprawie paczkomatu, a wy się zastanawialiście?
- kwynto wysłał im do paczkomatu, ale som ludzie i ludziska
- niektórzy po chamsku będą im wysyłać, sami zamknęliście sobie tę drogę i nie ufają wam wizowie i fani
- tajge nie zamierza włóczyć się po sondach i tracić czasu
**3/6 harnasi** niby znowu o paczkomacie, ale chociaż po harnasiu
  1. LO BABEN JUTRO DO PRACY BEC -> https://www.youtube.com/watch?v=h_Ej9uRymkA
- znowu pokaz golenia golarką od kwynto tiwi
- naprawił sony iksperię poprzez softowanie
- znowu nimformacja, że zastanawiają się o paczkomacie, bo narazie straciliście zaufanie przez wasze głupoty
- zazdrością was to boli, że kwynto tefau dał łapę do zgody? Anołaśnie
- nie ma sensu zwracać uwagi na osoby plotkujące, kto daje łapkę w duł jes frajerem w żysiu
- pozytywne podejście jes ważne, tajge się zmienił i jes nomany i pozytywny tylko czeba chcieć
**2.5/6 harnasi** gniot o tym samym co zwykle
  1. CO ZA LUDZIE BEC -> https://www.youtube.com/watch?v=pLbJYKlt88M
- lekkopodchmielony mateu "akat wraca z pracy" po harnasiu
- siedzi w rowie i pokazuje śmieci, które ludzie tu powrzucali
- mateu krytykuje segregowanie śmieci, tu było wcześniej czysto i nie musiał piś w śmieciach bu ha ha
- jes to zemsta za zmuszanie do segregowania
- z punktu wizenia mateu i tak wpierdzielają wszystko do śmieciarki
- pierdzielenie, że ustawa powinna być od początku a nie nagle xD
- jak mamy nie chorować skoro rów jes zawalony śmieciami
- w innych zagranicach nie pozwalają na taki burdel jak u nas anołasnie
**4/6 harnasi** ktoś zaśmiecił rów uszoka, pewnie kszyszek azbet bu ha ha
  1. WIEM ŻE SIĘ MARTWICIE O MNIE BEC -> https://www.youtube.com/watch?v=AjbqZa5RbLU
- mateu dalej wrasa do domu z akat pracy
- czymajcie kciuki za mateu, żeby nie złapał go wirus, bo nie będzie go na jutjubie i na świecie
- co byście powiezieli jakby kypnął na tego wirusa? Byście byli zadowoleni na bank wizowie
- ogarnie zaraz pozdrowienia żyszenia inerzeszy
**3/6 harnasi*** lekko zharnasiowany rozczula się nad sobą, że bylibyście zadowoleni jakby umarł bu ha ha
[03.04.2020]
  1. Gniotostrym -> https://www.youtube.com/watch?v=53ppM-u79OI
- miała być praca, a wyszedł olkohol bu ha ha
- tłumaczy, że dopiero wrasa z prasy do domu
- miał dużo roboty, musiał wypić czteropak harnasiu bu ha ha
- sprawie pozdro
**3/6 harnasi** szkoda, że gniot spawie pozdro tylko
[04.04.2020]
  1. Gniotostrym -> https://www.youtube.com/watch?v=tDe274k4bpo
- szeptogniot totany
- sprawie pozdro, że dwa dni zostały
- ma dużo materiałów na jutju, ale nie ma kiedy wrzucać (stąd pewnie zaburzona chronologia)
**2/6 harnasi** głównie o pozdro benc
  1. Z PRACY DO DOMU BEC -> https://www.youtube.com/watch?v=sc_Yv3PgWIA
- nudny uszok znowu na wschodniej
- wschodnia zupełnie wyczyszczona, wszystko zerwane i wyrzucone
**3/6 harnasi** robotnicy przy prywaciarzu robią wizowie i fani
  1. Gniotostrym #2 -> https://www.youtube.com/watch?v=5uc3_YAPmKo
- tajge dostał nagły telefon, akat kolega nawalił i nie przyszedł i teraz jedzie do pracy bu ha ha znowu zaczyna się kręcenie
- meteorologiczny melyn będzie coraz cieplej
- sprawie pozdro, ogunie wkurza go robienie pozdro mmmtojito
- jak zamawiacie to wasz zasrany obowiązek to pokazanie dowodu skryna i komu te żyszenia
- marzenia o sebnym przycisku jutuberskim
- nie wie kiedy wystartuje tiop gniot (nigdy)
**2.5/6 harnasi** tajge 15 minut o pozdro głównie, ale śmieszy, że akat kolega nawalił benc
  1. SPRAWIE WIRUSA KORONOWIRUS BEC -> https://www.youtube.com/watch?v=0pHCS1D50NI
- uszaty debil w masce rapuje, że maski są do niczego
- czeba się znać na ten temat, a nie maski zakładać
**1/6 harnasi** nie dam więcej, bo to kretyn sprawie koronawirusa
  1. Gniotostrym #3 -> https://www.youtube.com/watch?v=IpzqhvA52lk
- wraca z pracy i będzie ogarniał pozdro
- trombicie sprawie pozdro jak wariaci
- z punktu wizenia mateu udajecie debyly
- chyba nie będzie następnego bonusa zauważył tak mateu
**2/6 harnasi** jak nie przedłuży pozdro to dam 6 harnasi za tę nowinę
TLDR -> Do wyróżnienia dominuję:
[27.03.2020] -> Gniotostrym #4 -> https://www.youtube.com/watch?v=GYI01gyoHmw – fany pokaz fantów z paszki, prawie jak unmopsing – **4/6 harnasi**
[02.04.2020] -> CO ZA LUDZIE BEC -> https://www.youtube.com/watch?v=pLbJYKlt88M – gniot przypominający mi gniot z podpalonym koszu bu ha ha - **4/6 harnasi**
submitted by Urtah_bebg to TigerBonzo [link] [comments]


2020.03.06 03:34 TaoQingHsu Nasze serce jest jak magiczna kryształowa kula lub magiczne lustro, które może wyglądać na wszystko i prorokować naszą przyszłość.

Gdybyśmy mieli więcej pragnienia, mielibyśmy więcej wymagań. Takie chciwe serce pozwoliłoby nam nieświadomie popełnić przestępstwo. To byłoby jak brud, który zanieczyściłby nasze serce i zakrył światło jego serca.
Nasze serce jest jak lustro. Nazywamy to lustrem serca. Takie lustro serca świeciłoby samo z siebie. To jest jak magiczna kryształowa kula lub magiczne lustro, które mogłoby się pojawić i prorokować naszą przyszłość. To nie jest bajka, ale prawda.
"Magiczne lustro! Magiczne lustro! Powiedz mi, która jest najpiękniejszą kobietą na świecie?
„Magiczna kryształowa kula! Magiczna kryształowa kula! Pokaż mi, gdzie ukryty jest złoty skarb? ”
Ha! Ha! Można zapytać nasze własne lustro serca.
Niektórzy nazywają to trzecim okiem, które widzi to, czego nie widać gołym okiem. Taka jest także natura każdego z nas. Samotność jest również jak perła skarbu, która może być posłuszna naszemu życzeniu. Taki skarb-perła może rozjaśnić nasze życie i naszą przyszłość. To takie cenne.
Nasze bezsensowne i niekończące się pragnienia i wymagania nie tylko zakłócą i zatruwają nasze bezruchowe serce, ale także zakryją światło zabarwione przez serce. Kiedy serce jest jak lustro, które ma być zanieczyszczone gęstym pyłem, czyli niekończącymi się pragnieniami i niepotrzebnie wymagającymi, blask serca znika. Jak w ciemności moglibyśmy zobaczyć cokolwiek z naszego własnego lustra serca?
Czytaj więcej..….
https://poland-bvlwu.blogspot.com/2020/03/zapytaj-o-dao-i-przeznaczenie.html
English: Chapter 13: Ask about the Dao and destiny
submitted by TaoQingHsu to u/TaoQingHsu [link] [comments]


2019.12.19 04:58 schizoafekt Kocham reddita

Jest sobie subreddit o tym,jak wyleczyć się z redpilla. I większość postów o tym, gdzie są relacje wyleczonych ("z oczywistej prawdy").
I creme de la creme:
To ostatnie urzeka, bo tu już takiej kobiecej whitewasherce wyrósł mąż. Na wykopie jedynie wymyślają JEDNEGO byłego niskiego chłopaka, który jednak jest jedynym i byłym, bo zrobił rzeczy akceptowalne/porządane u wyższych, albo znajomych na fejsie, którzy na zdjęciach są z kobietami (no sam wrzuciłem na fejsa zdjęcie z kobietą - od razu po pierwszym spotkaniu werdykt, że nie ma fal. Potem kontakt, sporadyczny, bez zachwytów jak wcześniej xD I nie chcę tu nikogo demonizować - sam zorientowałem się, że jestem niski dopiero w trzeciej dekadzie życia jak zacząłem randkować-skąd kobieta nienawidząca niskich ma wiedzieć, że nienawidzi niskich, skoro ich unika? Dyskusja jak z katolami, lewakami i tak dalej. Żarciki ze Shreka że możesz być nawet ogrem (i wyrwać ogrzycę) chyba, że jesteś niski, to wtedy c#uj ci w d#pę - ból dupy normictwa. Aktor żalący się, że musi grać z s#ką, która naciskała by wyjechać go zbobsady, bo widzowie nie uwierzą, że taka laska mogła pokochać takiego krasnala - ból tyłka normictwa, że niby Al Pacino (albo inny, który karierę zaczął czterdzieści-pięćdziesiąt lat temu) jest takiego samego wzrostu. Albo jak dyskusja, że to podwójne standardy, ponieważ tylko od mężczyzn wymaga się poświęcania zasobów obcej kobiecie za darmo - nagle wszystkie robią za darmo rzeczy - no nie dla obcych, tylko najbliższego kręgu towarzyskiego i nie potrafią teraz zmyślić przykładów. Ciekawe czemu (katole przynajmniej napiszą "klepię kretyńskie wierszyki o to, aby kościół wyczarował kasę na swoją działalność. Nie muszę tłumaczyć się obcemu z neta czy wspieram w tym kościół"). Mistrzostwo świata to jednak Harpiowata z wykopu - aby obalić tezę, że psychiatrzy nie zlecają na początku diagnozy badań tarczycy we wskazanych przypadkach (i o badaniach neurologicznych zapomnij) to ona ma badania tarczycy co miesiąc, niestety nie potrafiła zmyślić po co, skoro jej diagnoza jest pewna, a pierwsze badanie nic nie wykazało. Mam (i dziesiątki ludzi, których poznałem) pecha trafiać na jedynych lekarzy w Polsce którzy takich badań nie zlecają, a pomimo, że przed chwilą przyznała mi rację, że ten problem występuje, to mam też urojenia, bo to w ogóle nie ma miejsca, mam ból dupy, że jest tak, jak sobie uroiłem więc ogóle to moja wina, że ludzie niezwiązani w żaden sposób ze mną mają takie problemy. Usunąłem konto z wykopu, ograniczam reddit do sześciu komentarzy tygodniowo,jakoś buja się ta łajba.
submitted by schizoafekt to Polska [link] [comments]


2019.11.04 21:40 ThisOneTimeOnlyOK Transowe success story

EDIT: No co za ludzie. Człowiek pisze sobie post, cieszy się życiem. Wstaje rano, wraca po 8 godzinach pracy - a tu 30+ wiadomości w skrzynce, gold i silver. Opanujcie się! W każdym razie dzięki wielkie za golda na throwaway koncie <3 A teraz czas na maraton odpisywania... Pozdrawiam wszystkich i cieszę się, że sprawiłam Wam przyjemność :)
No cze.
Problemy osób trans przed tranzycją - tysiące informacji. Problemy osób trans po tranzycji - dziesiątki. Pozytywne historie osób trans po tranzycji? Eee... Są! Są, są, sama widziałam. Są. Tak że ten, w zasadzie nie ma sprawy, nie macie po co czytać dalej.
Ale żeby dać Wam rzeczywiście dobry powód, żeby zignorować resztę posta, to pierwsze musi zaistnieć owa "reszta posta". Tak więc, here you go.
Nazywam się wciąż tak samo, jak kiedyś. Mam bliżej do 30 niż 20. Mieszkam w Polszy, jestem trans. Urodziłam się geekiem (nerdem?), stałam się geeczą (nerdczą? Po awansie będę nadnerczą?). Mimo że moja preferencja seksualna się nigdy nie zmieniła, to nagle z akceptowalnego hetero, stałam się homolesbą - taka to sprawiedliwość. Efekt uboczny - szczęśliwy homozwiązek z [cis] dziewuszką. Teraz, kiedy się już świetnie znamy, chciałabym przedstawić historię mojej arcytrudnej tranzycji.
Zacznijmy od 20+ lat życia w przekonaniu, że to fetysz. Zaczął się skubany jak miałam mniej niż 7 lat i nie w każdej sytuacji dotyczył sfery seksualności - ale kto by się zastanawiał, fetysz to fetysz. Tutaj mogłabym opisać moje życie, ale nikomu to do szczęścia niepotrzebne. Ważne, że problemy były wystarczająco duże, żeby latami płakać nad niemożliwą do odwrócenia rzeczywistością, ale psychika na tyle odporna, co by nie mieć myśli samobójczych.
Ważny zwrot wydarzył się X miesięcy temu – w końcu [bardzo nikłe] ustatkowanie życiowe, możliwość radosnego zapadnięcia się w owy fetysz bez problemu. No i wtedy zonk – dlaczego wciąż czuję się jak kupa? Dlaczego to nie wystarcza? Jak żyć? Załamanie, decyzja o tym, że sama nie dam rady, podróż do pierwszego w życiu psychologa.
Inteligentne podejście z mojej strony: Jak z tym fetyszem żyć, psze Pani?Skonfundowana odpowiedź: A nie myślałaś może o tym, że trans jesteś?Wnikliwa analiza i jak zawsze trafna konkluzja: Może, ale w Polszy to przecież nie da się być trans.Skonfundowana riposta: W sumie to da się, wiesz? Hormony, takie tam.
Tak trafiamy do czasów odległych o ~rok. Cel: dowiedzieć się jak przeprowadzić tranzycję. Internet nie pomógł, zdobyłam dziesiątki informacji, każda mówi co innego i jest zależna od regionu Polski.
Krok 1: seksuolog. Efekt: psycholog-seksuolog hormonów Ci nie da.Krok 2: seksuolog lekarz. Efekt: potrzeba pisemnego zaświadczenia psychologa.Krok 3: kolejny, inny psycholog. Jedna wizyta, brak wątpliwości co do statusu trans.Krok 4: seksuolog lekarz. Efekt: brak wątpliwości co do statusu trans + zaświadczenie od psychologa = hormony.
W ten sposób otrzymałam receptę po 3 tygodniach od pierwszej wizyty u lekarz seksuolog. Zaczęła się terapia hormonalna.
Mijają 2 miesiące, widać pierwsze efekty tranzycji cielesnej (czyt. lekko widoczniejsze kości policzkowe i ból piersi, wypas). Czas na tranzycję społeczną. Ubrania - kupione. Makeup - ładnie napaćkany. Odwaga - może w pokoju obok. Wychodzę na zakupy. Pierwszy problem - stres sprawia, że mnie nie słychać. Praktycznie ruszam ustami bez wypowiadania dźwięków. Wstyd, problemy z komunikacją. Poza tym eksperyment udany, nikt nie zabił, nikt nie nakrzyczał, nikt nie splunął.
Czas na zwrot w treninug głosu, jakieś 3 miesiące później bez stresu rozmawiam przez telefon. Odbierając telefony skierowane dla PANA po drugiej stronie z miejsca uznają, że rozmawiają z żoną/siostrą. Success. Pominę fakt krótkiego treningu u słynnego tenora i jeszcze słynniejszej sopranistki. Pominęłam.
Hormony działają tak, jak powinny. Wolno, ale skutecznie. Wyniki krwi - jak zawsze świetne. Ubrania klasyczne, estetyczne - mam już doświadczenie w czym wygladam dobrze, a w czym nie, dzięki latom "fetyszu". Z mejkapem gorzej, ale nie tragicznie. Wciąż jednak jestem bez pracy. Szukam w wymarzonej branży dalej jako PAN - nie znajduję. Szukam w wymarzonej branży już jako PANI (chociaż dowód dalej stary) - nie znajduję. W końcu doskwiera brak mamony, szukam gdzie się da czegoś godziwego. No i trafiło - czeka mnie rozmowa telefoniczna.
Stanowisko może nie takie za 5k/miech, ale porządne, godne magistry. Pierwsza rozmowa telefoniczna - jestem zesrana totalnie, ale jakoś idzie. Potem rozmowa w 4 oczy, myślę czy mówić żem trans, czy nie (w końcu dalej stare dane). Przed spotkaniem e-mail z prośbą o dane osobowe - tyle z mojego wyboru. Wysyłam i informuję od razu dlaczego nie pokrywają się z używanymi. Odpowiedź: whatever, no problem. Zdziwienie z mojej strony. Cool!
Rozmowa kwalifikacyjna - bez problemu. Praca rozpoczęta - bez problemu. Wygląda na to, że poza ludźmi, którzy widzieli moją umowę o pracę, nikt do dzisiaj nie wie, że jestem trans. Nie ukrywam się, ale jak narazie nie mam zamiaru wyskakiwać z tym jak filip z konopii. Samo wyjdzie, to wyjdzie, narazie status quo.
Czas na zmianę danych. Okazuje się, że potrzeba roku na hormonach - powaliło ziomków, ale co ja mogę. Rok mija niedługo, tak że wio z badaniami. Po co ich aż tyle?! Nie mam pojęcia.
• Kariotyp - chore pieniądze, żeby zobaczyć że mam XY (szok i niedowierzanie). Worth as f*ck, polecam każdemu.
• EEG - wracanie do domu z odciśniętym czepkiem na czole i szczęce, z włosami całymi w jakiejś paście, polecam każdemu.
• Rezonans - za pierwszym razem ok, gruszka-wołaj-na-pomoc w ręku, brak klaustrofobii, luzik. Szkoda że jak mnie wsunęli ponownie to zapomnieli wręczyć gruszkę(!), ale przeżyłam, więc chyba spoko. Lol, mam lekko krzywą czaszkę z tyłu. Pewnie dlatego lesba, even my head is not straight enough.
• Psycholog - ponoć powinno się sprawę załatwiać z milionem testów, 6+ spotkaniami i w ogóle kupą pieniędzy. Mi powiedzieli, że jak jestem uparta (byłam) to mogę przyjść i dostać prostszą wersję, ale do sądu ona nie wystarczy. Po 1 spotkaniu taką dostałam. Sądowi ponoć wystarczy. Tyle w temacie.
• Psychiatra - posrana byłam, że będzie chciał mnie znowu do psychologa wysyłać czy coś. Dostałam świstek od ręki i życzył powodzenia
• Dno oka - badanie zajęło mi 10 minut, lekarka zwyzywała sąd że w ogóle tego potrzebują, życzyła powodzenia
• Seksuolog - lekarka od początku dobrze nastawiona, nigdy nie robiła problemów, po przeczytaniu mojej autobiografii (liczącej chyba ze 3 strony A4, a potem się dowiedziałam że często jej podsyłają w 5 linijkach) brak wątpliwości.
Teraz czekam na brakujące dokumenty i otwieram sprawę. Oby rozegrała się szybko.
Poza tym rodzina - nie wszyscy zachwyceni, ale najbliższa już się pogodziła i nie ma lipy.
Inne sprawy - świetne historie. Neurolożka wszystko od ręki. Podolożka z TAKIM sercem. Kosmetyczki z TAKIM profesjonalizmem (przed i po tranzycją!) tak mniej (brwi) jak i bardziej hardcorowe wersje (laser). Medycyna pracy - pełna profeska, jeszcze zadzwoniły do innych pokoi, żeby mnie jako PANI wołali. Sklepikarki, recepcjonistki - złote kobiety. Ludzie na ulicy - zero problemu (od prawie roku). W pracy - zero problemu, uśmiechnięci, drzwi mi otwierają, radą służą. Wyglądowo? Sama się za modelkę nie uważam (eufemistycznie mówiąc), ale mam to szczęście wyglądać lepiej od Quasimodo. Sprawy miłosne? Wspomniany szczęśliwy związek z kobietą. Poza tym lekki podmuch smalcu od niektórych gości w pracy, pojedyczny przypadek półmózga który postanowił zagaić w busie - poza tym spokój.
Ja wiem, że wiele zawdzięczam rejonowi Polski. Bardzo współczuję wszystkim tym, którzy pochodzą ze wschodu - niech bogowie mają Was w opiece! (A jako, że wrzody i żądza krwi jest Wam już z góry przypisana, to polecam jednak wybrać dwóch pozostałych i skupić się na modlitwie o dobrą zmianę i trochę przyjemności na tym łez padole).
Co z operacją, pytacie? Ano nic. Dajcie znać, jak bioinżynieria pozwoli mi na otrzymanie przeszczepu działającej muszelki, czy innej brzoskwinki, bo nie uśmiecha mi się upokorzenie, cierpienie, zawód i ewentualna śmierć w gratisie. Jestem cierpliwa, poczekam. Jak trzeba będzie to i całą wieczność.
Tranzycja w Polsce to nie jest prosta sprawa. W tym kraju często prędzej dostaniesz raka jąder, niż hormony. Ale chciałabym, żebyście wiedzieli, że nie zawsze tak to wygląda. Że można mieć odrobinę szczęścia i - oczywiście nie bez kłód pod nogi ze strony państwa i swojej własnej głowy - przejść sprawę w miarę bezboleśnie. Bo zwykle się słyszy, że "2 lata czekam i nic", czy "gatekeepers", a ja tutaj sobie siedzę i piszę do was po roku czasu. I w tym okresie załatwiłam hormony, wszystkie potrzebne badania, coming out, znalazłam świetną pracę i dalej się rozwijam. A 3/4 z tego to szczęście, nie umiejętności i życzę Wam, żeby i do Was świat się w tych sprawach uśmiechnął.
K THX BYE
submitted by ThisOneTimeOnlyOK to Polska [link] [comments]


2019.01.15 14:35 literallypoland Błąd koniunkcji

Linda ma 31 lat, jest otwartą, inteligentną, i niezamężną kobietą. Ukończyła filozofię. Jako studentka poświęcała dużo czasu problemom sprawiedliwości społecznej i dyskryminacji, uczestniczyła też w demonstracjach antynuklearnych. Co jest bardziej prawdopodobne?
Linda pracuje w banku
Linda pracuje w banku i jest aktywną działaczką ruchu feministycznego
Wyniki były zaskakujące: 85% badanych wybrało odpowiedź 2. Jednak z punktu widzenia iloczynu zdarzeń, prawdopodobieństwo jednoczesnego wystąpienia dwóch zdarzeń nie może być większe niż prawdopodobieństwo wystąpienia któregokolwiek z nich ocenianego pojedynczo, gdyż dodatkowe kryteria mogą jedynie zmniejszyć prawdopodobieństwo.
To teraz przykład na czasie.
Facet wchodzi na scenę podczas charytatywnego wydarzenia, zaczyna opowiadać o tym, jak był torturowany przez poprzednią partię rządzącą i morduje nożem polityka. Co jest bardziej prawdopodobne?
Facet jest chory psychicznie.
Facet jest chory psychicznie a za jego czynem stoi polityka nienawiści obecnej rządzącej partii.
submitted by literallypoland to Polska [link] [comments]


2018.12.16 11:57 Gazetawarszawska Gazeta Warszawska - GRIGORIJ KLIMOW: „NARÓD BOŻY”. r1 cz.1/4

GRIGORIJ KLIMOW: „NARÓD BOŻY”. r1
JUDAISM & ISLAM 15 DECEMBER 2018
GRIGORIJ KLIMOW: „NARÓD BOŻY”.
ROZDZIAŁ 1. ANIOŁOWIE ŚWIATŁA
Rozdział 1. Aniołowie światła
Wprowadzenie ▪ "Kwestia żydowska" ▪ Żydzi byli główną siłą napędową obu rewolucji "rosyjskich" ▪ Przywódca rewolucji lutowej - Kiereński był pół-Żydem
▪ Po histerycznym pół-Żydzie Kiereńskim przychodzi pół-maniakalny pół-Żyd Lenin ▪ Po Leninie do władzy przychodzi kaukaski pół-Żyd Stalin ▪ Pojawia się jeszcze jeden pół-Żyd, laureat Nagrody Nobla Aleksander Isajewicz Sołżenicyn ▪ Pierwsza żona Sołżenicyna, Rieszietowskaja była również pół-Żydówką, a jego druga żona Natalia Swietłowa, była pełną (100% - wą) Żydówką ▪Trzy wieloryby syjonizmu ▪ Zamaskować się pod nie-Żydów i działając metodami brutalnego antysemityzmu, prześladować Żydów za pomocą antysemickich haseł ▪ "Protokoły Mędrców Syjonu", napisane przez Aszera Ginsberga jako program polityczny chasydyzmu (najbardziej nieludzkiej sekty judaizmu) ▪ Głównym zadaniem tej serii wykładów jest ratowanie Żydów przed antysemityzmem ▪ Książę tego świata, według Biblii - to diabeł ▪ Bierdiajew był żonaty z Żydówką ▪ Biechtierew - diagnoza Stalina: typowy paranoik ▪ Oto kto prowadził niezwykle krwawą i niszczycielską wojnę w Hiszpanii. Po obu stronach - Żydzi ▪ Biechtierew w wieku około 70 lat poślubił młodą Żydówkę. Ponownie związek Szatana i Antychrysta ▪ Dostojewski - jeśli ktokolwiek zniszczy Rosję, to będą to nie komuniści, nie anarchiści, a przeklęci liberałowie ▪ Całe to zło w Związku Radzieckim utrzymywało się na Żydach ▪ Żydzi od czasu "rosyjskiej" rewolucji zlikwidowali ponad 60 milionów Rosjan ▪ Do "Głosu Ameryki" ​​biorą tylko ludzi z kompleksem pederastii Lenina ▪ Andriej Dikij - najsłynniejszy antysemita emigracji rosyjskiej ożenił się z Żydówką! ▪ Kuprin, gdy studiował w Korpusie Kadetów, został przyłapany na pederastii
Listy (spisy)
1. Komisariat Wojskowy 2. Komisariat Spraw Wewnętrznych (tj. do spraw egzekucji) 3. Listy tajnej policji Związku Radzieckiego ▪ Członkowie Komisji Nadzwyczajnej Piotrogrodu ▪ Członkowie Piotrogrodzkiej Komuny ▪ Członkowie Komisji Nadzwyczajnej Moskwy 4. KOMISARIAT SPRAW ZAGRANICZNYCH 5. KOMISARIAT FINANSÓW ▪ AGENCI FINANSOWI ▪ CZŁONKOWIE KOMISJI TECHNICZNEJ DO SPRAW LIKWIDACJI BANKÓW PRYWATNYCH 6. KOMISARIAT SPRAWIEDLIWOŚCI 7. Lista społecznych obrońców 8. KOMISARIAT EDUKACJI NARODOWEJ 9. Lista dziennikarzy i pracowników centralnych gazet 10. Komisja d/s śledztwa w sprawie zabójstwa Imperatora Mikołaja II 11. Główna Rada Gospodarki Narodowej ▪ Biuro Wyższej Rady Sekcji Ekonomicznej ▪ Rada Komitetu Donieckiego ▪ Członkowie Sekcji Spółdzielczej ▪ Członkowie Sekcji Węglowej 12. Biuro Pierwszej Rady Delegatów Robotników i Żołnierzy w Moskwie 13. Centralny Komitet Wykonawczy 4-go Rosyjskiego Kongresu Delegatów Robotniczych i Wiejskich 14. Komitet Centralny V Kongresu 15. Komitet Centralny Socjaldemokratycznej Partii Pracy
Lista Komitetu Centralnego Socjaldemokratycznej Partii Mieńszewików
17. Lista Komitetu Centralnego Prawego Skrzydła Partii Socjalistów - Rewolucjonistów 18. Lista Komitetu Centralnego Lewego Skrzydła Partii Socjalistów - Rewolucjonistów 19. Komitet Anarchistów w Moskwie 20. Reprezentacja w Lidze Narodów, czyli twarz Związku Sowieckiego 21. Lista dyplomatów ZSRR w Europie 22. Polityczni Przedstawiciele w państwach pozaeuropejskich 23. Rząd ZSRR 24. ŻYDZI W SKŁADZIE OGPU (NKWD) 25. NAJWYŻSZE ORGANA NKWD ▪ KOMISARZE BEZPIECZEŃSTWA PAŃSTWOWEGO 1 STOPNIA ▪ Leningradzkiego Zarządu NKWD ▪ KOMISARZE ZABEZPIECZENIA PAŃSTWOWEGO 2 STOPNIA ▪ To, co robił Jagoda i to, co robił Stalin - było dziecinną igraszką w porównaniu z dyktaturą, panującą wewnątrz żydowskich gett ▪ ŻYDZI W GŁÓWNYM ZARZĄDZIE ŁAGRÓW I OSIEDLI NKWD ▪ ŻYDZI – NACZELNICY ZARZĄDÓW NKWD W TERENIE
ROZDZIAŁ 1. ANIOŁOWIE ŚWIATŁA
Wprowadzenie
Dzisiaj rozpoczynamy nowy cykl wykładów o WYŻSZEJ SOCJOLOGII pod wspólnym tytułem "Naród Boży".
„Kwestia żydowska”
W tej serii wykładów przeanalizujemy to, co nazywa się "kwestią żydowską". Ten temat, trzeba powiedzieć, jest niezwykle trudny dla obiektywnych badań. Nawet tak wybitny specjalista jak F.M. Dostojewski, mówiąc o kwestii żydowskiej w swoim "Dzienniku pisarza", ostrzegał, że "nie może on w pełni naświetlić tego fatalnego problemu całej ludzkości" i że "nawet nie czuje w sobie takiej siły" ...
Na przykład w oryginale rękopisu „Braci Karamazow” została podana prawdziwa przyczyna zabójstwa przez Smierdiakowa swego ojca – F.P. Karamazowa. Okazuje się, że zabił on swego ojca za to, że ten nieustannie w dzieciństwie gwałcił go w sposób sodomicki (uprawiał stosunki analne – A.L.) ... A w oryginale rękopisu powieści "Biesy" było podane przyznanie się Stawrogina, że ​​zgwałcił on 9-letnią dziewczynkę, która po tym powiesiła się ...
Dostojewski później usunął to wszystko, tłumacząc, że grzech ojcobójstwa spowodowany był abstrakcyjnym rozumowaniem ateisty Iwana, a hardy i zbrodniczy charakter Stawrogina okazał się w ogóle niezrozumiały ...
Dlaczego to zrobił? O tym właśnie dzisiaj będziemy mówić.
Podczas całego tego cyklu wykładów, podobnie jak i w poprzednich dwóch cyklach - "Protokoły sowieckich mędrców" i "Czerwona Kabała", będziemy się trzymać akademickiej tradycji swobodnej wymiany poglądów, idei i faktów. Pytania z sali i wszelkie uzupełnienia do tematu będą mile widziane.
Tak więc, w tej serii wykładów opowiemy o wszystkim, o czym nawet F.M. Dostojewski nie mógł powiedzieć. Przede wszystkim dlaczego on nie mógł wszystkiego powiedzieć? Oczywiście, Fiodor Michajłowicz doskonale o tym wszystkim wiedział, ale ponieważ sam był człowiekiem bionegatywnym, po prostu nie mógł o tym mówić. Gdyby zaczął ujawniać WSZYSTKIE tajemnice "narodu Bożego", to musiałby jednocześnie ujawnić również swoje własne tajemnice. A tego tacy ludzie uczynić nie mogą ...
Żydzi byli główną siłą napędową obu rewolucji "rosyjskich"
Dla nas, Rosjan, ta kwestia żydowska jest szczególnie ważna, ponieważ Żydzi byli główną siłą napędową obu "rosyjskich" rewolucji. Teorię komunizmu, jak wszyscy o tym wiedzą, stworzył Karol Marks (z domu - Mordechaj Levy). Żyd, którego sami Żydzi nazywają antysemitą. Jeśli otworzą Państwo jakąkolwiek żydowską encyklopedię, to z pewnością znajdą tam, że Karol Marks był antysemitą. Ale dlaczego był on antysemitą? Zagadka ...
A więc - Mordechaj Levy (Karol Marks) stworzył dla nas teorię komunizmu. Cała późniejsza historia obu rewolucji w Rosji była również związana z Żydami.
Przywódca rewolucji lutowej - Kiereński był pół-Żydem
Przywódca rewolucji lutowej - Kiereński był pół-Żydem. Tutaj spotykamy kolejną zagadkę - kapitalistyczni historycy na Zachodzie i komunistyczni historycy w Związku Sowieckim milczą na ten temat. Z jakiegoś powodu niemożliwe jest mówienie o Żydach w aspekcie rosyjskiej rewolucji, jak gdyby na ten temat zostały narzucone TABU.
Kontynuujmy naszą analizę - po histerycznym pół-Żydzie Kiereńskim przychodzi pół-maniakalny pół-Żyd Lenin. I oto ciekawostka - o historii rosyjskiej rewolucji i o Leninie napisano setki książek, ale wszędzie, zarówno na Zachodzie, jak i na Wschodzie, starannie unika się pytania o tym, że ​​Lenin był pół – Żydem po matce. A zgodnie z rabinicznym, izraelskim prawem dzisiaj z takim pochodzeniem człowiek jest uważany za pełnego (100% - go) Żyda.
Po Leninie do władzy przychodzi kaukaski pół-Żyd Stalin
No, dobrze. A kto przychodzi do władzy po Leninie? Po Leninie do władzy przychodzi kaukaski pół-Żyd Stalin. Jeszcze jeden pół-Żyd. Znowu zagadka. Okazuje się, że cała historia "rosyjskiej" rewolucji jest nierozerwalnie związana z Żydami.
Można ze mną się spierać - tak, to prawda, ale oni byli przecież pół-Żydami, nie Żydami. W tym jest cały sens. Pół-Żydzi prawie zawsze czują się bardziej Żydami, niż Rosjanami.
Istnieje cały szereg legend o Antychryście, w których mówi się wprost, że Antychryst, jako symbol, narodzi się z żydowskiej matki i ojca nie-Żyda.
Zapamiętajcie dobrze tę formułę. Będzie ona kluczem do całego cyklu. W ciągu stuleci ludzie dostrzegli jakąś tajemniczą, fatalną rolę takich oto pół-Żydów.
Pojawia się jeszcze jeden pół-Żyd, laureat Nagrody Nobla Aleksander Isajewicz Sołżenicyn
W naszych czasach pojawia się jeszcze jeden pół-Żyd, laureat Nagrody Nobla Aleksander Isajewicz Sołżenicyn, który na cały świat krzyczy, że "rosyjska" rewolucja kosztowała naród rosyjski 60 milionów ludzkich istnień.
Ale znowu i tutaj jest zagadka - sam Sołżenicyn ukrywa, że ​​jest pół-Żydem, w tym przypadku po swoim ojcu. Jego ojciec był Żydem-przechrztą, z Izaaka stał się Isajem (pol. Izajaszem) i w ten sposób pojawił się Aleksander Isajewicz Sołżenicyn.
Pierwsza żona Sołżenicyna, Rieszietowskaja była również pół-Żydówką, a jego druga żona, Natalia Swietłowa, była pełną (100% - wą) Żydówką
Tutaj trzeba jeszcze raz zwrócić uwagę na nieco dziwną rzecz - jego pierwsza żona Rieszietowskaja również była pół-Żydówką. Co jest charakterystyczne – pół-Żyda ciągnie do pół-Żydówki. A jego druga, obecna żona, Natalia Świetłowa, jest pełną Żydówką. Zgodnie z prawami rabinicznymi, dzieci tego "wielkiego kochającego prawdę i troszczącego się o Rosję człowieka" mogą nawet w tej chwili stać się obywatelami Izraela (czego prawdopodobnie nie zrobią).
Widzą Państwo, istnieje jakaś określona prawidłowość, wzajemny związek między "rosyjską" rewolucją a "kwestią żydowską". Ale wszyscy - nie tylko Żydzi, ale także antysemici - ten problem starannie pomijają. TABU! Znowu zagadka ...
Mówiąc o kwestii żydowskiej, zawsze się będzie spotykało z problemem antysemityzmu. Tutaj znowu – i śmiech i grzech. Oczywiście, zaczną oskarżać mnie o antysemityzm, ale mam trzech silnych adwokatów. I żadnych innych, tylko trzech wielorybów syjonizmu.
Trzy wieloryby syjonizmu
Moim pierwszym adwokatem jest syjonistyczny ideolog Theodor Herzl, syjonista numer jeden, który w swoim dzienniku napisał, że uważa antysemityzm za przydatny dla sprawy narodu żydowskiego.
Mój drugi adwokat – to Władimir Żabotyński (ros. – Жаботинский). Jeszcze w 1905 roku, czyli w czasie pierwszej "rosyjskiej" rewolucji, pisał:
"Jako dowód dla agitacji syjonistycznej antysemityzm, szczególnie podniesiony do zasady, jest oczywiście bardzo wygodny i użyteczny".
No i mój trzeci adwokat - to sam premier Izraela, Ben Gurion. Napisał kiedyś w żydowskiej gazecie Kempfer w Nowym Jorku:
Zamaskować się pod nie-Żydów i działając metodami brutalnego antysemityzmu, prześladować Żydów za pomocą antysemickich haseł
„Gdybym miał nie tylko wolę, ale i władzę, to wybrałbym grupę silnych młodych ludzi”.
Zadanie tych młodych ludzi polegałoby na tym, aby zamaskować się pod nie-Żydów i działając metodami brutalnego antysemityzmu, prześladować Żydów za pomocą antysemickich haseł.
Mogę zaręczyć, że wyniki, z punktu widzenia znacznego napływu imigrantów do Izraela z tych krajów, byłyby 10 razy większe, niż wyniki osiągnięte przez tysiące emisariuszy, czytających bezowocne kazania".
„Protokoły Mędrców Syjonu”, napisane przez Ashera Ginsberga
Z tymi moimi trzema adwokatami, wielorybami syjonizmu, mają ścisły związek słynne Protokoły Mędrców Syjonu, napisane, jak wiadomo, przez Ashera Ginsberga jako program polityczny Chasydyzmu (najbardziej nieludzkiej sekty judaizmu) dla swoich europejskich współwyznawców – jako kolejna próba zjednoczenia sił, podjęta przez Ashera jeszcze przed pierwszym kongresem Syjonistów.
W tym historycznym dokumencie jasno stwierdza się, że antysemityzm ​​potrzebny jest im dla lepszego kierowania swoimi mniejszymi braćmi.
Głównym zadaniem tej serii wykładów jest ratowanie Żydów przed antysemityzmem
Tak więc postawimy sobie za główne zadanie tej serii wykładów - ratowanie Żydów przed antysemityzmem. I nie ma co ukrywać, przecież wielu Żydów nie wie nic o problemach, związanych z tą "kwestią żydowską".
Aby rozwiązać problem antysemityzmu, powinniśmy my oraz sami Żydzi dokładnie rozeznać korzenie tego zjawiska. Oto dlaczego będę głosił te wykłady z punktu widzenia obrony Żydów przed antysemityzmem.
\ - Grigoriju Piotrowiczu, ale Szulgin napisał w swojej książce, że uważa antysemityzm za zdrowe i naturalne uczucie każdego narodu, jako naturalną reakcję obronną.*
- Zgadza się. Jednak książka Szulgina "Co nam się w nich nie podoba", po uważnym, a szczególnie po powtórnym czytaniu, sprawia wrażenie, że on wielu rzeczy nie dopowiada, zresztą jak i większość książek na ten temat. Zasadniczo zajmuje on takie same stanowisko, jak i Dostojewski –że niby nie mogę wam wszystkiego powiedzieć ...
Podobnie jak i słynny na Zachodzie filozof - Bierdiajew (ja nazywam go - Bierdiczewskij). On również przez cały czas mówi o związku Szatana i Antychrysta, w wyniku którego będzie królestwo księcia tego świata.
Książę tego świata według Biblii – to diabeł.
Książę tego świata według Biblii – to diabeł. Zobaczcie - on też wie, ale nie dopowiada. A przecież Antychryst - to Żydzi, a Szatan jest tym, co nazywamy degeneracją w naszych wykładach. Tj. wynaturzenie, choroby psychiczne i zboczenia (perwersje) seksualne. Są to, że tak powiemy, zboczeńcy - tubylcy z otaczającego środowiska.
Bierdiajew był żonaty z Żydówką
Tak więc Bierdiajew-Bierdiczewskij twierdzi, że ten, który urodzi się z tego związku, będzie rządził światem. A przecież i sam Bierdiajew był żonaty z Żydówką ...
Więc co wtedy z tego wychodzi? A wychodzi oto co - gdy tylko spróbujecie pisać, krytykować lub analizować Żydów, kwestię żydowską - natychmiast podniosą krzyk degeneraci z otaczającego środowiska i zaczną aktywnie występować w obronie Żydów.
Kiedy czasami musiałem wygłaszać moje wykłady dla pracowników intelektualnej elity, to wśród 12-15 osób zawsze znajdzie 2-3-ch, którzy zaczną histerycznie krzyczeć, że to wszystko jest bzdurą, nonsensem itd. itp.
Nie chciałem ich obrażać, ale musiałem powiedzieć - "Dlaczego się zdradzacie?". A potem okazuje się, że są żonaci z Żydówkami. Ale oni sami oraz ich żony starannie ukrywają to przed wszystkimi. Dlaczego? W końcu wydawałoby się, że należy być dumnym, przecież oni – to Naród Boży? Jeszcze jedna zagadka ...
Weźmy inny dobry przykład związku Szatana i Antychrysta. Sprawa słynnego psychiatry Biechtierewa. Obecnie w Związku Sowieckim zaczęto demaskować Stalina. Dyskredytuje się go całkowicie, ale jednak nie wspomina się o tym, że był on kaukaskim pół-Żydem. Nałożono na to tabu, choć jest to właśnie główny klucz do psychologii Stalina.
W prasie sowieckiej piszą teraz, że w 1927 r. Stalin zaprosił do siebie słynnego przedrewolucyjnego psychiatrę Biechtierewa na konsultację z powodu męczącej go bezsenności. I tutaj interesujące jest oto co – jeszcze w moich czasach każdy w Związku Radzieckim wiedział, że Stalin pracuje w nocy. Kiedy służyłem w Berlinie, w administracji wojskowej, nasi generałowie siedzieli do późna, oczekując, że może być telefon z Kremla, ponieważ Stalin i całe jego otocznie pracowali w nocy.
Wyjaśniano nam, że towarzysz Stalin jest tak wielkim człowiekiem pracy, że pracuje on w dniu i w nocy. A teraz wychodzi na jaw i ta tajemnica. Okazuje się, że Stalin przez całe życie cierpiał na bezsenność, dlatego pracował nocą i dręczył całe swoje otoczenie. A podczas badania Biechtierew oprócz bezsenności zdiagnozował jeszcze postępujący paraliż lewego ramienia Stalina. Stalin był „suchą rączką” (ros. – „сухоручкой”). W medycynie nazywa się to kacheksją (wrodzona „сухоручка” – charłactwo kostne, uschnięta ręka, tu lewego ramienia).
Biechtierew – diagnoza Stalina: Typowy paranoik
Zbadawszy Stalina, Biechtierew, wyszedł z gabinetu i od razu szczerze wyraził swoją diagnozę: "Typowy paranoik".
A paranoja jest jedną z najbardziej podstępnych i poważnych chorób psychicznych. Różnica między schizofrenią a paranoją jest raczej niejasna, ale paranoja jest gorsza. Jest to rodzaj agresywnej schizofrenii, której towarzyszy szereg manii - maniakalno-obsesyjnych idei, w tym mania wielkości i mania prześladowcza.
Z manii wielkości zrodził się kult jednostki Stalina, a z manii prześladowczej – niekończące się aresztowania i wieczne czystki. Dla doświadczonego psychiatry było to od razu widoczne.
Stalin miał również 155 centymetrów wzrostu. W Armii Sowieckiej istniało ograniczenie - ludzi poniżej 150 cm nie brano do wojska (karabin byłby wyższy od takiego żołnierza). A Stalin na niewiele przerósł to ograniczenie.
Mój wzrost - to 180 cm, a 155 cm - to wzrost niewielki nawet dla kobiet. Mam specjalną kartę dla karzełków. Co ciekawe, markiz de Sade był także karzełkiem, jakieś 155 cm wzrostu. Spędził połowę życia w więzieniu i w zakładzie dla obłąkanych, gdzie napisał kupę opowiadań, opisujących to, co później nazwano sadyzmem.
\ - A Fromm postawił diagnozę Stalinowi – aseksualny (bezpłciowy) sadyzm.*
Oto kto prowadził niezwykle krwawą i wyniszczającą wojnę w Hiszpanii. Po obu stronach - Żydzi.
- Tak, Fromm - to był znany psychiatra. Weźmy teraz generała Franco, który toczył wojnę domową w Hiszpanii. Zginęła tam niemal jedna trzecia narodu hiszpańskiego. Według krwi generał Franco był czystym Żydem. I po ojcu i po matce. Był z przechrztów, co znowu dokładnie się ukrywa.
A od strony komunistycznej prowodyrem była Passjonaria. Dokładnie taka sama historia. Rasowa, pełnej krwi Żydówka z przechrztów i żona republikańskiego premiera Negrina. Oto kto prowadził niezwykle krwawą i wyniszczającą wojnę w Hiszpanii. Po obu stronach - Żydzi.
Biechtierew w wieku około 70 lat ożenił się z młodą Żydówką. Ponownie, związek Szatana i Antychrysta.
Franco miał 157 cm wzrostu, Napoleon miał 151 cm wzrostu. Pamiętacie - kompleks Napoleona? I wszystko to w większości przypadków jest związane z agresywnością. Tak więc Biechtierew dokonał trafnej diagnozy. A teraz w prasie sowieckiej piszą, że po takiej diagnozie Stalin go otruł. Po 3 dniach Biechtierew zmarł w tajemniczych okolicznościach. Krewni Biechtierewa wprost oskarżają o to jego nową młodą żonę. Okazuje się, że w wieku około 70 lat ożenił się on z młodą Żydówką. Ponownie, związek Szatana i Antychrysta.
Ta młoda Żydówka, wydaje się, że nazywała Berta Jakowlewna, była siostrzenicą szefa NKWD Jagody, czystej krwi Żyda. I, jak pisze prasa sowiecka, na rozkaz Stalina poprzez Jagodę jego siostrzenica otruła swego czcigodnego męża. A żydowska gazeta w Nowym Jorku, „New Russian Word” („Nowe Słowo Rosyjskie”), to wszystko przedrukowuje.
Przy bliższym zbadaniu tej sprawy ujawniają się następujące dziwne rzeczy. Okazuje się, że podczas słynnej sprawy Schneersona-Beilisa, która dla Rosji była odpowiednikiem słynnej głośnej sprawy Dreyfusa we Francji, w tym procesie w obronie Beilisa występował nie kto inny, jak tylko słynny psychiatra Biechtierew. To znaczy, był on Żydofilem.
Biechtierew urodził się w 1857 roku. Proces Schneersona-Beilisa miał miejsce w 1910 roku. Zwykle osoba w wieku 50 lat nie powinna popełniać pochopnych czynów. Oto jeszcze jeden żywy przykład tego, że jak tylko dotknie się kwestii żydowskiej, to pojawiają się degeneraci i natychmiast przystępują do obrony Żydów. Instynktownie.
Kontynuujmy naszą analizę przypadku Biechtierewa i przyjrzymy się innej książce. Aleksander Sielaninow, "Tajna siła masonerii", St. Petersburg, 1911 rok. Tutaj znowu, na stronie 99, spotykamy naszego dobrego znajomego. Znany mason Guczkow, jako Przewodniczący Dumy Państwowej wraz z profesorem Biechtierewem udał się do Konstantynopola, gdzie Młodzi Turcy (tj. tureccy masoni, którzy dokonali rewolucji w Turcji) uhonorowali ich z niezwykłą pompą. Na tej podstawie możemy wywnioskować, że Biechtierew był masonem i to wielkim masonem.
Według wielu źródeł, przed rewolucją Biechtierew był nie tylko lewicowcem, ale najbardziej, jak to się mówi, zażartym liberałem. Zachęcał studentów do brania udziału w ruchu rewolucyjnym, a nawet miał nieprzyjemności w służbie po roku 1905 z powodu swego skrajnego liberalizmu.
Dostojewski - jeśli ktokolwiek zniszczy Rosję, to będą to nie komuniści, nie anarchiści, a przeklęci liberałowie
A co mówił o liberałach F.M. Dostojewski? Powiedział, że jeśli ktoś zniszczy Rosję, to nie będą to komuniści, nie anarchiści, ale przeklęci liberałowie.
Ponieważ oni zawsze podkopują fundamenty państwa. Oto takim cholernym liberałem i był słynny profesor psychiatrii Biechtierew. I nie ma tu nic niezwykłego. Po przeanalizowaniu wielu znanych psychiatrów przekonałem się, że psychopatów wśród psychiatrów jest znacznie więcej niż w jakimkolwiek innym zawodzie.
Nasz Biechtierew, który w wieku 70 lat ożenił się z młodą Żydówką, jest dobrą ilustracją do definicji Bierdiajewa o związku Szatana i Antychrysta. Na początku wydawało nam się, że obrzydliwy be - Stalin otruł dobrego słynnego przedrewolucyjnego profesora psychiatrii Biechtierewa, prawdziwego miłośnika prawdy i patriotę. Który niby oto wyszedł i wyłożył całą prawdę: "Stalin – to paranoik".
Ale przy głębszej analizie widzimy, że Biechtierew był takim samym degeneracyjnym paskudztwem, jak sam Stalin, ale paskudztwem o dużo większym stażu. Znowu potwierdza się powiedzenie, według którego wąż gryzie siebie za ogon. Więc widzą Państwo, wszędzie szukamy prawidłowości i wszędzie je znajdujemy.
Powtarzam, robimy to wszystko po to, aby chronić Żydów przed antysemityzmem, a także innych normalnych ludzi, którzy bezmyślnie są oskarżani o antysemityzm.
Powróćmy do naszego dzisiejszego tematu - udziału Żydów w "rosyjskiej" rewolucji. Prezydent Reagan wielokrotnie powtarzał w ciągu swojej kariery, że Związek Sowiecki - to imperium zła. To stało się jego hasłem, ale żeby odkryć korzenie tego imperium zła, nikt w Ameryce nic nie zrobił. Dlaczego? Kolejna zagadka ...
Całe to zło w Związku Radzieckim utrzymywało się na Żydach
A przecież całe to zło w Związku Sowieckim utrzymywało się na Żydach. Teoria – na Karolu Marksie, a praktyka – na sowieckim rządzie, który w 80% składał się z jawnych Żydów, a pozostałe 20% - to zamaskowani pół-Żydzi lub ludzie żonaci z Żydówkami.
Dzisiaj Żydzi prawie każdego dnia podnoszą wycie do Niebios - holokaust, katastrofa ... O tym, jak Hitler zniszczył około 6 milionów Żydów (liczba ta jest przesadzona co najmniej dziesięć razy, patrz: Jürgen Graf. "Mit o Holokauście" Russian Gazette , - Русский вестник numer 32-34, 1996).
Żydzi od czasu "rosyjskiej" rewolucji zlikwidowali ponad 60 milionów Rosjan
Nikt jednak nie krzyczy o tym, że Żydzi od czasu "rosyjskiej" rewolucji zlikwidowali ponad 60 milionów Rosjan i że są tu trochę winni. Teraz zajmiemy się tą kwestią bardziej szczegółowo.
Najbardziej znanym badaczem kwestii żydowskiej na emigracji rosyjskiej był niejaki Andriej Dikij (ros. - Андрей Дикий, pol. - Dziki), który napisał bardzo dobrą książkę "Żydzi w Rosji i w ZSRR". Książka ta została wydana w Nowym Jorku w 1967 roku. Uważnie ją przestudiowałem i uważam za bardzo interesującą i bardzo wartościową książkę.
Ale zaczniemy naszą analizę, przede wszystkim od autora. Andrieja Iwanowicza Dikiego, to jego pseudonim, a prawdziwe nazwisko autora - Zankiewicz. Być może Białorus, a może i nie - nie wiem. Jednak sam pseudonim jest dość charakterystyczny - Dikij - Dziki. Jeszcze słynny francuski pisarz Balzac zupełnie poważnie pisał: "Imię człowieka często wpływa na jego los". Sołżenicyn również to powtarza. Zwłaszcza, gdy dany człowiek sam wybiera sobie imię - pseudonim. Na przykład,- Maksim Gorkij. Jego prawdziwe nazwisko - to Pieszkow. Mało dźwięczne nazwisko. Jaki wybiera sobie pseudonim? Gorkij. (pol. – Gorzki). Dlaczego? Ten pseudonim odpowiadał goryczy, która była w jego duszy.
Specjalnie zajmowałem się tym problemem. Znam kilka przykładów na to, jak człowiek, który przyjął pseudonim Dikij, w swojej duszy był anarchistą. Na przykład, - Boris Wilde, literacki pseudonim Dikij, członek francuskiego ruchu oporu, rozstrzelany przez Niemców w 1942 roku. Z jego dzienników jasno widać, że ​​był on prawdziwym psychopatą, mono-maniakiem z kompleksem samozniszczenia, samobójstwa.
Oto inny przykład - kanclerz Niemiec Zachodnich Willy Brandt. Ale Brandt - okazało się, że to jego pseudonim, co oznacza pożar, a jego prawdziwe nazwisko to Fromm. Dzisiaj jest prezydentem Światowej Międzynarodówki Socjalistycznej, gdzie gromadzą się wszyscy lewicowcy i liberałowie.
Wróćmy do naszego Dikiego - Dzikiego. Okazuje się, że miał młodszego brata – „suchą-rączkę” – z uschniętą ręką (ros. – „сухоручкy”).
A nieubłagane prawo natury mówi - jeśli jeden brat lub siostra ma znaki degeneracyjne (zwyrodnieniowe), to z reguły rozprzestrzeniają się one na wszystkich braci i siostry, ponieważ jest to genetyczne. W ciągu kilku pokoleń ginie cały ród, ponieważ źródłem tego wszystkiego jest zwyrodnienie (degeneracja).
Czasami na wykładach zamiast terminu – degeneracja będę mówił zboczenie, zwyrodnienie, aby nie było elementu zniewagi. Jeden z największych badaczy degeneracji, uczeń profesora Lombroso, Max Nordau, nazywał Lwa Tołstoja zboczeńcem (zwyrodnialcem) najwyższego rzędu. Nordau napisał nawet książkę „Degeneracja”, która została kilkakrotnie wydana przed rewolucją w języku rosyjskim. W swojej pracy analizował on degenerację w dziedzinie literatury i poświęcił wiele miejsca L. N. Tołstojowi. W rzeczy samej – niezręcznie jest nazywać światowej sławy pisarza degeneratem, więc wymyślił on nowy termin – zboczeniec najwyższego rzędu.
Do „Głosu Ameryki” byli brani tylko ludzie z kompleksem pederastii Lenina
A więc, na mojej fiszce na Andrieja Dikiego jest napisane - brat „sucha-rączka”. Informacja otrzymana od Georgesa Kostina (ros.- Жоржа Костина) 25 grudnia 1972 roku. Georges wyglądał na mniej niż 50 lat, był taki pomarszczony ... no, w ogóle nieciekawy. A obok niego siedziała młoda piękna żona. Potem okazało się, że to było takie samo fikcyjne małżeństwo, jak i u profesora Biechtierewa.
Ten George Kostin pracował dla „Głosu Ameryki” i wiem, że tylko ludzie z kompleksem pederastii Lenina byli brani do „Głosu Ameryki”. Tak więc - informację o bracie „suchej rączce” powiedział mi ten George. Podobne poznaje się przez podobne. Rzecz w tym, że zwykły człowiek może nie zwrócić uwagi na ten fakt, ale legionista zawsze zobaczy legionistę. Wiec, jak się mówi, dzięki za informację ...
Andriej Dikij w latach 30-tych był jednym z liderów NTS*/, solidaristów. I to był wciąż ten sam gang. To była masońska sztuczka. Tylko dlatego amerykański wywiad płacił im pieniądze. Później Dikij pokłócił się z NTS, tak jak to jest z ludźmi "dzikimi", którzy z nikim się nie dogadują, ponieważ są permanentnymi rewolucjonistami. Jest to już drugi minus. Policzmy zatem plusy i minusy.
*/ - NTS - Związek Rosyjskich Ludzi Pracy Solidarystów (НТС – Наро́дно-трудово́й сою́з росси́йских солидари́стов). NTS/НТС – polityczna organizacja emigracji rosyjskiej (A.L.)
Już wcześniej powiedziałem wprost, że jego książka jest bardzo dobra, bardzo cenna. To duży plus. Analizując autora, natkniemy się jednak na trzy minusy: po pierwsze, Dikij - to anarchista, po drugie - brat „sucha-rączka”, po trzecie - jeden z liderów NTS.
Zmarł on w 1977 roku po długiej i ciężkiej chorobie. Umierał bardzo ciężko w domu starców na farmie Tołstoja. Dziko krzyczał. Zauważmy, że do domu starców biorą tylko ludzi w podeszłym wieku, którzy są chorzy psychicznie lub sparaliżowani. Czyli takich, którzy nie mogą zająć się sobą.
Andriej Dikij - najsłynniejszy Antysemita na rosyjskiej emigracji ożenił się z Żydówką!
Ze swoją pierwszą żonę dzieci nie miał. Już w dojrzałym wieku 50-60 lat żeni się z drugą. Ale kim była ta żona? Żydówką - karaimką. Czyli najsłynniejszy Antysemita na rosyjskiej emigracji ożenił się z Żydówką!
* - Tak samo było z przywódcą rosyjskich faszystów w USA – Wonsiaсkim (ros. –Вонсяцким), on również był żonaty z Żydówką.
- Tak, to samo jak z Wonsiackim. W pierwszym małżeństwie przywódca rosyjskich faszystów w Stanach Zjednoczonych Wonsiacki miał za żonę młodziutką Żydówkę z Odessy. W drugim małżeństwie ożenił się z kobietą - milionerką, która była dwa razy starsza od niego, nadawała się na jego matkę. Gorszący kompleks Edypa. Wszyscy oni – to dziwacy. Ale za tymi dziwactwami ukryte są zaburzenia psychiczne. Ci ludzie próbują wstrząsnąć całym światem.
* - Tu przychodzi na myśl jeden z aksjomatów z poprzedniej serii wykładów "Protokoły Sowieckich Mędrców". Stałym i bolesnym antysemitą będzie najczęściej osoba z domieszką krwi żydowskiej (ros. - c прожидью).
submitted by Gazetawarszawska to u/Gazetawarszawska [link] [comments]


2018.12.16 11:42 Gazetawarszawska GRIGORIJ KLIMOW: „NARÓD BOŻY”. O AUTORZE. ISTOTA PROBLEMU Cz. 2/2

Gazeta "New York Times" opublikowała wyniki badań, przeprowadzonych przez grupę amerykańskich naukowców. Przeanalizowali oni 78 największych osobistości w historii ludzkości i okazało się, że:
- 37% - miało ostre choroby psychiczne podczas ich życia;- 83% - było oczywistymi psychopatami;- 10% - było lekko psychopatycznymi;- 7% - było normalnymi ludźmi.
Kiedy badania zawężono do 35 z największych geniuszy w historii ludzkości, to okazało się, że:
- 40% - cierpiało na ostre choroby psychiczne;- 90% - było psychopatami.
Oto dlaczego w degeneralogii istnieją trzy "Prawa 90%", trzy podstawowe prawa profesora Igora Borisowicza Kałmykowa:
- 90% - wszystkich poważnych przestępstw wiąże się ze zboczeniem, zwyrodnieniem;- 90% - wszystkich chorób (za wyjątkiem chorób zakaźnych) wiąże się ze zboczeniem, zwyrodnieniem;- 90% - wszystkich geniuszy w historii ludzkości było zboczeńcami, zwyrodnialcami.
Badam ten przedmiot już od ponad 50 lat i po całym tym czasie, poświęconym na prace badawcze, doszedłem do następującego wniosku:
Degeneralogię powinny badać służby bezpieczeństwa państwowego wszystkich krajów bez wyjątku. Jest to konieczne po to, abyśmy już nigdy więcej nie szli na wojnę - naród przeciwko narodowi, dla zabawy i sadystycznych przyjemności przywódców zdegenerowanej sekty.
Również usilnie zalecam, aby Podstawy Degeneralogii były obowiązkowo wprowadzone w starszych klasach szkół i na pierwszych latach wyższych uczelni, aby normalni ludzie wiedzieli o istnieniu ogromnej klasy degeneratów i potrafili dokonać właściwego wyboru w młodości dla stworzenia zdrowej rodziny.
- Skąd Pan wie, może sam Pan jest degeneratem?
- W poprzednim pytaniu mówiliśmy o sprawdzaniu na degenerację według drzewa genealogicznego. Jest to prosty i stosunkowo łatwy test-sprawdzenie, dostępny dla prawie każdego z nas.
Istnieją jednak specjalne przypadki. Co mają robić sieroty – podrzutki, które nie znają swojej historii rodzinnej? Co mają robić przybrane dzieci, którym w większości przypadków ich zdegenerowani przybrani rodzice nie mówią o tym (często sami nie mają tej informacji)? Te przybrane dzieci będą całkowicie przekonane, że oni i ich przybrani rodzice są jedną rodziną.
Pośród klasy degeneratów jest tak wiele wszelkich diabolicznych kombinacji, że u nich tam sam diabeł złamie nogę. Na przykład, czy wiecie Państwo, że degeneraci biorą ogromną ilość przybranych dzieci? Setki tysięcy rocznie. Te przybrane dzieci nie będą żyć w małżeństwach z prawdziwymi dziećmi degeneratów (mówiliśmy już o tym wcześniej - o nienormalnych relacjach seksualnych wśród degeneratów).
Te przybrane dzieci, gdy nadejdzie czas, aby stworzyć własną rodzinę, będą szukać, szukać, szukać wśród swoich zdegenerowanych przyjaciół, aż w końcu znajdą innego partnera, który był również normalnym, takim samym adoptowanym dzieckiem. Te nowe rodziny będą normalne w 100%, ale wszystko wokół, w tym również oni sami, będą w 100% przekonani, że oni też są degeneratami, ponieważ z pianą na ustach będą bronić wszystkich dziwnych, nietypowych zachowań swoich „rodziców” i przyjaciół. Czy widzą Państwo, jak wszystko się od razu skomplikowało?
Dlatego w degeneralogii wszystkie reguły i aksjomaty zawsze mówią o 90% i nigdy nie mówią o 100%. Ponieważ dzieci i wnuki tych "przybranych par" będą głośno krzyczeć:
"Tak, jesteśmy w 100% zdegenerowani, w drugim, a nawet w trzecim pokoleniu!Jednak - popatrzcie na nas! My jesteśmy normalni! Nasze dzieci są normalne!Jak to wszystko nam wytłumaczysz - drogi nasz przyjacielu?"
W bardzo prosty sposób. Każdy może szybko wykonać prosty test-samosprawdzenie.
Z tymi, którzy trafiają do trzeciego stadium degeneracji (wady wrodzone) i w drugiego stadium degeneracji (choroby psychiczne), wszystko wydaje się być jasne.
Pozostaje ustalić, czy trafiają Państwo do pierwszego stadium degeneracji (perwersje seksualne).
W naszym postępowym wieku wiele seksualnych perwersji pod presją degeneracyjnej propagandy w środkach masowego przekazu (masowej dez-informacji) stało się prawie normą. Pozycja 69 jest już zalecana na amerykańskich uniwersytetach jako dobry środek antykoncepcyjny. Wielu z klasy normalnych ludzi już zaczęło to robić. Jak zatem będziemy mogli sprawdzić siebie pod kątem perwersji, zboczeń seksualnych?
W bardzo prosty sposób.
Spróbujcie zrobić to w normalny sposób, tak jak nasi ojcowie i dziadowie robili to od stuleci, "twarzą w twarz - i mężczyzna na górze".
Kilka razy. Bez oszustwa.
Nie próbujcie sobie wyobrazić, kiedy śpicie z żoną, że śpicie z innym mężczyzną, z psem lub ze swoją matką ...
Jeśli wyniki tego autotestu będą pozytywne – to nie muszą Państwo o nic się martwić. Po prostu wyprała wam mózg propaganda degeneracyjna i nauczyła was robić idiotyczne rzeczy. Nawet jeśli poprzedni test sprawdzenia „waszego drzewa genealogicznego” dał inny wynik - to znaczy, że po prostu wam nie powiedziano, że jesteście przybranym dzieckiem, czy też waszym rodzicom nie powiedziano, że oni byli przybranymi dziećmi.
Natomiast jeśli wynik autotestu na perwersje seksualne okazałby się negatywny, to - niech Bóg pomoże wam dokonać prawidłowego wyboru. Ale o tym porozmawiamy później.
- A dlaczego nie założyć, że wszyscy jesteśmy degeneratami?
- Pańskie pytanie przypomniało mi historię pewnej starej kobiety, przebacz Boże, która przed śmiercią wyraziła całą swoją filozofię życiową w jednym zdaniu:
Cały świat - to burdel, wszyscy ludzie – to kur .. (ros. - Весь мир – бардак, все люди – бл.ди)
Myślę, że wielu złodziei, alkoholików i narkomanów mogłoby podobnie sformułować swoje poglądy na życie. Wierzą w to oni całym sercem. Myślą oni, że cały świat jest taki sam jak oni.
Oczywiście, są złodzieje, przebacz Boże, alkoholicy i narkomani. Jednak jest też mnóstwo normalnych ludzi. Budują oni domy, drogi, mosty i tunele. Codziennie przewożą tysiące ludzi w samolotach, pociągach i autobusach. Latają w kosmosie. Stale tworzą. Wszystkie klany rodzinne ze zdrowym drzewem genealogicznym będą tego świadkami.
Normalnych ludzi jest tak dużo, że cała niszczycielska energia klasy degeneratów nie zdołała ich zniszczyć, chociaż ta wojna trwa bez końca już przez wiele tysięcy lat.
- Co Pan myśli na temat Międzynarodowego Funduszu Walutowego?
- Struktura władzy klasy zdegenerowanej na Zachodzie jest praktycznie taka sama jak struktura władzy Partii Komunistycznej na Wschodzie.
Każda organizacja radziecka, w tym "Ruch na rzecz pokoju i współpracy gospodarczej", miała mnóstwo pomocników technicznych - referentów. Zwykle znajdowali się w dolnej części eszelonu struktury, ale wszystkie te struktury obejmowały również pewną liczbę wysokiej jakości patentowanych komunistów na kierowniczych stanowiskach.
Czy może Pan sobie wyobrazić dowolną poważną organizację radziecką, gdzie stanowiska kierownicze zajmowaliby nie członkowie partii?
To samo dotyczy zachodniego odpowiednika radzieckiego Kominternu - hominternu, tego sojuszu międzynarodowego bractwa homosiów - degeneratów.
Dlatego, odpowiadając na Pańskie pytanie, myślę, że 90% liderów MFW jest patentowanymi degeneratami. Reszta członków tej organizacji (zwykły personel techniczny) - myślę, że jest wystarczająco dobrze wytresowany, ​​aby nie zadawać niewygodnych pytań na temat decyzji kryminalnych i zaleceń swoich przywódców.
- Co Pan myśli o Jelcynie i jego drużynie?
- Wszystkie debaty na temat jego działalności wiążą się z tym, że ludzie złudnie myślą, że Jelcyn i wybrani przez niego degeneraci – wszyscy razem pracują na rzecz dobra Rosji.
Jest to bardzo niebezpieczne złudzenie.
Wszyscy oni – są gangiem degeneratów, posadzonych robić to, co robią, i to całkiem skutecznie. Ich głównym zadaniem jest:
Myślę, że z tym zadaniem poradzili sobie dość sprawnie. A kiedy już potną na złom ostatnią sowiecką atomową łódź podwodną – to dopiero wtedy poznacie prawdziwe oblicze zachodniej demokracji, która od dawna znajduje się pod piętą przywódców zdegenerowanej sekty.
- Czy może być w Rosji normalny rząd?
- Pańskie pytanie dotyczące rosyjskiego rządu (lub rządu jakiegokolwiek innego państwa) doprowadziło nas do drugiej części naszej rozmowy.
W pierwszej części dowiedzieliśmy się o tym, że istnieje liczna klasa degeneratów - fakt absolutnie nieznany większości normalnych ludzi. W drugiej części tej rozmowy dowiemy się o tym, że klasa degeneratów jest niejednorodna.
Degeneraci bywają dobrzy, źli i wstrętni (ros. - хорошие, плохие и мерзкие). Dokładniej - dobrzy zboczeńcy, źli degeneraci i wstrętni wyrodki rodzaju ludzkiego. (ros. - хорошие вырожденцы, плохие дегенераты и мерзкие выродки рода человеческого).
Ponownie, po raz kolejny, chcę podkreślić, że termin degenerat jest używany przez nas jako termin czysto medyczny (zboczeniec) i nie powinien być odbierany jako słowo obraźliwe.
W socjologii wyższej degenerat – to pojęcie biologiczne. Tj. jeśli normalne i zdrowe zaadoptowane przez rodzinę chasydzko - lubawiczewską dziecko przejdzie wieloletnią szkołę wychowania talmudycznego, to od tego nie stanie się ono biologicznym degeneratem. Prawdopodobnie stanie się moralnym potworem, jednakże, poznając wyższą socjologię, jako biologicznie normalny człowiek, może stać się w pełni naszym przyjacielem i sprzymierzeńcem. Z drugiej strony, również prawdziwi biologiczni zboczeńcy mogą niekiedy stać się naszymi przyjaciółmi i sojusznikami.
Na przykład, Piotr Iljicz Czajkowski był takim dobrym zboczeńcem (degeneratem). Jego nienormalne życie seksualne i brak dzieci są wyraźnym wskaźnikiem degeneracji jego rodu. Jednak napisał on zdumiewające dzieła muzyczne, był cichym i dobrze wychowanym człowiekiem. Jego muzyka nie była dekadencką i nie popierał on trucizny dekadencji w świecie sztuki. Ponadto, jak już mówiłem, nie miał dzieci. Wszystko to pozwala nam odnieść go do kategorii dobrych zboczeńców, zaklasyfikować go jako dobrego degenerata.
Widzę, że chce mnie Pan zapytać – a co ma z tym wspólnego brak dzieci?
Widzi Pan, nawet jeśli ojciec i matka byli dobrymi zboczeńcami i zrobili wiele dobrego w swoim życiu, nieustannie walcząc z demonami degeneracji – to nie ma żadnej gwarancji, że ich dzieci będą kontynuować to dzieło. Wręcz przeciwnie, dzieci oczywistych degeneratów, z reguły, całkowicie niszczą całe to dobro, które uczynili ich rodzice, a ponadto - kontynuują swoją destrukcyjną ścieżkę do samego końca. Pamięta Pan słynną książkę Ethel Lilian Voynich "Овод"? (pol. „Giez”). Ojciec był arcybiskupem, a syn stał się rewolucjonistą i wszystko to skończyło się tragedią. Jest to typowa historia. Oto dlaczego bezdzietność (celibat) jest bardzo ważnym kryterium do umieszczenia w kategorii - dobry degenerat.
Kiedy tylko to Pan zrozumie, możemy przejść do Pańskiego pytania o normalnym rządzie.
A więc, czy może człowiek z normalnymi, jak u wszystkich, rozwiniętymi mięśniami nóg brać udział w zawodach i wygrać bieg?
Tak, może. Na poziomie drużyny szkolnej.
Tak, może uczestniczyć i być może wygrać na poziomie miasta.Tak, może brać udział, ale nie ma żadnych szans na wygraną na poziomie kraju.Natomiast w zawodach na poziomie światowym - nie może on nawet brać udziału, nie mówiąc o zwycięstwie.
Czy rozumie Pan, do czego zmierzam? Tylko osoba z nienormalnie, nadmiernie rozwiniętymi mięśniami nóg może brać udział i ma szanse wygrać w rywalizacji o znaczeniu związku sportowego i świata.
Te same zasady obowiązują w zawodach, dotyczących zapasów w wolnym stylu ... o władzę.
Tylko człowiek z nienormalnie rozwiniętą żądzą władzy (stłumiony sadystyczny homo - maniak) może zwyciężyć w walce o władzę. Jest to aksjomat degenerologii.
Jak mówi się w narodzie - określona substancja zawsze wypnie na sam wierzch.
Tak więc, klasa degeneratów jest niejednorodna. Degeneraci bywają dobrzy, źli i wstrętni.
Dobrzy degeneraci zawsze byli, są i będą naszymi przyjaciółmi i sojusznikami. W rządzie zawsze będą oni walczyć ze wstrętnymi degeneratami, tak jak policja stale walczy z elementami przestępczymi.
Źli degeneraci w rządzie - będą udawać, że nic się nie dzieje. Nie będą nawet próbować powstrzymać wstrętnych degeneratów podczas ich ataków na klasęnormalnych ludzi.
Wstrętni degeneraci zawsze rozpoczynają od ataku na dobrych degeneratów, ponieważ dobrzy degeneraci, jako system obronny organizmu, mogą szybko rozpoznać i zneutralizować działania wstrętnych degeneratów. Po stłumieniu dobrych degeneratów w rządzie, wstrętni degeneraci, z reguły, natychmiast rozpoczynają wojnę na pełną skalę przeciwko całej klasie normalnych ludzi.
W filozofii marksistowsko-leninowskiej proces ten nazywany jest prawem o jedności i walce przeciwieństw - jako motor postępu historycznego. Dwa tysiące lat przed nimi Rzymianie sformułowali to prawo w następujący sposób: Similia Similibus Curantur czyli "podobne poznaje się po podobnym" (a dokładniej "podobne leczy się podobnym").
A więc - jak ustalić, czy w rządzie są dobrzy degeneraci?
W taki sam sposób, jak ustalamy - czy mamy kota pod łóżkiem. Wpuścimy myszkę do pokoju i kot, jeśli jest, wyskoczy, aby złapać tę myszkę.
A więc, trzeba wpuścić nasze myszy ...
W jaki sposób rząd reaguje na ruch na rzecz praw pederastów?W jaki sposób rząd reaguje na karę śmierci dla degeneratów - przestępców?W jaki sposób rząd chroni interesy klasy normalnych ludzi pracy?W jaki sposób rząd chroni interesy pasożytniczej klasy degeneratów?
Proste pytania. Proste odpowiedzi. Prosty test.
Ta sama metodyka może być zastosowana do każdej innej struktury: nauki, sztuki, wojska, prasy, telewizji, Cerkwi/Kościoła ...
Test ten da nam jasny obraz tego, jakie oddziały w organizacji zostały w pełni zajęte przez wstrętnych degeneratów, jakie znajdują się w stanie stagnacji pod kierownictwem złych degeneratów i jakie są pod kontrolą dobrych degeneratów, którzy energicznie walczą, ratując i chroniąc siebie, a równocześnie i całą klasę zwykłych ludzi pracy, przed gwałtownymi atakami wstrętnych degeneratów.
Często mnie pytają - czy mogą być normalni ludzie u władzy? Moja odpowiedź na to pytanie brzmi: teoretycznie tak, ale w praktyce, jeśli normalny człowiek dojdzie do władzy – on tam długo się nie utrzyma. Nie bez powodu przysłowie ludowe mówi - z wilkami żyć – jak wilki wyć.
- Co Pan myśli o bojownikach za "czystość krwi"?
- Pan Bóg nienawidzi rasizmu w jakiejkolwiek formie. Pan Bóg nienawidzi samą ideę, że jakiś naród może ogłosić się narodem wybranym. Jest to rasizm w najgorszym przejawie.
Czytajcie Douglasa Reed’a. Jego monumentalne dzieło „Spór o Syjon” (można je przeczytać na stronie informacyjnej http://rus-sky.com ) mówi o tym bardzo dobrze i uważam, że byłoby dobrze, aby wielu z naszych ojczulków (kapłanów – A.L.) zapoznało się z nim, zanim zaczną śpiewać chwałę Staremu Testamentowi.
Każdy człowiek, który będzie się starał zachować „czystość krwi” poprzez zakaz małżeństw mieszanych z normalnymi ludźmi innych narodowości, ryzykuje przyspieszyć proces degeneracji swojego narodu. Zwłaszcza, jeśli jest to mały naród.
Jeszcze raz podkreślam - mówimy tutaj o małżeństwach pomiędzy normalnymi ludźmi.
- A co Pan myśli o małżeństwach zboczeńców i o odrodzeniu (stworzeniu) "Nowego Narodu" (ros. - "Новой Нации"?)
- Wyobraźmy sobie, że ktoś zacznie zwozić członków zdegenerowanej sekty w jedno miejsce, powiedzmy ... na wyspę Madagaskar (przecież był taki projekt pod koniec lat 30-tych, poszukajcie w archiwach - bardzo ciekawe ...) .
Będą tam degeneraci z USA, Rosji, Kanady, Etiopii, Iraku, Anglii, Francji ... Wcześniej czy później zaczną się oni ze sobą żenić. Jak myślicie, jaki będzie wynik tych małżeństw? Normalne dzieci?
Oto moja odpowiedź na Pańskie pytanie, dotyczące małżeństw między członkami zdegenerowanej sekty i o stworzeniu "Nowego Narodu" (ros. – *„Nowej Nacji”)*ludzi pracy.
Zupełnie inny problem powstaje przy mieszanych małżeństwach pomiędzy członkami zdegenerowanej sekty a lokalną (tubylczą) ludnością.
Czy widzicie Państwo – degeneratom jest trudno kontynuować swój ród. Stąd pochodzi nazwa – zboczeńcy, zwyrodnialcy, wyrodki. Ich nawyki seksualne są bardzo dobrze opisane w rosyjskim "rzucaniu mięsem" (ros. „mat”, „материться” - przeklinanie, niecenzuralne rzucanie słów – obelg). Przecież oni dosłownie robią wszystko to, o czym bezmyślnie mówią („матюгаются” – pol. rzucają wulgarne słowa) nastolatkowie w bramach domów. Tak więc, jeśli degenerat zdecyduje się poślubić miejscową tuziemkę – to normalna kobieta nie potrafi uczestniczyć przez długi czas w jego patologicznych orgiach. Tylko świeżo upieczona lokalnadegeneratka – tuziemka zaspokoi jego potrzeby.
Czy pamiętają Państwo, jak rozmawialiśmy o efekcie „wsysającej gąbki” oraz o efekcie „światowego rowu ścieków”? Zdegenerowana sekta, jak gąbka, nieustannie wchłania w siebie wszystkich świeżo upieczonych lokalnych tubylców - degeneratów. Działają oni jako ogólnoświatowy rów ściekowy, stale zbierając śmieci od wszystkich narodów świata.
Większość małżeństw mieszanych między członkami zdegenerowanej sekty i lokalną ludnością tubylczą są małżeństwami pomiędzy dwoma degeneratami - starymi i nowymi (świeżo upieczonymi).
Jedynym wyjściem z tego błędnego cyklu – to bezdzietność lub dzieci przybrane, ale to jest temat na inną rozmowę.
- A jak u Pana jest z tematem religii?
- Jestem ochrzczonym Rosjaninem i, jak większość Rosjan, uważam się za Prawosławnego. Jednak nie rozumiem niektórych trudnych miejsc z żydowskiego Starego Testamentu. Wielu teologów uważa, że ​​miejsca te zostały po prostu wstawione tam przez żydowskich kapłanów - lewitów.
Dlaczego? To proszę poczytać książkę Douglasa Reeda „Spór o Syjon”, gdzie porównuje on teksty Starego Testamentu i Nowego Testamentu. Oto co on tam pisze:
”... Po życiu Jezusa Chrystusa Stary Testament wraz z Nowym Testamentem został przetłumaczony przez Świętego Hieronima na łacinę i te Testamenty zostały uznane przez Kościół/Cerkiew za pochodzące z tego samego boskiego autorytetu, jako części jednego Pisma Świętego.
TORA (Stary Testament)
"I rzekł do mnie Pan ... W tym dniu zacznę wzniecać przed tobą przerażenie i lęk przed tobą we wszystkich narodach pod niebem, że usłyszą o tobie i będą drżeć, i będą w strachu przed tobą ... Ponieważ On ukochał twoich ojców, dlatego wybrał On ich nasienie po nich ... aby wypędzić narody przed tobą, które są większe i silniejsze od ciebie, abyś wszedł ty, żeby oddać tobie ich ziemię w dziedzictwo…
I kiedy Pan, Bóg twój, odda ich tobie, pokonasz ich i całkowicie ich zniszczysz; i nie zawrzesz z nimi porozumienia, ani nie okażesz im miłosierdzia; ani nie zawrzesz małżeństw z nimi ... i zniszczysz ich ołtarze i rozbijesz ich bożków ... Bo jesteś świętym ludem przed Panem, Bogiem twoim; i Pan, twój Bóg, wybrał ciebie, abyś był narodem szczególnym pod Nim, ponad wszystkimi narodami na ziemi ... I pożresz wszystkie narody, które Pan, Bóg twój, wyda ci ; oko twoje nie będzie miało litości dla nich ... Ale Pan, Bóg twój, wyda ich tobie i wytępi ich potężnym zniszczeniem, dopóki nie zostaną oni wytępieni ...
I wyda ich królów w ręce twoje i ty wytępisz ich imię spod nieba; nie ustoi się nikt przeciwko tobie, dopóki ich nie wytępisz ... Każde miejsce, na którym stanie twoja stopa, będzie twoje ... nawet do najbardziej odległych mórz będą sięgały twoje brzegi ... A w miastach tych narodów, które Pan, twój Bóg, da ci w dziedzictwo, nie zostawisz przy życiu niczego, co oddycha ... (Księga Powtórzonego Prawa)
NOWY TESTAMENT
„Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój: albowiem oni będą nazwani synami Bożymi ... Słyszeliście, że powiedziano: będziesz miłował swego bliźniego, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół ... Nie gromadźcie skarbów na ziemi ... jaka jest korzyść dla człowieka, choćby cały świat pozyskał, ale stracił duszę swoją?
Kochaj Pana, Boga swego ... to jest pierwsze i największe przykazanie; a drugie podobne jest: kochaj bliźniego swego, jak siebie samego. Na tych dwóch przykazaniach opierają się całe Prawo i Prorocy ... Jeden jest Pan wasz, Chrystus, a wy wszyscy - bracia ... Kto zechce się wywyższyć, niech będzie poniżony ... Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze ... bo jesteście synami tych, którzy zabijali proroków ... to nauczanie Królestwa Niebiańskiego będzie głoszone w całym świecie, jako świadectwo dla wszystkich narodów ...
Bóg, który stworzył świat i wszystko na nim ... i uczynił wszystkie narody z jednej krwi ... Wiedzcie, że zbawienie Pańskie posłane jest do nie-Żydów - pogan i usłyszą je ... Ponieważ obietnica, że będzie on władał całym światem, nie było dana Abrahamowi, ani jego potomstwu, zgodnie z prawem, ale tylko przez prawdziwą wiarę ...
Przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią ... „(Ewangelie, Dzieje i Listy).”
Jak widać - religia jest tematem skomplikowanym i sprzecznym, jak zresztą również i degeneralogia, dlatego, z reguły, w dyskusje na tematy religijne staram się nie wchodzić. Mogę tylko dodać, że moją ulubioną modlitwą jest Modlitwa Ostatnich Starców Optyńskich. Oto ona (cytuję z pamięci):
Panie Boże spraw, abym ze spokojem duszy mógł spotkać wszystko, co przyniesie mi nadchodzący dzień. Pozwól mi całkowicie oddać się Twojej Świętej Woli. W każdej godzinie tego dnia - we wszystkim pouczaj i wspieraj mnie. Bez względu na rodzaj informacji, które będę dostawał w ciągu dnia, naucz mnie przyjmować je ze spokojem duszy i twardym przekonaniem, że wszystko jest z Twojej Świętej Woli. We wszystkich moich słowach i uczynkach - kieruj moimi myślami i uczuciami. We wszystkich nieprzewidzianych przypadkach - nie pozwól mi zapomnieć, że wszystko zostało zesłane przez Ciebie. Naucz mnie bezpośrednio i rozumnie obcować z każdym członkiem mojej rodziny, nikogo nie denerwując ani nie zasmucając. Panie Boże, daj mi siłę do zniesienia zmęczenia nadchodzącego dnia i wszystkich jego wydarzeń. Kieruj moją wolą i naucz mnie modlić się, wierzyć, mieć nadzieję, tolerować, przebaczać i kochać. Amen.
- Miałem na myśli religię, jako przedmiot poznania ...
- Religia, jako przedmiot poznania ...
Jak już mówiłem, degeneracja jest integralną częścią cyklu życia. Ten proces trwa już od tysięcy lat. Po prostu wcześniej był on nazywany inaczej. Kiedy ten nowy, świeżo upieczony degenerat zaczyna po raz pierwszy uświadamiać sobie, że różni się on od innych ludzi (od normalnych ludzi) – to pojawia się u niego wybór. Może stać się dobrym zboczeńcem, złym degeneratem lub wstrętnym wyrodkiem.
Rozpatrzmy to na prostym przykładzie.
Kiedy młody sadystyczny homo - nastolatek zaczyna odczuwać po raz pierwszy obecność demonów degeneracji (pragnienia dominacji, atakowania, zabijania) – to może on:
  1. Dołączyć do lokalnego gangu ulicznego (lub zorganizować własny) i zacząć rabować i zabijać lokalnych normalnych ludzi.
  2. Wstąpić do szkoły Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Zostać policjantem i zacząć zabijać i atakować członków lokalnych gangów przestępczych.
Czy widzi Pan różnicę? To samo dotyczy religii.
Jeśli młody homo-nastolatek poczuł obecność destrukcyjnych demonów degeneracji, to może on wstąpić do dowolnego bractwa zakonnego, w którym bracia, z reguły są bardzo doświadczeni w sprawach degeneracji, i pomogą mu walczyć z tymi demonami. W końcu bractwa mnichów mają tysiącletnie doświadczenie w walce z tym złem. Wie Pan, o czym tutaj mówię - post, modlitwa, ciężka praca fizyczna, milczenie, a co najważniejsze - celibat (bezżenność).
Tylko ci z braci, którzy przejdą wieloletnią próbę w walce z demonami degeneracji, przechodzą na bardziej odpowiedzialne stanowiska w hierarchii cerkiewnej (przynajmniej tak, jak było wcześniej). Oni już wiedzą to, o czym tu mówimy. Wszyscy oni poczuli to na własnej skórze. Kapłani większości religii są bardzo dobrze zorientowani w prawach degeneracji i dlatego starają się pomóc lokalnym, świeżo upieczonym, tubylczym degeneratom podjąć właściwą decyzję. Dokonać właściwego wyboru między Bogiem a diabłem.
Kiedy kapłan wysłuchuje spowiedzi - on nie przywiązuje większej uwagi do drobnych grzechów, ale jak tylko wykryje dowolne oznaki degeneracyjnego zachowania– to od razu zaczyna szczegółową rozmowę z nastolatkiem i jednocześnie usilnie zachęca go do wstąpienia do miejscowego bractwa.
Powtarzam raz jeszcze - wszystko to jest wielkim uproszczeniem, ale myślę, że pomoże to Panu nakreślić ogólne zarysy problemu i sposoby jego rozwiązania.
To jest dobre.
Z drugiej strony, homo-nastolatek może wstąpić do klubów degeneratów (Illuminaci, Masoni, Rotary, etc., etc.), zorganizowanych przez przywódcówdegeneracyjnej sekty po to, aby kierować niszczącą energię miejscowych degeneratów - tubylców przeciwko normalnym ludziom przeciwko normalnym strukturom swego państwa.
To będzie obrzydliwe.
A cóż jest wtedy złe?
Złe będzie wtedy, kiedy ten nastolatek nie pójdzie za Bogiem (za braćmi), nie pójdzie za liderami degeneracyjnej sekty (będzie to obrzydliwe), ale będzie się starał oszukać samego Pana Boga poprzez małżeństwo z normalną kobietą, a tym samym całkowicie zniszczyć wszystkie jej marzenia o szczęśliwej rodzinie i o zdrowych dzieciach.
Proszę dobrze zapamiętać - wybór jest zawsze wasz. Zawsze macie wybór.
- Wynika z tego jakaś ponura beznadziejność. Nie pozostawiono nam żadnej szansy. Błyskawicznie degenerująca się ludzkość toczy się z góry w nieuniknioną przepaść ... Okazuje się, że nie ma wyjścia, że ​​wszyscy jesteśmy przeklęci przez Boga ...
- Ależ skąd, Panie! Wręcz przeciwnie! Zawsze uważałem wyższą socjologię za naukę afirmującą życie, pełną optymizmu i wiary w zwycięstwo Dobra.
Oczywiście bezlitosne dane statystyki, twierdzące, że ​​co druga (trzecia) osoba jest mniej lub bardziej zainfekowana degeneracją, z początku po prostu przytłacza. Nawet jakoś nie wierzy się, chce się zwątpić, chce się powiedzieć, że to jedno wielkie nieporozumienie ... Ale to tylko na pierwszy rzut oka.
Jeśli wziąć statystyki ludności ziemi na temat starzenia się, to myślę, że nikogo nie przerazi ten fakt, że w przybliżeniu jedna trzecia ludności zostanie zaliczona do kategorii młodzieżowej, jedna trzecia - do kategorii osób dorosłych, a jedna trzecia - do kategorii osób, wykazujących wyraźne oznaki starzenia się. Starość nas nie szokuje ani nie przeraża. Nikt nie beszta Pana Boga za to, że każdy człowiek w końcu się zestarzeje. To jest naturalny proces. Degeneracja – to jest również proces naturalny. Podobny do procesu starzenia się poszczególnych osób, jest też proces starzenia się klanów.
Wyższa socjologia nigdy nie uważała zboczeńców za ludzi, odrzuconych przez Boga. Podobnie jak nikt z was, mam nadzieję, nie uważa osób starych za ludzi, odrzuconych przez Boga.
Dzieci nie są winni tego, że niektórzy zdegenerowani rodzice zamiast czynić wolę Bożą i zachować godność siwych włosów, zajmują się sztucznym zapłodnieniem i innymi wstrętnymi sztuczkami.
Wyższa socjologia twierdzi, że każdy zboczeniec jest odpowiedzialny tylko za swój osobisty wybór, a nie za wybór swoich rodziców. Dlatego zamiast "przeklęci przez Boga" należy mówić - "przeklęci przez swoich bezbożnych rodziców".
Przyspieszyć, spowolnić lub "wyleczyć" degenerację jest możliwe do pewnego stopnia i w tym system wartości duchowych może odgrywać istotną rolę.
Na przykład ci, których nazywamy "wojownikami przeciwko Bogu", odrzucając Przykazania Chrystusa i żyjąc dla własnego zadowolenia, wkrótce wpadają w krąg zdeprawowanych ludzi i sztucznie zwiększają ilość degeneratów, spełniając nakazy przywódców sekty zdegenerowanej o rozmnażaniu się w dowolny sposób.
Natomiast ci, których nazywamy "posłusznymi Bogu", wypełniają Przykazania Chrystusa i, poprzez samo ograniczanie się, lokalizują to zło.
Dlatego Degeneracja jest pierwotna (pochodzi od rodziców), a walka z Bogiem jest wtórna (jest to wasz osobisty wybór).
Degeneracja nigdy nie powinna być liczona jako wina nosiciela, który ją otrzymał od swoich rodziców. Walka z Bogiem natomiast jest świadomym osobistym wyborem nosiciela degeneracji ze wszystkimi następstwami, które z tego wynikają. Etycznymi, finansowymi i prawnymi.
Aby pomóc w zrozumieniu tego procesu, zastąpmy słowo degeneracja słowem AIDS, a wówczas wiele stanie się dla nas jasne. Człowiek nie ponosi winy za to, że urodził się z rodziców – nosicieli AIDS. Jeśli będzie on żył po ludzku, myśląc o innych ludziach, to może w pewnym stopniu zlokalizować to zło i przerwać łańcuch nieszczęść i cierpień. Natomiast jeśli zacznie żyć dla własnej przyjemności, to zarazi on jeszcze wielu ludzi, a oni z kolei dadzą kolejną populację chorych na tę chorobę dzieci. W naturalnym biegu rzeczy – wszyscy ci nosiciele AIDS wkrótce wymrą, ale jeśli ich zabezpieczenie finansowe przełożyć na zdrową część społeczeństwa, to oni przetrwają i będą jeszcze przez długi czas rozprzestrzeniać tę zarazę dalej.
Dlatego pierwszym zaleceniem wyższej socjologii jest umieszczenie wszystkich zdegenerowanych rodzin na samofinansowaniu. Na umowę rodzinną. Nie można dopuścić, aby okradali oni zdrowych ludzi w celu kontynuowania swoich pederastycznych zabaw.
Drugie zalecenie – to zdjęcie odpowiedzialności prawnej z dzieci rodzin zdegenerowanych w odniesieniu do działań podejmowanych wobec swoich rodziców (i odwrotnie). Zapłata dług krasi (zdobi). Niechaj polubownie w kręgu rodzinnym ustalą - kto komuś i co jest dłużny ...
Dopiero wtedy rodzice zrozumieją całą wagę chrześcijańskiego wychowania w rodzinie. W końcu pozostawanie sam na sam z dziećmi - niechrześcijanami podczas tych ustaleń nie jest zbyt przyjemne ...
Co prawda, trzeba robić poprawkę i na to, że wielu rodziców – zboczeńców o tym wszystkim nie wiedziało ...
Wstrętni degeneraci, po przejęciu mediów, całkowicie blokują tę demaskującą ich informację. Po zapoznaniu się z wyższą socjologią, wszyscy ci rodzice z reguły czują się oszukanymi i zdradzonymi przez zdegenerowaną propagandę, i ja ich rozumiem bardzo dobrze. Dlatego wzywamy wszystkich uczciwych i dobrych zboczeńców, wszystkich oszukanych i ogłupionych przez środki informacji masowej ludzi – aby stanęli ramię w ramię z normalnymi ludźmi i po prostu otwarcie przed całym światem wykrzyknęli: dość naszego oszukiwania, dość tego nieszczęścia i cierpień.
Wstrętni degeneraci – precz ze środków informacji masowej, precz z systemu edukacji, precz ze sztuki, przecz z Cerkwi !!!
Pierwszą jaskółką nowej ery, pierwszą jaskółką końca 300-letniego procesu rozkładu i gnicia kultury chrześcijańskiej, pierwszym wskaźnikiem tego, że u władzy w końcu znalazł się nasz rząd – powinno być natychmiastowe i nieustanne informowanie wszystkich warstw społeczeństwa poprzez środki informacji masowej o zagrożeniach ze strony wstrętnych degeneratów.
Wszyscy ci „patrioci”, którzy omijają tę życiowo ważną sprawę, przypominają mi biada - lekarzy, którzy z mądrą miną godzinami omawiają kolejną dietę dla ciężko chorego człowieka, zamiast tego, aby wyjaśnić charakter bakterii lub wirusa, który wywołał chorobę i natychmiast, póki jeszcze nie jest za późno, przepisać mu niezbędne antybiotyki.
- Jakie jest Pańskie zdanie na temat masonerii?
- Illuminaci, Shriners, Masoni, Teozofowie, Antropozofowie i inne i inne (imię nasze Legion, bo nas jest wielu – odpowiedzieli Mu demony) – wszystko to są kluby, stworzone dla ludzi, którzy czują się „wybranymi”, szczególnymi, pokrzywdzonymi i prześladowanymi przez biurokrację, Cerkiew, akademię lub jakakolwiek inną normalną strukturę państwową. Wszyscy oni tylko czekają na swój czas, aby się policzyć i zemścić się.
W zależności od zawodu wstępują oni do tego czy innego zdegenerowanego klubu. Oczywiście, zawsze tam będą ciekawscy głupcy – gamonie, którzy będą służyć jako osłona, parawan, dekoracja. Prawdziwym natomiast celem tych zdegenerowanych klubów jest identyfikacja aktywnych homo-maniaków, którzy nie zatrzymają się przed niczym, aby tylko dojść do władzy.
Pamiętajcie – władza to najsilniejszy narkotyk.
- Czy są dobrzy masoni?
- Oczywiście, wśród masonów są i dobrzy ludzie. Są nawet patrioci swego kraju. Normalni ludzie są w każdej organizacji. I wśród komunistów i faszystów, wśród syjonistów i wśród masonów. Przecież wielu z nich jest tam z powodu ignorancji. Przez nieznajomość podstaw wyższej socjologii. Jeśli zapoznają się oni zwyższą socjologią, to wówczas powinni zachowywać się już inaczej ...
Z mego wieloletniego doświadczenia mogę powiedzieć, że każdy człowiek, który nie przyjmuje podstawowych zasad wyższej socjologii, z reguły, jest człowiekiem z nieczystym sumieniem, to znaczy, zdiablonym, a to jest już pierwsze stadium obłędu. Jest to to, co psychiatra Laurent nazywał obłędem moralnym. Z reguły takich ludzi nie można już uważać za normalnych, ani pod względem moralnym, ani seksualnym.
Oczywiście, można się nie zgadzać z pewnymi szczegółami, z historycznymi ocenami niektórych osobistości, podanymi w wyższej socjologii. Monarchistom może się nie podobać mój stosunek do Piotra I i Mikołaja II. Prawosławnym może nie podobać się mój stosunek do pederasty biskupa Nikona z Jekatierynburgu, do pederasty biskupa Korsuńskiego Gurii, do pederasty metropolity Nikodema (Rotowa). Patriotom – mój stosunek do narodowych patriotów Limonowa, Sztilmarka, Żyrinowskiego. Komunistom – do Marksa, Engelsa, Lenina i Stalina. Tak, wielu nie dogodziłem …
Jednak normalni ludzie rozumieją, że to nie jest najważniejsze. Normalni ludzie po prostu pominą te wszystkie, niezbyt przyjemne dla nich miejsca, ale istotę problemu oni zrozumieją i za te wiedzę będą gotowi przebaczyć autorowi „ataki” na swoich małych bożków.
Wiecie, że Apostoł Paweł był w swoim czasie bardzo dobrym i energicznym faryzeuszem. Był nawet członkiem żydowskiego Sanhedrynu (było to wtedy, kiedy był jeszcze ortodoksyjnym Żydem o imieniu Saul). W tym czasie nienawidził i prześladował Chrześcijan całym swoim sercem, jako wrogów prawdy (w jego rozumieniu). Kiedy natomiast spotkał się z nauką Chrystusa, zmienił swoje poglądy i z taką samą gorliwością i zapałem zaczął walczyć już o nową prawdę.
A pasterze gadareńscy po spotkaniu Chrystusa i wysłuchaniu Go, powiedzieli Nauczycielowi – odejdź od nas precz. Przeszkadzasz nam paść nasze świnie ...
Czy widzicie różnicę?
Jeśli mason szuka prawdy i naprawdę stara się pomóc ludziom, to on - podobnie jak kiedyś członek Sanhedrynu Saul - może początkowo mylić się i czynić zło, sądząc, że czyni dobro. I będzie to nie jego wina, ale wina tych, którzy go oszukali. Ale są ludzie, którym nie zależy na poszukiwaniu prawdy. Są ludzie, którzy potrzebują tylko osobistych korzyści, ponieważ dla nich - ich świnie są droższe ... Tacy ludzie pozostaną w masonerii nawet po przeczytaniu wszystkich moich wykładów na temat wyższej socjologii.
- Jakie jest Pańskie zdanie o ANTYSEMITACH i ich walce z Żydami?
- Największym narodem semickim na ziemi są Arabowie. Dlatego ci, którzy są nieprzyjaźni w stosunku do Arabów, są prawdziwymi antysemitami. Natomiast ci, którzy uciskają Arabów, powtarzam - tego najliczniejszego w świecie plemienia Semitów, - wszyscy ci, którzy usuwają Arabów z ich ziem, od wieków przez nich zasiedlonych są antysemitami do potęgi drugiej, czyli są to prawdziwi, najbardziej okrutni i zacięci antysemici.
A ci, którzy nazywają siebie Żydami, po pierwsze stanowią mniej niż jedną setną część całej ludności semickiej, a po drugie, najprawdopodobniej – w ogóle nie mają do Semitów żadnego stosunku, będąc narodem tureckiego - chazarskiego pochodzenia.
Nawiasem mówiąc, zdecydowana większość Semitów – to Muzułmanie, a normalni Muzułmanie (właśnie normalni, a nie okrutnicy - fanatycy, którzy są w każdej religii - zarówno w Islamie, jak i w Chrześcijaństwie) zawsze mówili z szacunkiem o Chrystusie i zawsze uważali Go za posłańca Bożego.
Natomiast Żydzi nigdy Chrystusa nie uznawali, ale zawsze prześladowali i ostatecznie ukrzyżowali Go na krzyżu.
Któż więc jest nam bliższy duchem? Semici - Arabowie czy złośliwi Antysemici - Żydzi?
- Czy uważa Pan, że istnieje ogólnoświatowy spisek?
- Czy istnieje ogólnoświatowy spisek ... Widzi Pan, degeneraci na podobieństwo mikrobów dżumy zabijają zdrowy organizm, ale i sami przy tym giną wraz z nim.Degeneraci , podobnie jak wirus AIDS atakują i niszczą systemy obronne organizmu, doprowadzając go do śmierci.
Czy mikroby spiskują, by zabić zdrowe ciało? Czy wirusy mają plan ataku i zniszczenia jego systemów obronnych? Nie sądzę, żeby mikroby z wirusami miały jakiś ogólnoświatowy spisek przeciwko zdrowym ludziom. Niszczą i zabijają z powodu swojej natury. Są oni po prostu niezdolni do robienia czegokolwiek innego. Taką mają naturę...
Jeśli jednak ktoś będzie umieszczał pojemniki z bakteriami dżumy w strategicznie ważnych miejscach - na stacjach metra, na dworcach kolejowych, na lotniskach (aby zainfekować i zniszczyć jak najwięcej ludzi), to czy mają oni jakiś plan? Jeśli ktoś umieszcza degeneratów na strategicznie ważnych stanowiskach w prasie, telewizji, systemie edukacji, w wojsku, w Cerkwi – to czy mają oni jakiś plan?
Proszę mi odpowiedzieć na to pytanie ...
- Jakie główne zadanie widzi Pan w swoich wykładach na temat wyższej socjologii?
- Pierwszym głównym zadaniem moich wykładów na temat wyższej socjologii jest troska o ludzi normalnych, troska o zachowanie puli genowej wszystkich narodów świata, troska o stworzenie zdrowych rodzin, tj. troska o zdrowie narodów (nacji). Wszystkich narodów (nacji) świata bez wyjątku. W tym celu należy szeroko i nieustannie zapoznawać wszystkie warstwy ludności z prawami wyższej socjologii, a tym samym zminimalizować zagrożenie dla puli genowej narodów poprzez bezmyślne związki ze wstrętnym bionegatywem.
Drugim głównym zadaniem moich wykładów na temat wyższej socjologii jest troska o zboczeńców, tj. walka o dusze zboczeńców. Powtarzam, dobrzy zboczeńcyzawsze byli, są i będą naszymi przyjaciółmi i sojusznikami. Oni najlepiej od innych potrafią zidentyfikować wstrętnych degeneratów i przeciwstawić się ich brudnym sztuczkom.

submitted by Gazetawarszawska to u/Gazetawarszawska [link] [comments]


2018.12.05 20:22 Gazetawarszawska NIE-BOSKA KOMEDIA


NIE-BOSKA KOMEDIA
– STRESZCZENIE SZCZEGÓŁOWE –
ZYGMUNT KRASIŃSKI
NIE-BOSKA KOMEDIA: Oświęcim 27 stycznia 2014
Szałas – lamp kilka – księga rozwarta na stole – Przechrzty. https://www.gazetawarszawska.com/index.php/historia/2588-nie-boska-komedia

PRZECHRZTA Bracia moi podli, bracia moi mściwi, bracia kochani, ssajmy karty Talmudu jako pierś mleczną, pierś żywotną, z której siła i miód płynie dla nas, dla nich gorycz i trucizna.
CHÓR PRZECHRZTÓW Jehowa pan nasz, a nikt inny. – On nas porozrzucał wszędzie, On nami, gdyby splotami niezmiernej gadziny, oplótł świat czcicielów Krzyża, panów naszych, dumnych, głupich, niepiśmiennych . – Po trzykroć pluńmy na zgubę im – po trzykroć przeklęstwo im.
PRZECHRZTA Cieszmy się, bracia moi. – Krzyż, wróg nasz, podcięty, Zbutwiały, stoi dziś nad kałużą krwi, a jak raz się powali, nie powstanie więcej. – Dotąd pany go bronią.
CHÓR Dopełnia się praca wieków, praca nasza markotna, bolesna; zawzięta. – Śmierć panom – po trzykroć pluńmy na zgubę im – po trzykroć przeklęstwo im!
PRZECHRZTA Na wolności bez ładu, na rzezi bez końca, na zatargach i złościach, na ich głupstwie i dumie osadzim potęgę Izraela- tylko tych panów kilku – tych kilku jeszcze zepchnąć w dół- trupy ich przysypać rozwalinami Krzyża. –
CHÓR Krzyż znamię święte nasze – woda chrztu połączyła nas z ludźmi – uwierzyli pogardzający miłości pogardzonych. – Wolność ludzi prawo nasze – dobro ludu cel nasz – uwierzyli synowie chrześcijan w synów Kaifasza . – Przed wiekami wroga umęczyli ojcowie nasi – my go na nowo dziś umęczym i nie zmartwychwstanie więcej. –
PRZECHRZTA Chwil kilka jeszcze, jadu żmii kropel kilka jeszcze – a świat nasz, nasz, o bracia moi! –
CHÓR Jehowa Pan Izraela, a nikt inny. – Po trzykroć pluńmy na zgubę ludom – po trzykroć przeklęstwo im! –
Słychać stukanie.
PRZECHRZTA Do roboty waszej – a ty, święta księgo, precz stąd, by wzrok przeklętego nie zbrudził kart twoich. – Talmud chowa. Kto tam?
GŁOS ZZA DRZWI Swój! – W imieniu Wolności, otwieraj! –
PRZECHRZTA Bracia do młotów i powrozów! Otwiera.
LEONARD wchodząc Dobrze, obywatele, że czuwacie i ostrzycie puginały na jutro. Do jednego z nich przystępuje. A ty co robisz w tym kącie?
JEDEN Z PRZECHRZTÓW Stryczki, obywatelu.
LEONARD Masz rozum, bracie – kto od żelaza nie padnie w boju, ten na gałęzi skona. –
PRZECHRZTA Miły obywatelu Leonardzie, czy sprawa pewna na jutro? –
LEONARD Ten, który myśli i czuje najpotężniej z nas wszystkich, wzywa cię na rozmowę przeze mnie. – On ci sam na to pytanie odpowie.
PRZECHRZTA Idę – a wy nie ustawajcie w pracy – Jankielu, pilnuj ich dobrze. Wychodzi z Leonardem.
CHÓR PRZECHRZTÓW Powrozy i sztylety, kije i pałasze, rąk naszych dzieło, wyjdziecie na zatratę ím – oni panów zabiją po błoniach – rozwieszą po ogrodach i borach – a my ich potem zabijem, powiesim. – Pogardzeni wstaną w gniewie swoim, w chwałę Jehowy się ustroją; słowo Jego zbawienie, miłość Jego dla nas zniszczeniem dla wszystkich. – Pluńmy po trzykroć na zgubę im, po trzykroć przeklęstwo im! –
+++
Namiot – porozrzucane butelki, kielichy.
PANKRACY
…………………………………. …………………..

NIE BOSKA KOMEDIA

– STRESZCZENIE SZCZEGÓŁOWE –

ZYGMUNT KRASIŃSKI

Motto:
  1. Bezimienny „Do błędów, nagromadzonych przez przodków, dodali to, czego nie znali ich przodkowie – wahanie się i bojaźń; i stało się zatem, że zniknęli z powierzchni ziemi i wielkie milczenie jest po nich”
  2. Hamlet (szekspirowski bohater) „To be or not to be that is the question” (tł. “Być albo nie być, oto jest pytanie”)
Dedykacja: „Poświęcone Marii”
(Zapewne chodzi o Joannę Bobrową, nazywaną przez Krasińskiego Marią, którą poznał w Rzymie w 1834 roku).
Część pierwsza:
a) część epicka – rozbudowana apostrofa do Poety lub Poezji:
Poeta zwraca się bezpośrednio do Poezji, ironizując na jej temat i mówiąc z niemałym przekąsem o wszystkich jej „dobrodziejstwach”. Do Poezji należy bowiem wszystko na świecie, każde zjawisko może stać się również Jej udziałem, jeżeli tylko Ta obierze je sobie za swój punkt zainteresowania. Przemawia do Niej: „Chwale twojej niby nic nie zrówna”. Jednocześnie zwraca uwagę na pewien znaczny dysonans pomiędzy tym, o czym każdy artysta pisze w danej chwili (a więc mogą to być myśli zupełnie ulotne, w konkretnym momencie nawet mało znaczące) a tym, co czuje i myśli przez cały czas, wewnątrz siebie. Poeta zarzuca Poezji, że niesie piękno, lecz sama ową pięknością nie jest; głosi o istnieniu światła, a sama jego nigdy nie widziała. Porównuje Ją do niewiasty, która na zawsze naznaczona jest swoją ziemskością, lecz chwilami przybiera postać anioła – jest to jednak postać fałszywa, bo aniołem tak naprawdę nigdy nie będzie. Na końcu poeta wyraża pochwałę stanu, w którym Poezja autentycznie napełnia serce człowieka i prowadzi go ku dobremu, mieszka w nim jak Bóg (nikt Go nie widział ani nie słyszał, lecz ci, którzy wierzą w Jego istnienie, oddają Mu cześć i hołd). Potępia natomiast fakt, iż wielu twórców pisze tylko po to, by dostarczać sobie i innym ludziom przyjemności z tego tytułu, a nie podejmuje się wszczepienia w swą poezję żadnej szlachetnej idei prowadzącej do „podniesienia życia”.
b) część dramatyczna – akcja właściwa, dialogi:
Nad światem przelatuje Anioł Stróż, który błogosławi wszystkim tym, którym pozostało jeszcze serce, bo tylko tacy zostaną zbawieni (wg J. Kleinera Krasiński „umyślnie może w początkowej wypowiedzi dramatu nacisk położył na wyraz ‘serce’, bo ‘Nie-Boska komedia’ będzie poematem o braku serca”). Nad pewnym domem wypowiada rozkazanie, jakoby obok mężczyzny w nim mieszkającego miała pojawić się „dobra i skromna” żona oraz dziecko.
Pojawia się Chór Złych Duchów, którzy nakazuje widmom nawiedzić ten sam dom – przewodniczyć ma im cień nałożnicy ubranej w kwiaty i przypominającą dziewicę – natchnienie każdego poety oraz starego orła zdjętego z palu – pod postacią sławy. Złe Duchy mają zamiar zesłać na poetę wszystkie najgorsze pokusy.
Wewnątrz kościoła odbywa się ślub, a ponad nim „kołysze się” Anioł Stróż, który przepowiada, iż w przypadku, gdy Mąż dochowa przysięgi małżeńskiej, wówczas zostanie zbawiony, on sam po ceremonii zaślub mówi do żony: „przeklęstwo mojej głowie, jeśli ją kiedy kochać przestanę” (wg Kleinera romantycy motyw ciążącej nad człowiekiem klątwy czerpali z idei fatum w starożytności). Potem akcja przenosi do komnaty pełnej osób, w której to odbywa się przyjęcie – małżonkowie zapewniają siebie nawzajem o wielkim uczuciu.
W nocy Zły Duch pod postacią dziewicy (której to „czarty każą świętą udawać”) przechadza się po ogrodzie, po cmentarzu i zachodzi do sypialni nowożeńców, przenika przez umysł śpiącego Męża i pojawia się w jego śnie. Ten, zbudzony, spogląda na swą żonę i szybko przekonuje się, że popełnił błąd, biorąc z nią ślub; że jest tylko dobra, zaś „tamta” była wszystkim, co kochał i o czym marzył. Kiedy spostrzega, że to nie był tylko sen i ową niewiastę widzi również na jawie, wyrzuca sobie, że wyrzekł się „kochanki lat młodych”, „duszy swej duszy” (Poezji), a pojął za żonę inną kobietę, której nie miłuje wcale. Żona jego budzi się i pyta, co się wydarzyło, na co mężczyzna odpowiada jej, iż musi zaczerpnąć świeżego powietrza, ale sam, bez niej.
Mąż przechadza się po ogrodzie i cieszy się tym, że znów ma przy sobie swoją lubą. Prosi, by ta zabrała go ze sobą, gdziekolwiek przebywa. Dziewica pyta mu się, czy na pewno pójdzie za nią wszędzie i o każdej porze. Otrzymuje potwierdzenie. Po chwili słychać nawoływanie Żony, aby jej ślubny powrócił do domu, albowiem na dworze jest zimno.
Mija jakiś czas. Małżonkowie rozmawiają. Żona wyrzuca Mężowi, że od miesiąca się do niej nie odzywa; mówi, iż poszła do spowiedzi, lecz nie była sobie w stanie przypomnieć żadnych rażących grzechów, na co Mąż odpowiada jej dwuznacznie: „Czuję, że powinienem cię kochać”. Ona nie rozumie tych słów, woli, żeby powiedział jej, że nie kocha jej wcale i ją zostawił, aniżeli okazywał obojętność. Prosi jedynie o miłość dla ich dziecka, aby jej ją obiecał. Mąż obiecuje miłość i dziecku, i jej samej. W tym czasie pojawia się znów duch Dziewicy, która wzywa Męża. Żona od razu wyczuwa od niej „siarkę i zaduch grobowy”, ale Mąż nie dość, że tego nie słucha, to na dodatek odchodzi za swoją kochanką. Postanawia opuścić swój dom i rodzinę całą. Żona woła za nim: „Henryku! Henryku!”, po czym upada na ziemię z dzieckiem, mdlejąc.
Odbywa się chrzest dziecka. Goście zastanawiają się, gdzie jest jego ojciec. Żona podchodzi do małego Orcia i błogosławi mu, aby stał się poetą, gdyż tylko dzięki temu ojciec go w przyszłości nie porzuci i nie wyrzeknie się go; wówczas również wybaczy jej samej to, że ona sama nie była i nie będzie nigdy przesiąknięta poezją.
Mąż podąża za Głosem Dziewicy, mija „góry i przepaście ponad morzem”. Po drugiej stronie przepaści stoi owa Dziewica, która nakazuje mu uwiązać się jej dłoni i wzlecieć. W tym też momencie czar pryska i przed Mężem pojawia się obskurna postać nałożnicy – taka, jaką ją widziała Żona (kwiaty odpadły na ziemię i zaczęły czołgać się jak żmije; wiatr zdarł piękną suknię; „deszcz kapie z włosów”, „kości nagie wyzierają z łona”, „błyskawica źrenice wyżarła”). Chór Duchów Złych pozwala wrócić niewieście do piekła po tym, jak uwiodła „serce wielkie i dumne”. Wtedy dopiero Mąż zwraca się do Boga; pyta się Go, czy zostanie potępiony za swą naiwność i srogie czyny, jakich się dopuścił. Złe Duchy urządzają sobie igraszkę z jego losu, wobec czego Mąż chce się rzucić w przepaść. Pojawia się jednak Anioł Stróż, który nakazuje mu wracać do domu i więcej nie grzeszyć.
Kiedy Mąż wraca do domu, nie zastaje swej żony Marii. Od służącego dowiaduje się, iż trafiła ona do domu wariatów. Postanawia ją w nim odwiedzić. Tam dowiaduje się od Żony Doktora, że stan chorej jest bardzo poważny. Podczas rozmowy z Marią Henryk przekonuje się, że postradała ona wszystkie zmysły, albowiem ta wmawia mu, iż wielokrotnie prosiła Boga o to, by zamienił ją w poetkę, aż w końcu wysłuchał jej próśb, więc odtąd Mąż nie musi nią pogardzać. Ponadto mówi, że i Orcio zostanie poetą, ponieważ przy chrzcie dodała przekleństwo nad jego imieniem, że jeśli nim nie będzie, to odda go na stracenie. Odzywają się głosy szaleńców: spod posadzki, z lewej strony, z prawej ściany, z sufitu, które wyrażają własne wizje końca świata (w stylu Apokalipsy św. Jana – np. „słońce trzecią część blasku straciło – gwiazdy zaczynają się po drogach swoich – niestety”). Taką wizję roztacza również Żona: nadejdzie czas, kiedy wszyscy zaczną jednakowo konać, a Chrystus już wówczas nie pomoże, gdyż krzyż swój rzuci w otchłań; jedyną nadzieją dla ludu jest modląca się Matka Boża. Na końcu Żona umiera z wyczerpania.
Część druga:
a) część epicka – apostrofa do Orcia, dziecka Marii i Henryka:
Poeta zadaje pytania retoryczne młodemu dziecięciu, które swoim zachowaniem nie przypomina swych rówieśników – nie bawi się, tylko wciąż pozostaje smutne, marzące i bujające w obłokach: „wzrastasz i piękniejesz – nie ową świeżością dzieciństwa mleczną i poziomkową, ale pięknością dziwnych, niepojętych myśli, które chyba z innego świata płyną ku tobie”.
b) dramat właściwy:
Mąż wraz z Orciem modlą się przy grobie Marii (wątek autobiograficzny: Krasiński również chadzał ze swym ojcem na grób matki). Orcio wypowiada słowa modlitwy „Zdrowaś Mario” – lecz nie w ten sposób, jaki nakazuje wyuczona formułka – chłopiec sam wymyśla do niej słowa. Mąż gani go za to. Orcio odpowiada, że w śnie często widuje matkę, która przepowiada mu, że zbiera dla niego „myśli i natchnienie”, żeby upodobnił się do ojca. Mąż pyta się Marii, dlaczego nęka ich syna z zaświatów. Mówi, że od dziesięciu lat (a więc tyle czasu minęło od śmierci Marii) nie może zaznać chwili spokoju.
Mąż spaceruje z Filozofem. Rozmawiają na temat wyzwolenia kobiet i Murzynów, o tym, że właśnie nadchodzi czas owego wyzwolenia. Filozof jest przedstawicielem stronnictwa ludzi wierzących w postęp i „odrodzenie ludzkości”, lecz tylko na drodze rewolucji okupionej krwią. Mąż pyta się, czy jego towarzysz widzi drzewo spróchniałe na drodze – świadczy to o jego niewierze w żadne dobro, Mąż nie wierzy już bowiem w nic, wszystko zdaje się mu bezużyteczne i bezsensowne. Nawet jego własne życie.
Mąż znajduje się w wąwozie pomiędzy górami, jest sam. Wygłasza monolog, w którym przyznaje się przed sobą, że nie ma w nim już żadnej wiary, miłości, a jedynie strach o obłąkanie i nieuchronną całkowitą ślepotę Orcia. Otaczają go: Głos Anioła Stróża oraz Mefisto, pojawia się również Orzeł i żmija.
W pokoju znajduje się Mąż, Lekarz oraz 14-letni już Orcio. Lekarz zapowiada, że dziecko ma postępującą ślepotę, aż w końcu jego oczy przestaną już widzieć całkowicie (wątek autobiograficzny: Krasiński także miał z nimi problemy). Mąż pyta wielokrotnie Lekarza, czy nie da się nic zrobić w tej sprawie, że odda pół swego majątku, byle uzdrowić chłopaka. Medyk odpowiada, iż jest to zaćma i nie da się jej uleczyć. Mąż pyta więc Orcia, czy ten jeszcze cokolwiek widzi. 14-latek mówi, że teraz widzi już oczami duszy i słyszy głosy – to mu wystarcza. Tymczasem Głos Skądsiś mówi do Męża: „Twój syn poetą – czegóż żądasz więcej?”.
Którejś nocy Mąż przybiega do Lekarza i z przerażeniem informuje go, że od kilku dni Orcio budzi się o północy i mówi przez sen. Tej nocy chłopak rozmawia ze swoją matką oraz rzecze: „jam się urodził synem światła i pieśni”. Orcio budzi się i w ogóle nie jest w stanie sobie przypomnieć, co się z nim przed chwilą działo, ale że tak, jak jest, to jest dobrze, po czym zasypia na nowo.
Po tym wydarzeniu Mąż wygłasza mowę, skierowaną do pogrążonego już w głębokim śnie syna: „Niech moje błogosławieństwo spoczywa na tobie – nic ci więcej dać nie mogę, ni szczęściá, ni światła, ni sławy – a dobija godzina, w której będę musiał walczyć, działać z kilkoma ludźmi przeciwko wielu ludziom. Gdzie się ty podziejesz, sam jeden i wśród stu przepaści, ślepy, bezsilny, dziecię i poeto zarazem, biedny śpiewaku bez słuchaczy, żyjący duszą za obrębami ziemi, a ciałem przykuty do ziemi – o ty nieszczęśliwy, najnieszczęśliwszy z aniołów, o ty mój synu!”.
Część trzecia:
a) część epicka – apostrofa do Męża:
„Ktokolwiek jesteś, powiedz mi, w co wierzysz – łatwiej byś życia się pozbył, niż wiarę jaką wynalazł, wzbudził wiarę w sobie. Wstydźcie się, wstydźcie wszyscy mali i wielcy – a mimo was mimo żeście mierni i nędzni, bez serca i mózgu, świat dąży ku swoim celom, rwie za sobą, pędzi przed się, bawi się z wami, przerzuca, odrzuca – walcem świat się toczy, pary znikają i powstają, wnet zapadają, bo ślisko – bo krwi dużo – krew wszędzie – krwi dużo, powiadam wam”.
Poeta pyta anonimowego odbiorcę, czy widzi tłumy zalegające pod bramami miasta, które zbierają się w grupki, rozmawiają o czymś tajemniczym, rozbijają namioty, żyją jak jedna wielka wspólnota: „Kubek lata z rąk do rąk – a gdzie ust się dotknie, tam głos się wydobędzie, groźba, przysięga lub przeklęstwo – On lata, zawraca, krąży, tańcuje, zawsze pełny, brzęcząc, błyszcząc, wśród tysiąców. – Niechaj żyje kielich pijaństwa i pociechy!”.
Poeta pyta tego samego odbiorcę (a może wielu? – „czy widzicie…?”) o to, czy dostrzega, jak ludzie ci z wielką niecierpliwością czegoś wyczekują, pragną wzniecić jakiś hałas, zamieszki, szepczą coś sobie wzajemnie, „wszyscy nędzni, ze znojem na czole, z rozczuchranymi włosy, w łachmanach, z spiekłymi twarzami, z dłoniami pomarszczonymi od trudu – ci trzymają kosy, owi potrząsają młotami, heblami – patrz – ten wysoki trzyma topór spuszczony – a tamten stemplem żelaznym nad głową powija; dalej w bok pod wierzbą chłopię małe wisznię do ust kładzie, a długie szydło w prawej ręce ściska”. Wszyscy są głodni i biedni, noszą obdarte ubrania i na czole mają wyrytą chęć zemsty.
Nagle między tłumem tym zapanowuje jakiś „szum wielki”, pyta więc poeta o to, czy „to radość czy rozpacz?”, zadaje pytania retoryczne o to, jakie intencje drzemią w tychże ludziach. Spośród nich wychodzi bowiem jeden, staje na krześle i przemawia do wszystkich zebranych wokół niego: „Głos jego przeciągły, ostry, wyraźny – każde słowo rozeznasz, zrozumiesz- ruchy jego powolne, łatwe, wtórują słowom, jak muzyka pieśni – czoło wysokie, przestronne, włosa jednego na czaszce nie masz, wszystkie wypadły, strącone myślami – skóra przyschła do czaszki, do liców, żółtawo się wcina pomiędzy koście i muszkuły – a od skroni broda czarna wieńcem twarz opasuje – nigdy krwi, nigdy zmiennej barwy na licach – oczy niewzruszone, wlepione w słuchaczy – chwili jednej zwątpienia, pomieszania nie dojrzeć; a kiedy ramię wzniesie, wyciągnie. wytęży ponad nimi, schylają głowy, zda się, że wnet uklękną przed tym błogosławieństwem wielkiego rozumu – nie serca – precz z sercem, z przesądami, a niech żyje słowo pociechy i mordu!”.
Wódz ten przyrzeka zebranym, że zapewni im „chleb i zarobek”. Owym władcą tych dusz jest Pankracy. Ludzie krzyczą wokoło: „chleba nam, chleba, chleba!”, „Śmierć panom, śmierć kupcom – chleba; chleba!”, a także: „Niech żyje Pankracy!”.
b) część dramatyczna – akcja właściwa, dialogi:
Przechrzta siedzi w swoim szałasie (mianem tym pogardliwie zostają określeni Żydzi, którzy dopatrując się rozmaitych korzyści osobistych, zmienili swoją wiarę na chrześcijańską). Na jego stole leży księga. Mówi: „Bracia moi podli, bracia moi mściwi, bracia kochani, ssajmy karty Talmudu jako pierś mleczną, pierś żywotną, z której siła i miód płynie dla nas, dla nich gorycz i trucizna”. Chór Przechrztów odpowiada mu, iż jedynym ich Panem jest Jehowa, że nie ma dla nich innego Boga. Przechrzta zapewnia, że wspólnie pomścić i zniszczyć muszą krzyż, który patronuje chrześcijańskim panom arystokratom. Chór przepowiada im rychłą śmierć – za wszystkie dawne upokorzenia i konflikty, „po trzykroć przekleństwo im!”. Ich miny sugerują bardzo złowrogie nastawienie, są jakoby samoistną zapowiedzią przyszłego rozwoju najgorszych wypadków.
Przechrzta zapewnia, że w miejscu tym, gdzie obecnie panuje ogromne bezprawie, gdzie panowie bez skrupułów wykorzystują swych podwładnych, gdzie szerzy się „rzeź bez końca”, „wolność bez ładu”, dochodzi do zatargów oraz złości – że właśnie tutaj zostanie osadzona nowa potęga Izraela, nowe państwo narodu wybranego. Aby tego dokonać, należy bowiem wpierw „tylko tych panów kilku – tych kilku jeszcze zepchnąć w dół- trupy ich przysypać rozwalinami Krzyża”. Nakazuje po trzykroć splunąć na ziemię Chórowi, aby móc dokonać aktu zemsty, by ta w pełni się wykonała. Nakazuje więc chwilowo schować świętą księgę, ażeby nie była ona niemym świadkiem wypowiadania tych jakże znaczących słów.
Do szałasu wchodzi Leonard – jeden z przywódców rozszalałego, gotowego na wszystko tłumu. Wzywa Przechrztę, aby udał się wraz z nim, bo „ten, który myśli i czuje najpotężniej z nas wszystkich” wezwał go na rozmowę (tj. Pankracy). Chór przemawia słowa zemsty: „Powrozy i sztylety, kije i pałasze, rąk naszych dzieło, wyjdziecie na zatratę ím – oni panów zabiją po błoniach – rozwieszą po ogrodach i borach – a my ich potem zabijem, powiesim. – Pogardzeni wstaną w gniewie swoim, w chwałę Jehowy się ustroją; słowo Jego zbawienie, miłość Jego dla nas zniszczeniem dla wszystkich. – Pluńmy po trzykroć na zgubę im, po trzykroć przeklęstwo im!”.
Pankracy pyta Przechrztę, czy ten zna przypadkiem hrabiego Henryka, ponieważ chciałby, aby się do niego udał i przyprowadził przed jego oblicze na ważną rozmowę, która ma się odbyć pojutrze w nocy, zupełnie potajemnie. Przechrzta pyta, ilu dostanie w tym celu ludzi do pomocy, na co otrzymuje natychmiastową odpowiedź, iż udać ma się tylko i wyłącznie sam, gdyż jego strażą ma być imię Pankracego, zaś jego plecami „szubienica, na której powiesiliście Barona zawczoraj”. A jeśli Henryk go zamknie w więzieniu albo zabije, wówczas Przechrzta zostanie męczennikiem za Wolność Ludu.
Leonard dziwi się Pankracemu, że ten chce rozmawiać z wrogiem, podczas gdy wokoło szaleje dziki tłum, który domaga się natychmiastowej zemsty, przelewu krwi i nastania zupełnie nowych rządów – rządów należących do prostych ludzi, nie zaś do arystokracji, jak też było do tej pory. Wychodzi również na jaw, iż panowie ukrywają się w okopach Świętej Trójcy i oczekują na przybycie rewolucjonistów „jak noża gilotyny”. Przez Pankracego przemawia pycha, albowiem jest pewien zwycięstwa swoich zwolenników, arystokratom zwiastuje zatem rychłą klęskę: „Wszystko jedno – oni stracili siły ciała w rozkoszach, siły rozumu w próżniactwie – jutro czy pojutrze legnąć muszą”. Leonard pyta więc, co jest powodem wstrzymania się od ostatecznego ataku, na co Pankracy odpowiada krótko, że jego własna, niczym nie przymuszona wola, od której przecież nie powinno być żadnego odwołania. Leonard zarzuca mu zdradę, przestaje wierzyć w jego szczere intencje, ażeby doprowadzić lud do zwycięstwa, później jednak opamiętuje się, lecz mówi: „Uniosłem się, przyznaję – ale nie boję się kary. – Jeśli śmierć moja za przykład służyć może, sprawie naszej hartu i powagi dodać, rozkaż”. Widząc ten gorliwość, główny przywódca nie chce mu zrobić krzywdy, albowiem dostrzega w swym rozmówcy rzeczywistego bojownika o wolność i sprawiedliwość, pragnie więc pozostawić go zupełnie nietkniętym. Godzą się i zaczynają rozmowę na temat wszelkich przygotowań do ostatecznej walki: „Czy posłałeś do magazynu po dwa tysiące ładunków?”, „A składka szewców oddana do kasy naszej?”. Po chwili temat ten schodzi na hrabiego Henryka, o którego ponownie dopytuje się Pankracy. Leonard odpowiada, iż nie obchodzi go los panów, zatem również i los Henryka, który należy do warstwy obecnie rządzących. Pankracy przyznaje, że interesuje go ta postać, ponieważ – tak jak i on sam – jest wodzem, tyle że obozu wrogów. Z tego tytułu pragnie się z nim spotkać osobiście, spojrzeć w oczy i próbować namówić na przejście na ich stronę, zrzeczenie się swoich przekonań, swego szlachectwa. Pankracy dostrzega w Henryku nie tylko „zabitego arystokratę”, ale również poetę. Leonard przy odejściu pyta raz jeszcze, czy jego pochopne podejrzenie zostaje mu wybaczone, na co wódz rzecze mu: „Zaśnij spokojnie – gdybym ci nie przebaczył, już byś zasnął na wieki”. Zastrzega sobie jednak, że ma się on wybrać wraz z nim na potajemne spotkanie z Henrykiem. Oboje rozstają się.
Pankracy zostaje sam. Myśli o równorzędnym sobie wodzu. Czuje, że to nie jest zwyczajny wróg, którego mógłby po prostu pokonać. Zanim to uczyni, chciałby go wpierw przekonać do swoich racji i w miarę, gdyby przystał na takie rozwiązanie, darowałby mu dawne winy. Z tego też względu wygłasza monolog: „Dlaczegóż mnie, wodzowi tysiąców, ten jeden człowiek na zawadzie stoi? – Siły jego małe w porównaniu z moimi- kilkaset chłopów, ślepo wierzących jego słowu, przywiązanych miłością swojskich zwierząt… To nędza, to zero. – Czemuż tak pragnę go widzieć. omamić? – Czyż duch mój napotkał równego sobie i na chwilę się zatrzymał? – Ostatnia to zapora dla mnie na tych równinach – trza ją obalić, a potem… Myśli moja, czyż nie zdołasz łudzić siebie jako drugich łudzisz – wstydź się, przecię ty znasz swój cel; ty jesteś myślą – panią ludu – w tobie zeszła się wola i potęga wszystkich – i co zbrodnią dla innych, to chwałą dla ciebie. – Ludziom podłym, nieznanym nadałaś imiona – ludziom bez czucia wiarę nadałaś – świat na podobieństwo swoje – świat nowy utworzyłaś naokoło siebie – a sama błąkasz się i nie wiesz, czym jesteś. – Nie, nie, nie – ty jesteś wielką!”. Po tych słowach siada na krześle i rozpoczyna dalsze rozmyślania.
Następuje zmiana miejsca akcji. Mąż przebrany w czarny płaszcz idzie w towarzystwie Przechrzty. Przemierza bór, w którym znajduje się kilka szałasów, namiotów, jest tam także łąka, szubienica, ludzie rozpalają ogniska i skupiają się wokół nich. Mąż, idąc, obserwuje wszystko to, co się w tym miejscu dzieje. Henryk nakazuje Przechrzcie, żeby nie dawał po sobie poznać, że prowadzi wroga, obcego człowieka – ma z nim rozmawiać jak z dawnym znajomym, a przy okazji odpowiadać na wszystkie zadane przez niego pytania, ponieważ w przeciwnym razie zabije go, gdyż w gruncie rzeczy nie dba o jego życie wcale. Pierwszą rzeczą, która zwraca jego szczególną uwagę, jest tajemniczy taniec. Przechrzta odpowiada, iż jest to „taniec wolnych ludzi”. Taniec ten wygląda w ten sposób, iż kobiety i mężczyźni szaleją wokół szubienicy, śpiewają przy tym złe, szatańskie pieśni: „Chleba, zarobku, drzewa na opał w zimie, odpoczynku w lecie! – Hura – hura ! Bóg nad nami nie miał litości – hura – hura! Królowie nad nami nie mieli litości – hura – hura! Panowie nad nami nie mieli litości – hura! My dziś Bogu, królom i panom za służbę podziękujem – hura – hura!”.
Mąż zwraca się do pewnej Dziewczyny, iż raduje go widok takiej wesołej, rumianej niewiasty. Na to ona reaguje tymi oto słowami: „A dyć tośmy długo na taki dzień czekały. – Juści, ja myłam talerze, widelce szurowała ścierką, dobrego słowa nie słyszała nigdy – a dyć czas, czas, bym jadła sama – tańcowała sama – hura!”. Mąż odpowiada jedynie: „Tańcuj, Obywatelko”.
Pod dębem siedzi kilkoro lokajów, którzy nawzajem chwalą się, że dopiero co zabili swoich panów. Cieszą się także, że dopiero podczas morderczej pracy u ludzi z wyższych sfer, pucując ich buty, ścinając im włosy, w pocie czoła to czyniąc – dopiero wówczas poznali swe rzeczywiste prawa i postanowili je wyegzekwować, bez tego wyzysku nie mieliby pewnie o tych prawach najprawdopodobniej bladego pojęcia.
W dalszej kolejności Mąż natrafia na Chór Rzeźników, który wykrzykuje: „Obuch i nóż to broń nasza – szlachtuz to życie nasze.- Nam jedno czy bydło, czy panów rznąć. Dzieci siły i krwi, obojętnie patrzym na drugich, słabszych i bielszych – kto nas powoła, ten nas ma – dla panów woły, dla ludu panów bić będziem. Obuch i nóż broń nasza – szlachtuz życie nasze – szlachtuz – szlachtuz – szlachtuz”.
Kiedy Mąż wita się z pewną kobietą per „pani”, Przechrzta zwraca mu uwagę, by używał raczej innych słów, tj. „obywatelka” albo „wolna kobieta”. Na to Kobieta odpowiada mu: „Jestem swobodną jako ty, niewiastą wolną, a towarzystwu za to, że mi prawa przyznało, rozdaję miłość moją (…) Nie, te drobnostki zdarłam przed wyzwoleniem moim – z męża mego, wroga mego, wroga wolności, który mnie trzymał na uwięzi”. Henryk jest zatem świadkiem zepsucia moralnego, totalnego wyniszczenia zasad nawet u tak czystych istot, jakimi powinny być kobiety.
Kolejną postacią, która przewija się w obozie i którą dostrzega Mąż, jest Bianchetti – „dziwny żołnierz – oparty na szabli obosiecznej, z główką trupią na czapce, z drugą na felcechu, ż trzecią na piersiach”, „sławny Bianchetti, taki dziś kondotier ludów, jako dawniej bywali kondotiery książąt i rządów”. Mąż pyta mu się, nad czym się tak zadumał. Bianchetti wskazuje na „lukę między jaworami”, gdzie dojrzeć można osadzony na górze zamek, a wokół niego „mury, okopy i cztery bastiony” i poczyna zdradzać, jak ma zamiar zdobyć ów zamek, ale powstrzymuje go przed tym Przechrzta.
Mąż jest świadkiem dalszych obrazów ogromnej nędzy, rządzy zemsty, rozpusty i zepsucia obyczajów. Nie ma podziałów na ludzi czystych, niewinnych i na tych złych, wszyscy wydają się być równi w swym opętaniu i szaleństwie, nawet dzieci i kobiety śpiewają szatańskie pieśni, domagają się przemocy i przelewu krwi. Szczególnie agresywnie wypowiada się Chór Chłopów, który w zastraszającym tempie zbliża się do obozu rewolucjonistów: „Naprzód, naprzód, pod namioty, do braci naszych – naprzód, naprzód, pod cień jaworów, na sen, na miłą wieczorną gawędkę – tam dziewki nas czekają – tam woły pobite, dawne pługów zaprzęgi, czekają nas. (…)Wróć mi wszystkie dni pańszczyzny. (…)Wskrzesz mi syna, Panie, spod batogów kozackich. (…)Upiór ssał krew i poty nasze – mamy upiora – nie puścim upiora – przez biesa. przez biesa, ty zginiesz wysoko, jako pan, jako wielki pan, wzniesion nad nami wszystkimi. – Panom tyranom śmierć – nam biednym, nam głodnym. Nam strudzonym jeść, spać i pić. – Jako snopy na polu, tak ich trupy będą – jako plewy w młockarniach, tak perzyny ich zamków – przez kosy nasze, siekiery i cepy, bracia, naprzód!”.
Mąż zwraca się do Przechrzty: „Wasze pieśni, ludzie nowi, gorzko brzmią w moich uszach – czarne postacie z tyłu, z przodu, po bokach się cisną, a pędzone wiatrem blaski i cienie przechadzają się po tłumie jak żyjące duchy”. Po drodze widzi i słyszy jeszcze Chór Zabójców, Chór Filozofów(„My ród ludzki dźwignęli z dzieciństwa . My prawdę z łona ciemności wyrwali na jaśnią. – Ty za nią walcz, morduj i giń”), Chór Artystów („Na ruinach gotyckich świątynię zbudujem tu nową – obrazów w niej ni posągów nie ma – sklepienie w długie puginały, filary w osiem głów ludzkich, a szczyt każdego filara jako włosy, z których się krew sączy – ołtarz jeden biały – znak jeden na nim – czapka wolności – hurracha!”) oraz Chór Duchów („Strzegliśmy ołtarzy i pomników świętych – odgłos dzwonów na skrzydłach nosiliśmy wiernym – w dźwiękach organów były głosy nasze – w połyskach szyb katedry, w cieniach jej filarów, w blaskach pucharu świętego, w błogosławieństwie Ciała Pańskiego było życie nasze. Teraz gdzie się podziejemy?”).
Mąż porównuje tę chwilę niepewności, w której oczekuje na nieznanego sobie zupełnie człowieka, do momentu, w którym Brutusowi-zdrajcy ukazał się niegdyś duch Cezara: „Za chwilę stanie przede mną człowiek bez imienia, bez przodków, bez anioła stróża.- co wydobył się z nicości i zacznie może nową epokę, jeśli go w tył nie odrzucę nazad, nie strącę do nicości. Ojcowie moi, natchnijcie mnie tym, co was panami świata uczyniło – wszystkie lwie serca wasze dajcie mi do piersi- powaga skroni waszych niechaj się zleje na czoło moje.- Wiara w Chrystusa i Kościół Jego, ślepa, nieubłagana, wrząca, natchnienie dzieł waszych na ziemi, nadzieja chwały nieśmiertelnej w niebie, niechaj zstąpi na mnie, a wrogów będę mordował i palił, ja, syn stu pokoleń, ostatni dziedzic waszych myśli i dzielności, waszych cnót i błędów”. Nadchodzi godzina dwunasta, wówczas Henryk zapowiada, iż jest już gotowy do odbycia konfrontacji z drugim wodzem.
Dochodzi do spotkania Pankracego z Henrykiem. Ten pierwszy wyśmiewa się z wiary Męża, mówi, że jego własna jest lepsza i silniejsza. Arystokrata zapewnia, że nie wyrzeknie się wiary jego ojców, którzy przekazali mu „w spadku” panowanie i władzę nad ludem, że wszystko, co czyni, czyni w imieniu Boga, w którego wierzy. Pankracy próbuje przekonać Henryka i zmusić do przejścia na swoją stronę. Nie udaje mu się to, ponosi w tym druzgocącą klęskę. Co więcej – Henryk broni swej klasy, lecz raczej nie tego, jak ona wygląda w tej chwili, ale tego, jak wyglądać powinna, a więc szlachetnej arystokracji, której powierzone zostało opiekowanie się ludem, gdyż tylko taki porządek rzeczy może zagwarantować stałość i zgodę na świecie. Oboje rozstają się, każdy w swoim kierunku, każdy coraz bardziej zdeterminowany do walki.
Część czwarta:
a) opis:
Następuje tutaj „odautorski” opis okopów zamku Świętej Trójcy, gdzie też gromadzi się obóz arystokracji, której przewodzi Henryk: „Od baszt Świętej Trójcy do wszystkich szczytów skał, po prawej, po lewej, z tyłu i na przodzie leży mgła śnieżysta, blada, niewzruszona, milcząca, mara oceanu , który niegdyś miał brzegi swoje, gdzie te wierzchołki czarne, ostre, szarpane, i głębokości swoje, gdzie dolina, której nie widać, i słońce, które jeszcze się nie wydobyło. Na wyspie granitowej, nagiej, stoją wieże zamku, wbite w skałę pracą dawnych ludzi i zrosłe ze skałą jak pierś ludzka z grzbietem u centaura . – Ponad nimi sztandar się wznosi, najwyższy i sam jeden wśród szarych błękitów”.
b) dramat właściwy:
Arcybiskup oficjalnie mianuje Henryka przodownikiem, wodzem obozu arystokratów, powierza mu misję obrony przed obcą religią, aby zachował ciągłość tradycji chrześcijańskiej w swoim narodzie. Obarcza go więc odpowiedzialnością za cały lud. Wszyscy popierają Henryka i przysięgają mu wierność oraz posłuszeństwo do samego końca trwania walk (początkowo proponują mu pertraktacje z drugim obozem, lecz Mąż grozi im za to śmiercią na miejscu).
Mąż pyta, gdzie jest jego syn. Jakub odpowiada, iż zamknął się w celi w wieży północnej i że śpiewa tam prorockie pieśni. Orcio przepowiada ojcu rychłą klęskę jego wojska, albowiem słyszy jęki i widzi oczyma wyobraźni rozlewy krwi. Mężowi wydaje się, że jego syn oszalał i że to tylko omamy, nie wierzy w jego proroctwa, boi się tego słuchać. Odzywają się rozmaite głosy, które wieszczą tragiczny koniec Henrykowi: „Za to, żeś nic nie kochał, nic nie czcił prócz siebie, prócz siebie i myśli twych, potępion jesteś – potępion na wieki” – ten zaś nie widzi nikogo, ale głosy te wciąż odbijają się w jego uszach, co potęguje jego zdezorientowanie. Orcio mówi ojcu, że widział właśnie matkę, która kazała mu coś powiedzieć, lecz w tej chwili mdleje i nie zdąża dokończyć słowa. Mąż przeklina Marię, iż znowu nachodzi ich dziecko.
Klęska obozu arystokratów jest nieunikniona, Henryk chce jednak umrzeć z godnością, wraz ze wszystkimi. Co więcej – zaczyna wytykać rozmaite błędy ludziom z własnej klasy, np.: „A ty, czemu przepędziłeś wiek młody na kartach i podróżach daleko od Ojczyzny?” lub „A ty, czemu uciskałeś poddanych?”. Na te słowa poddani chcą go wydać Pankracemu, lecz Mąż przypomina, że mimo wszystko jest jednym z nich i że wiele wspólnie razem zrobili do tej pory, np.: „Z wami rozbiłem się na skałach Dunaju – Hieronimie, Krzysztofie, byliście ze mną na Czarnym Morzu”, po czym pyta: „Wyście uciekli do mnie od złego pana. – A teraz mówcie – pójdziecie za mną czy zostawicie mnie samego, ze śmiechem na ustach, żem wpośród tylu ludzi jednego człowieka nie znalazł?”.
Mąż prosi Boga o odwagę. W pewnym momencie słychać przeraźliwy strzał – okazuje się, że od strzału tego padł trafiony kulą sam Orcio. Na widok ten Henryk postanawia rzucić się w przepaść, lecz zanim to czyni, wypowiada znaczące słowa: „Poezjo, bądź mi przeklęta, jako ja sam będę na wieki! – Ramiona, idźcie i przerzynajcie te wały!”. Nadchodzi Pankracy i Leonard, ten pierwszy na wiadomość o samobójstwie Henryka, mówi do arystokratów: „on jeden spośród was dotrzymał słowa. – Za to chwała jemu, gilotyna wam”. Oboje dostrzegają bardzo jasne, przeszywające wzrok promienie słońca. Pankracy dostrzega w tych promieniach samego Chrystusa: „Jak słup śnieżnej jasności stoi ponad przepaściami – oburącz wsparty na krzyżu, jak na szabli mściciel. – Ze splecionych piorunów korona cierniowa”. Prosi o odrobinę ciemności, po czym krzyczy: „Galilaee vicisti!” („Galilejczyku, zwyciężyłeś”). Po tych słowach, w objęciach Leonarda, Pankracy umiera.
Opracowanie: Marta Akuszewska Bibliografia: Zygmunt Krasiński “Nie Boska Komedia”, oprc. J. Kleiner, wyd. 7, Wrocław 1962
http://lektury.crib.pl/book/export/html/48907
http://gazetawarszawska.eu/2013/12/30/nie-boska-komedia-oswiecim-27-stycznia-2014/
submitted by Gazetawarszawska to u/Gazetawarszawska [link] [comments]


2018.08.07 20:05 jw_mentions Possible Discussion on /r/Polska in post "AMA - Jestem Świadkiem Jehowy"

I am a bot! Please send me a private message with any comments or feedback on how I work.
EDIT: As of Sun Sep 16 02:10:59 EDT 2018, the post is at [48pts15c]

About Post:

--- --- Notes
Submission AMA - Jestem Świadkiem Jehowy
Comments AMA - Jestem Świadkiem Jehowy
Author Swiadek_Jehowy
Subreddit /Polska
Posted On Tue Aug 07 09:30:13 EDT 2018
Score 48 as of Sun Sep 16 02:10:59 EDT 2018
Total Comments 331

Post Body:

Hejka, Pytajcie o wszystko co chcielibyście wiedzieć o nas, ŚJ, a głupio przy drzwiach do nieznajomych.
Weryfikacja
Świadkowie Jehowy - najczęsciej kojarzycie nas z głoszenia, czyli pewnego dnia dzwonek do drzwi i dwójka ludzi zaczyna gadkę o Biblii. Ostatnio też widać nas na ulicach ze specjalnymi wózkami, jednak często nas spotykacie i nawet o tym nie wiecie, bo jesteśmy normalnymi ludźmi ze swoimi hobby, problemami i radościami jak każdy.
Tak, jesteśmy Chrześcijanami. Czym się różnimy od innych religii chrześcijańskich? * Wierzymy, że Jezus jest Synem Boga, a nie częścią Trójcy. * Nie wierzymy w naukę o nieśmiertelności duszy, ani w to, że Bóg skazuje ludzi na wieczne męki w piekle. * W stosunku do osób przewodzących nam w działalności religijnej nie używamy tytułów, które wynosiłyby ich ponad innych * Nie uważamy by oddawanie czci krzyżowi (jako narzędziu mordu) było właściwe. * Wszystkie swoje nauki staram się jak najbardziej opierać na Biblii
Więcej informacji o naszych wierzeniach opartych na Biblii znajdziecie TUTAJ
A teraz, Ask Me Anything

Related Comments (15):

--- --- Notes
Author ohmyjw
Posted On Wed Aug 08 06:51:15 EDT 2018
Score 7 as of Sun Sep 16 02:10:59 EDT 2018
Body link
Niezależnie od tego co odpowie OP - tak, to prawda. Pierwszy z brzegu cytat ze Strażnicy (rok 2017):
Chociaż może to nie być łatwe, musimy unikać kontaktów z wykluczonymi krewnymi — przez telefon, SMS-y, listy, mejle czy portale społecznościowe.
Kolejny (rok 2013):
Nie szukaj wymówek, żeby móc kontaktować się z wykluczonym krewnym, na przykład za pośrednictwem SMS-ów czy e-maili.
Zwrot "wykluczonymi" odnosi się do osób, które zostały wyrzucone z organizacji podczas procedury zwanej "komitetem sądowniczym", ale również do osób, które odeszły z niej same. Na kongresach Świadków Jehowy w ostatnich latach wyświetlano nawet filmy, na których wykluczona córka / syn dzwonią do rodziców, a ci nie odbierają telefonu.
I niestety bardzo często tak to wygląda w praktyce, czego sam jestem przykładem. Od powyższej reguły jest jeden wyjątek - w przypadku gdy dziecko nigdy nie zostało Świadkiem Jehowy (nie wzięło chrztu) wtedy z technicznego punktu widzenia nie jest wykluczone nawet jeśli przestanie chodzić na zebrania, głosić czy nawet wierzyć. I z taką osobą reszta rodziny może utrzymywać kontakty. Świadkowie Jehowy często lubią wskazywać na tę zasadę twierdząc, że wcale nie zrywają kontaktu z osobami które "odeszły" (sprytnie unikając doprecyzowania, że jest różnica pomiędzy "odejściem" a "odłączeniem się" bądź zostaniem "wykluczonym"). Tego rodzaju brak szczerości w odpowiedzi na to pytanie można nawet zobaczyć na ich stronie internetowej.
--- --- Notes
Author Swiadek_Jehowy
Posted On Thu Aug 09 05:28:14 EDT 2018
Score 2 as of Sun Sep 16 02:10:59 EDT 2018
Body link
Chyba subiektywne wrażenie, bo tych ze stojakiami bardziej widać. Nadal głosimy od domu do domu, ale faktycznie coś się zmieniło. Co raz częściej w rozmowach z ludźmi posługujemy się linkami do artykułow na jw.org, czy filmami tam zamieszczonymi. Po to jest internet i współczesna technika, żeby z niej korzystać.
--- --- Notes
Author Swiadek_Jehowy
Posted On Thu Aug 09 07:03:16 EDT 2018
Score 2 as of Sun Sep 16 02:10:59 EDT 2018
Body link
  1. Urodziłem się w rodzinie SJ, ale sam zostałem ochrzczony jak miałem 17 lat.
  2. Tak, jest to bardzo ważne dla wszystkich ŚJ. Jest to potwierdzenie, że jesteśmy na dobrej drodze. Wiemy, że możemy zostać pokonani (wielu ŚJ w Niemczech za czasów nazistów straciło zdrowie w obozach a niektórzy życie, a mogli wyjść podpisując jeden dokument, o wyrzeczeniu się wiary.) ale nie pokonani. Hitler grzmiał, że "usunie ten pomiot z ziemi" no i co? W czasach obecnych ŚJ też cierpią prześladowania w wielu krajach, właśnie za odmowę służby wojskowej, lub ogólnie za to że są świadkami Jehowy i nie przystępują do wyborów, nie zapisują się do parrtii politycznych. Dzięki tym dawniejszym prześladowaniom współcześni ŚJ mogą czerpać siły i wiedzieć, że dadzą radę i będą niezwyciężeni.
O sytuacji w wielu krajach
Film ŚJ a Hitleryzm
  1. Dzielenie się naszymi wierzeniami jest potrzebą serca, a nie obowiązkiem ściśle pojmowanym. Działamy w ponad 200 krajach, nawet w muzułmańskich tj. Iran, Irak, Pakistan. Śmieszne - na jednej z wysp Oceanii ŚJ kiedy przechodzili zawsze byli obszczekiwani przez groźnego psa i nie mogli wejść na teren jednego domu. Pewnego dnia kiedy próbowali ponownie okazało się że psa nie ma i mogli spokojnie porozmawiać z kobietą która była bardzo zainteresowana Biblią. Na koniec zapytali, co się stało, że pies do nich nie wyskoczył, a ona na to "przedwczoraj wujek go zjadł".
  2. Jedyne ograniczenia dietetyczne, to niespożywanie krwi.
--- --- Notes
Author sneakpeekbot
Posted On Wed Aug 08 13:10:49 EDT 2018
Score 1 as of Sun Sep 16 02:10:59 EDT 2018
Body link
Here's a sneak peek of /exjw using the top posts of the year!
#1: Never thought I’d have a girlfriend, never thought I’d have a good job that would allow me to travel, never thought I’d overcome my depression. I never thought I’d have a life “in the world”. I was so wrong 171 comments #2: My parents said my dream is delusional and I will starve if I leave the religion. Today, I fulfilled my 8 years long dream of becoming a full time Disney employee. 120 comments #3: What a Difference a Year Makes 106 comments
I'm a bot, beep boop Downvote to remove Contact me Info Opt-out
--- --- Notes
Author metmike89
Posted On Tue Aug 07 12:55:06 EDT 2018
Score 8 as of Sun Sep 16 02:10:59 EDT 2018
Body link
Czy związek kiedykolwiek próbował zamiatać takie sprawy pod dywan?
Dla kontekstu - Raport australijskiej 'Royal Commission into Institutional Responses to Child'
--- --- Notes
Author NicePantsMan
Posted On Wed Aug 08 10:19:23 EDT 2018
Score 7 as of Sun Sep 16 02:10:59 EDT 2018
Body link
Gdzie indziej odpisujesz, że nie utrzymujecie kontaktów z wykluczonymi, a
https://www.jw.org/pl/publikacje/książki/milosc-boza/osoby-wykluczone/ dosyć jasno mówi, że nie możesz
--- --- Notes
Author NicePantsMan
Posted On Thu Aug 09 06:40:41 EDT 2018
Score 2 as of Sun Sep 16 02:10:59 EDT 2018
Body link
https://www.jw.org/pl/publikacje/książki/rocznik-2017/sprawozdanie-z-dzialalnosci-2016/
-2% w Polsce to chyba najświeższe dane
--- --- Notes
Author WikiTextBot
Posted On Thu Aug 09 06:34:07 EDT 2018
Score 1 as of Sun Sep 16 02:10:59 EDT 2018
Body link
Persecution of Jehovah's Witnesses
Throughout Jehovah's Witnesses' history, their beliefs, doctrines, and practices have engendered controversy and opposition from local governments, communities, and religious groups.
Many Christian denominations consider the interpretations and doctrines of Jehovah's Witnesses to be heretical. Some religious leaders have accused Jehovah's Witnesses of being a cult. According to law professor Archibald Cox, in the United States, Jehovah's Witnesses were "the principal victims of religious persecution … they began to attract attention and provoke repression in the 1930s, when their proselytizing and numbers rapidly increased."Political and religious animosity against Jehovah's Witnesses has at times led to mob action and government oppression in various countries, including Cuba, the United States, Canada, Singapore, and Nazi Germany.
[ PM Exclude me Exclude from subreddit FAQ / Information Source ] Downvote to remove v0.28
--- --- Notes
Author NicePantsMan
Posted On Tue Aug 07 12:54:55 EDT 2018
Score 8 as of Sun Sep 16 02:10:59 EDT 2018
Body link
  1. Co sądzisz na temat odkryć Australian Royal Commission - ukrywania pedofilii w zborach świadków Jehowy (od str. 58)? https://www.childabuseroyalcommission.gov.au/sites/default/files/file-list/Case Study 29 - Findings Report - Jehovahs Witnesses.pdf
  2. Czy dopuszczasz możliwość, że zakaz kontaktu z wykluczonymi ze zboru jest spowodowany chęcią zablokowania przepływu takich informacji jak np. ta z pkt.1? Zakaz kontaktu z wykluczonymi - źródło: https://www.jw.org/en/publications/magazines/w20150415/disfellowshipping-a-loving-provision/ (przedostatni akapit: All in the congregation can show principled love by avoiding contact and conversation with the disfellowshipped person.).
--- --- Notes
Author Roadside-Strelok
Posted On Wed Aug 08 01:50:31 EDT 2018
Score 11 as of Sun Sep 16 02:10:59 EDT 2018
Body link
Jakby kogos to interesowalo to byly Swiadek Jehowy, ktory byl starszym zboru w Polsce robil AMA na /iama jakis czas temu:
https://www.reddit.com/IAmA/comments/4zzruz/iama_exjehovahs_witness_elder_now_an_activist_i/
I jego strona z (takze tajnymi) publikacjami od SW:
https://wtsarchive.com/
--- --- Notes
Author Kukuluops
Posted On Thu Aug 09 08:05:12 EDT 2018
Score 2 as of Sun Sep 16 02:10:59 EDT 2018
Body link
Podczepie się pod punkt 3 pytania.
Co sądzisz o zasadzie neutralności politycznej? Przeczytałem na jw.org skąd pochodzi ta zasada i jak jest argumentowana. Interesuje mnie osobista opinia. Partie polityczne reprezentują pewne zasady. Czasami wyraźnie są prezentowane w statucie partii czasami jasno wyrażane są przez zarząd partii, co wpływa na działania i kulturę całej organizacji. Biorąc pod uwagę scenę polityczną nie tylko w kontekście administracji państwowej, ale też jako istotnej siły kształtującej życie kulturowe kraju, branie udziału w wyborach jest istotne dla organizacji z kilku przyczyn. Po pierwsze zasada miłosierdzia nakazywała by głosować na partie, których nie cechuje nienawiść do grup religijnych/etnicznych etc.. Po drugie niektóre partie stanowią zagrożenie dla działalności organizacji albo poprzez utrudnianie działania ruchów religijnych (vide Единая Россия) lub poprzez silne promowanie katolicyzmu czy też radykalnego islamu. Po trzecie niektóre partie w jasny sposób dążą do upadku cywilizacji industrialnej (czyli ekterminacji większości populacji ludzkiej) przez negowanie globalnego ocieplenia (Republikanie w USA).
--- --- Notes
Author re_error
Posted On Tue Aug 07 17:08:36 EDT 2018
Score 13 as of Sun Sep 16 02:10:59 EDT 2018
Body link
Ja mam kilka pytań i byłbym wdzięczny za chociaż próbę odpowiedzenia na część z nich.
  1. Czy to prawda że doktryna ŚJ jest co kilka lat bardzo drastycznie "aktualizowana"?
  2. Skoro nie wierzycie w nieśmiertelną duszę to dlaczego wierzycie w niebo?
  3. Czemu w niebie jest tylko 144 000 miejsc?
  4. Skoro w niebie jest tylko 144 000 miejsc to czemu dalej nawracacie ludzi pomimo że nie mają już szansy na zbawienie? (Wg tej strony światków jehowy jest już ponad 8 milionów)
  5. Skoro wierzycie w niebo to dlaczego nie wierzycie w piekło?
  6. Dlaczego nie wierzycie w nieśmiertelność duszy?
  7. Jaki jest wasz stosunek do obrazów i ikon przedstawiających mękę Jezusa?
  8. Jakie sakramenty przyjmujecie?
  9. Ile przeciętnie osób podchodzi do Świadków Jehowy stojących na ulicy z ulotkami w ciągu dnia?
Z góry dziękuję za podjęcie się tego AMA i odpowiedzi na wszystkie pytania.
--- --- Notes
Author littletoes1
Posted On Wed Aug 08 13:10:32 EDT 2018
Score 3 as of Sun Sep 16 02:10:59 EDT 2018
Body link
Dzięki za info! Właśnie o tę szczerość mi chodziło w pytaniach, które sam zadałem, bo widzę, że zupełnie inaczej to wygląda z perspektywy kogoś kto odszedł, a nie ubrane w kwiatki jak to lubią przedstawiać ŚJ.
Chcę jeszcze dodać, że podziwiam osoby takie, jak Ty :) Myślę, że potrzeba nam tego więcej, bo osoby z zewnątrz w ogóle nie mają pojęcia jak to wszystko wygląda w takich kultach.
Znam paru Świadków i generalnie spoko ludzie (dopóki nie zaczną o religii) ale dopiero jakieś pare lat temu wszedłem przypadkowo na exjw i zupełnie inaczej to wszystko teraz wygląda, kiedy zdaję sobie sprawę, że oni wszyscy nie są jakimiś dziwakami, czy edgy chrześcijanami z wyboru, ale raczej ofiarami tego w czym się musieli wychować.
--- --- Notes
Author Swiadek_Jehowy
Posted On Thu Aug 09 09:50:52 EDT 2018
Score 1 as of Sun Sep 16 02:10:59 EDT 2018
Body link
1.Jednak rozmowa twarzą w twarz jest lepszym rozwiązaniem, poza tym zawsze i wszędzie dostępna jest nasza strona jw.org, gdzie każdy może sobie zaspokoić ciekawość. Każda nasza literatura, na końcu ma info o tej stronie i QR kod żeby sobie otworzyć w telefonie.
3.Uważasz, że każdy wpływ na rząd, to polityka? To raczej upominania się o nasze prawa zagwarantowane w konstytucji Rosjii i przez Europejski Trybunał Praw Człowieka. Wszyskie prawa w danym państwie są tworzone przez jakiś rząd i jeśli się na nie powołujesz, to jest polityka? Nie wydaje mi się. Polityką byłoby usiłowanie doprowadzenia do obalenia Putina, a nie pisanie doniego listów z poparciem dla naszych współwyznawców.
4.Przykład jest przykładem, dlatego nie bierze się go dosłownie, bo inaczej nie ma to sensu. Przykład ma za zadanie unaocznić coś, dać do myslenia, a nie wywołać konkretne działanie. Jeśli ktoś by faktycznie coś takiego zastosował, to jest głupcem, bo z niewolnika nie ma robotnika, takie dziecko po osiągnięciu dorosłości mówi pa, pocałujta w ... wójta. I jaki byłby sens takich działań.
--- --- Notes
Author NicePantsMan
Posted On Tue Aug 07 13:00:23 EDT 2018
Score 11 as of Sun Sep 16 02:10:59 EDT 2018
Body link
https://www.jw.org/en/publications/magazines/w20150415/disfellowshipping-a-loving-provision/ "Wszyscy w zborze mogą dać wyraz miłości opartej na zasadach, unikając kontaktów i rozmów z wykluczonym"
submitted by jw_mentions to jw_mentions [link] [comments]


2018.04.07 13:05 Bifobe Wszystkie twarze Róży Luksemburg [tygodnik "Polityka"]

Rafał Woś, 3 kwietnia 2018
Wszystkie twarze Róży Luksemburg
Tajemnica Róży L.
Róża Luksemburg jest prawdopodobnie najbardziej znaną na świecie Polką. W tej kategorii konkurować z nią może tylko Maria Skłodowska-Curie.
W czasie swojego niedługiego życia Róża (1871–1919) rozpalała emocje rozpięte między szacunkiem a irytacją: „kłótliwa baba” i „cholernie bystra małpa” to cytaty z jej współczesnych. Już po śmierci została obwołana w Związku Radzieckim wrogiem klasy robotniczej. Ostatnio znów fascynuje. Raz – jako kobieta, która nigdy o równouprawnienie nie prosiła, tylko je sobie od mężczyzn wzięła. A dwa – jako przenikliwa krytyczka kapitalizmu, której spostrzeżenia świetnie pasują do naszych dylematów po kryzysie 2008 r.
Róża feministyczna
Róża Luksemburg i jej przyjaciółka Clara Zetkin były umówione na kolację z dwoma nestorami niemieckiej socjaldemokracji Augustem Beblem i Karolem Kautskym. Trochę się spóźniły, a witając je, Bebel zażartował, że już obawiali się najgorszego. „Cóż to by była za tragedia Herr Bebel! Musiałby Pan napisać na nagrobku »tu leżą dwaj ostatni mężczyźni niemieckiej socjaldemokracji «” – odparła. Kilka lat wcześniej Kautsky zaproponował jej współpracę przy opracowywaniu komentarzy do prac Karola Marksa. W toku rozmowy wyszło, że chodzi nie tyle o współpracownika, ile raczej o stenotypistkę. „Czyli ja napiszę, a opublikujemy to pod pańskim nazwiskiem?” – dopytywała Luksemburg, wtedy młoda aspirująca publicystka. „Naturalnie” – odpowiedział Kautsky, wówczas naczelny „Die Neue Zeit”, najważniejszego tygodnika niemieckiej socjaldemokracji. „W takim razie niech pan kupi sobie maszynę do pisania i poprosi o pomoc żonę. Może się zgodzi” – usłyszał naczelny od swojej przyszłej czołowej autorki. Bezczelna, dowcipna, ostra. Taka jest Rozalia Luksemburg przedstawiona przez kanadyjską rysowniczkę Kate Evans. Jej komiks „Red Rosa” (Czerwona Róża) był na Wyspach Brytyjskich i w USA jedynym z wydawniczych fenomenów 2016 r. Nie było to może tak mocne uderzenie jak nakręcony trzy dekady wcześniej głośny film fabularny „Róża Luksemburg” Margarethe von Trotty (odtwórczyni roli tytułowej Barbara Sukowa dostała główną nagrodę na festiwalu w Cannes). Komiks Kate Evans pokazał jednak, że urodzona w Zamościu, a wychowana w Warszawie marksistka nie utonęła na dobre w odmętach historii. I może być atrakcyjnym symbolem również dla pokolenia próbującego się odnaleźć w świecie pierwszej ćwiartki XXI w. Komiks Evans na pierwszy plan wysuwa niezależność kobiety,co nieuchronnie prowadzi czytelnika w kierunku feminizmu. Ale uwaga! Sama Luksemburg za feministkę nigdy się nie uważała. Feministką, owszem, czuła się jej serdeczna przyjaciółka Clara Zetkin. Autorka pomysłu, by 8 marca obchodzić Międzynarodowy Dzień Kobiet. Dla Luksemburg było to jednak zawracanie głowy. Rodzaj wypychania socjalistek do kuchni, by tam podyskutowały sobie o swoich „feministycznych” sprawach. Podczas gdy panowie zostaną w salonie, gdzie ze szklaneczką i cygarem w dłoni omówią naprawdę istotne sprawy wagi państwowej. A Luksemburg kompleksów nie miała. Od początku było dla niej absolutnie naturalne, że jej miejsce jest przy głównym stole. Tam, gdzie zapadają najważniejsze decyzje.
Szła więc po swoje, co zazwyczaj kończyło się drakami. Kłóciła się z głównym ideologiem SPD Eduardem Bernsteinem o naturę kapitalizmu, ze swoim naczelnym Karlem Kautskym o postulat republiki, a z Leninem o dyktaturę proletariatu. A przy tym mężczyzny nigdy nie udawała. Przeciwnie. Ubierała się zgodnie z damskimi kanonami swojego czasu, suszyła zioła w zielniku i nie raz dawała wyraz żalowi, że nie urodziła dzieci (nie chciał tego jej długoletni partner Leon Jogiches-Tyszka). Słowem, emancypacja Luksemburg była naturalna jak powietrze, którym oddychała. I to właśnie co rusz doprowadzało kierownictwo SPD do białej gorączki. Był przełom wieków i niemiecka socjaldemokracja rzucała polityczne wyzwanie staremu establishmentowi wilhelmińskich Niemiec. Zdominowanemu przez arystokrację, kapitał i burżuazję. W tym samym czasie Luksemburg rzucała wyzwanie… establishmentowi niemieckiej socjaldemokracji. Partii z wierzchu otwarcie postępowej, ale w temacie równouprawnienia kobiet i mężczyzn zdecydowanie skostniałej. Sarkali na nią koledzy straszliwie. „Jadowita wiedźma (...) mądra jak małpa (...). Wyobraźcie sobie, że miałaby siedzieć w Reichstagu. To by dopiero była komedia” – pisał prominentny austriacki socjaldemokrata Victor Adler do Augusta Bebla w przededniu wybuchu pierwszej wojny światowej.
Smutny paradoks polegał na tym, że choć Róża Luksemburg przez dwie dekady znacząco wpływała na linię niemieckiej socjaldemokracji (największej wówczas partii robotniczej świata), a nawet całej Międzynarodówki Socjalistycznej, to sama nie mogła nawet głosować. Ani w rodzinnej Kongresówce, ani w Niemczech (miała tamtejsze obywatelstwo od 1897 r.). Gdy 19 stycznia 1919 r. w Niemczech (a 26 stycznia w Polsce) kobiety po raz pierwszy szły do urn wyborczych, martwe ciało Róży Luksemburg wciąż pływało w berlińskim Landwehrkanal. Kilka dni wcześniej została zamordowana przez prawicowe bojówki Freikorpsu i zrzucona z mostu w Tiergarten.
Róża socjalistyczna
„Socjalizm albo barbarzyństwo” – to chyba najsłynniejszy bon mot kojarzony z Różą Luksemburg. Pochodzi z lat 1915–16. Moment jego wygłoszenia nie był przypadkowy. Na wielu frontach trwał horror pierwszej wojny światowej. Największej masakry w dotychczasowych dziejach ludzkiej cywilizacji. Luksemburg siedziała wówczas w kajzerowskim więzieniu. Powód? Antywojenna agitacja.
Dla Luksemburg wybuch wojny światowej był dramatem przekreślającym całą polityczną kalkulację budowaną w niezliczonych pismach i wystąpieniach poprzednich dwóch dekad. Najważniejsze z nich zostały właśnie zebrane i wydane po polsku w zbiorze „O rewolucji 1905 i 1917” (Książka i Prasa, Warszawa, 2017). Ta książka jest doskonałą próbką publicystycznego stylu Luksemburg. Ostrego, zadziornego, ale jednocześnie klarownego. W tekście z 1905 r. Luksemburg zabiera głos w aktualnej i dziś debacie nad tym, kto powinien być dopuszczony do Świętego Graala polityki: elity czy szerokie masy? „Najzabawniejsze jest owo rozczulające stare wyobrażenie, jakby potrzeba było Bóg wie jakiej »dojrzałości«, aby przyjąć udział w głębokich misteriach parlamentaryzmu. Jakżeby na miły Bóg prosty rosyjski chłop czy polski robotnik fabryczny mógł dostać się na zawrotne szczyty polityki? Każdy zwyczajny rycerz giełdowy, każdy radca handlowy nalany tłuszczem, każdy bezmyślny junkier wschodnio-pruski, który tylko ze szpicrutą w ręku i tylko w stajni czuje się w swoim żywiole. Oni są jakby naturalnie urodzeni do rozstrzygania spraw wewnętrznej i zewnętrznej polityki państw. Ale proletariusz i prosty chłop już nie” – szydziła, opowiadając się jednoznacznie za demokracją otwartą dla wszystkich niezależnie od statusu społecznego.
Ale „O rewolucji 1905–1917” to nie tylko pokaz polemicznego pazura. To również dobry sposób na zrozumienie sedna poglądów politycznych zamojskiej Żydówki. Tak. Róża Luksemburg była zdeklarowaną zwolenniczką społecznej rewolucji. Polegającej na zmianie panujących u progu XX w. Stosunków społecznych. W świecie, który projektowała w swoich pismach, każdy człowiek miał mieć przyrodzone prawo do uczestnictwa w życiu politycznym i do decydowania o swoim losie. Aby to osiągnąć, nie wystarczyło (jak chcieli liberałowie czy republikanie) uchwalić postępową konstytucję i ogłosić, że odtąd wszyscy są równi wobec prawa. Należało stworzyć materialne podstawy do realnej emancypacji szerokich mas ludowych.
W tym sensie Luksemburg była rewolucjonistką. Co ciekawe, nie musiało się to jednak wiązać z natychmiastowym upadkiem kapitalizmu. W tej kwestii przez większą część życia Luksemburg była przeciwniczką poganiania zegara historii. Cel nadrzędny polegał na upodmiotowieniu mas ludowych. Władza dla samej władzy jej nie interesowała. Co stało się zresztą zarzewiem konfliktu Luksemburg z bolszewikami. „Lenin i Trocki opowiadają się za dyktaturą garści osób. Tj. za dyktaturą na wzór burżuazyjnej. Bo faktycznie są to dwa bieguny. Równie daleko od siebie odległe” – pisała w 1918 r. W 1931 r. ta krytyka bolszewickich metod doprowadziła do pośmiertnego potępienia „luksemburgizmu” przez Stalina.
Przy lekturze „O rewolucji...” widać dobrze, że pierwsza wojna światowa była dla Luksemburg wielką życiową i polityczną katastrofą. Rok 1914 okazał się rozdrożem, na którym Europa Zachodnia nie wybrała socjalizmu. Zamiast tego pomaszerowała prosto w kierunku barbarzyństwa. Moment, w którym nawet posłowie jej własnej SPD głosowali za udzieleniem rządowi kredytów zbrojeniowych, to kres marzeń o zmianie stosunków społecznych w całym kapitalistycznym świecie. Był końcem marzenia o tym, że robotnicy francuscy, brytyjscy, niemieccy czy polscy wspólnymi siłami zrzucą jarzmo kapitalistycznego wyzysku. Rok 1914 był dla Luksemburg triumfem starej zasady „dziel i rządź”. A także wielkim triumfem lobby arystokratyczno-przemysłowo-zbrojeniowego, które parło do wojny. Luksemburg miałaby pewnie gorzką satysfakcję, gdyby dożyła 1961 r., kiedy to samo śmiertelne zagrożenie dla światowego pokoju zostało zidentyfikowane przez ustępującego prezydenta USA Dwighta Eisenhowera.
Róża ekonomiczna
„Dr Luksemburg” – tak się przedstawiła w listach, gdy w 1902 r. wynajmowała mieszkanie przy Cranachstrasse 58 w Berlinie. Wywołało to pewną konsternację, bo przybyły na miejsce doktor okazał się niezamężną kobietą, a nie mężczyzną, jak się spodziewano. Tytuł doktora Luksemburg zdobyła w 1898 r. na uniwersytecie w Zurychu. Było to wówczas jedno z niewielu miejsc na świecie, gdzie kobiety mogły studiować na takich samych prawach jak mężczyźni. Praca doktorska Róży Luksemburg dotyczyła „Rozwoju przemysłu w Polsce”. Jej drugą poważną pracą ekonomiczną była wydana w 1913 r. „Akumulacja kapitału”.
„Akumulację” czytywało się potem na uczelniach ekonomicznych po obu stronach żelaznej kurtyny. Jednak prawdziwy renesans zainteresowania przyszedł po kryzysie 2008 r. Ekonomiści Jan Toporowski i Riccardo Bellofiore przypomnieli Luksemburg czytelnikom anglosaskim w 2014 r. Nawet w Polsce została wznowiona klasyczna praca Tadeusza Kowalika „Róża Luksemburg. Teoria akumulacji i imperializmu” (Książka i Prasa, Warszawa 2012). Skąd to zainteresowanie? To proste, w swoich pracach ekonomicznych Luksemburg dość precyzyjnie przewidziała... przyszłość. A zwłaszcza to, co działo się w światowej gospodarce po 1980 r. Czyli dobrych sześć dekad po jej śmierci.
Książka o „akumulacji kapitału” wzięła się stąd, że Luksemburg chciała napisać bryk o Marksie dla swoich uczniów w SPD-owskiej szkole partyjnej. Ale pisząc go, zaczęła się z Marksem wadzić. On przewidywał przecież, że kapitalizm upadnie w momencie, gdy zabraknie środków do realizacji wytworzonej przez kapitalistów produkcji. Czyli mówiąc krótko, zbyt słabo opłacani robotnicy nie będą w stanie kupić towarów wytwarzanych przez przemysł. I wtedy właśnie kapitalizm ugryzie się we własny ogon. Ale Luksemburg pokazała, że niekoniecznie. „W tym momencie wejdzie do gry kredyt” – zauważyła już w czasie swojej słynnej polemiki z ideologiem SPD Eduardem Bernsteinem parę lat wcześniej. Teraz szła tym tropem dalej: pokazała, że rozwój rynków finansowych będzie prowadzić do coraz szybszej wymiany towarów. Będzie to pchało świat w kierunku zjawisk, które dziś nazywamy finansjalizacją (nadmierną przewagą sektora bankowego nad realną gospodarką). Luksemburg nie używała tego terminu. Ale to, co pisze, dość dobrze opisuje zjawisko pompowania finansowych baniek spekulacyjnych, które doprowadziły do krachu 2008 r. Luksemburg poszła jednak jeszcze dalej. Pokazała, jak rynki finansowe będą kolonizowały świat. Eksportując kapitał za granicę, co skończy się wciągnięciem krajów słabszych w pułapkę zadłużeniową. I nową formą kolonializmu. Tym, co kilka lat temu były minister finansów Grecji Janis Warufakis opisał gorzkim: „dziś do podboju nie są potrzebne tanki, dziś wystarczą banki”. A co wcześniej do pewnego stopnia sprawdziło się w Ameryce Łacińskiej czy w Europie Wschodniej.
Róża polska
Na koniec najtwardszy do zgryzienia orzech. Przynajmniej dla nas. Czy Różę Luksemburg można nazywać Polką? Z formalnego punktu widzenia tak, bo urodziła się jako poddana cara Rosji w tej części imperium Romanowów, która po klęsce powstania styczniowego została zdegradowana do miana Nadwiślańskiego Kraju. Jej dziadek był rabinem, ale wiemy, że nie po drodze jej było ani z religią, ani z żydowską kulturą. Co zresztą było dość typowe dla ówczesnych polsko-żydowskich socjalistów. Z Kongresówki wyjechała na dobre w 1898 r. Zadecydował fakt, że w Niemczech działalność socjaldemokratyczna była legalna, a w carskiej Rosji nie. W momencie wybuchu rewolucji 1905 r. Luksemburg wróciła jednak do Warszawy. To też było naturalne, bo rwała się do uczestnictwa w rewolucji ludowej, której wyczekiwała. Została jednak namierzona przez Ochranę i wydalona do Niemiec. Wtedy widziała Warszawę po raz ostatni.
„Róża Luksemburg była osobą intymnie przywiązaną do kultury polskiej. Wiemy, że polski pozostał jej pierwszym i najbliższym językiem” – pisał historyk polskiego ruchu robotniczego Feliks Tych. Przypomniał również, że Luksemburg w 1900 r. ogłosiła broszurę „Przeciwko wynaradawianiu”, w której opowiadała się za autonomią dla zaboru rosyjskiego. I robiła to w sposób dużo bardziej bezkompromisowy niż współcześni jej przywódcy endecji. Było to z resztą zgodne z jej koncepcją przyszłości socjalistycznego świata opartego na ponadnarodowych strukturach, tworzonych z własnej woli przez społeczeństwa dużych regionów. Trochę zgodne z pierwotną wizją Unii Europejskiej.
W konsekwencji Luksemburg sprzeciwiała się wpisywaniu postulatu odzyskania przez Polskę niepodległości do programu jej pierwszej partii politycznej SDKPiL. Co fundamentalnie odróżniało ją od sporej części PPS skupionej wokół niepodległościowej frakcji Józefa Piłsudskiego. A także od endeckiej wizji Romana Dmowskiego. Aż do śmierci Luksemburg stała na stanowisku, że socjalizmu nie da się pogodzić z postulatem odbudowy państw narodowych.
Gdy w listopadzie 1918 r. skończyła się pierwsza wojna światowa i Piłsudski zaczął odbudowywać niepodległą Polskę, zamojszczanka widziała w tym pomyśle kolejne wcielenie klasowej dyktatury silnych elit kapitalistyczno-burżuazyjnych nad słabym ludem. Tyle że już nie pod carskim, lecz pod biało-czerwonym sztandarem. Jednocześnie wzrastał jej dystans (wyrażany w pismach i w listach) wobec bolszewickiego terroru i imperializmu. Syntezy tych sprzeczności się jednak nie doczekamy. Róża Luksemburg nie dożyła nawet wojny polsko- bolszewickiej. Została zamordowana 15 stycznia 1919 r. w Berlinie. Wcześniej ostatecznie przegrała walkę o władzę na niemieckiej lewicy.
Zostało po niej kilka otwartych drzwi: do innego socjalizmu, innej integracji europejskiej, innej polityki. Pewnie właśnie ta inność czyni ją wciąż pociągającą.
submitted by Bifobe to Polska [link] [comments]


2017.11.07 13:36 ben13022 "Zgiełk czasu", rewelacyjna powieść mistrza brytyjskiej prozy Juliana Barnesa o Szostakowiczu. Czy muzyka potrafi kłamać?

"Zgiełk czasu" do czterech polskich portretów - Andrzejewskiego, Borowskiego, Putramenta i Gałczyńskiego - namalowanych przez Miłosza w "Zniewolonym umyśle" dorzuca jeszcze jedną wielką i zarazem tragiczną postać. Zmagającego się ze stalinizmem rosyjskiego kompozytora Dymitra Szostakowicza.
Czy muzyka, ten środek wyrazu naszych lęków i radości, zgody i buntu, upodobania do ładu i potrzeby chaosu, umie jak my ironizować? Albo mówić w trybie warunkowym? Czy potrafi budować zdania przeczące? Takie pytanie stawia Brytyjczyk Julian Barnes na 200 stronach swojej najnowszej powieści.
W „Zgiełku czasu” zajął się biografią rosyjskiego kompozytora Dymitra Szostakowicza (1906-75), niemal pomijając to, co dla innego powieściopisarza byłoby pewnie najatrakcyjniejsze – burzliwe życie uczuciowe artysty, pierwsze małżeństwo z kobietą oddaną idei wolnej miłości, drugie, które skończyło się niemal natychmiast, i trzecie - z kobietą w wieku jego córki. Dodajmy do tego liczne miłostki, o których Barnes wprawdzie wspomina, ale traktuje je marginalnie, en passant.
W bogatym i niejednoznacznym życiorysie Szostakowicza obchodzi Barnesa jeden, najsłynniejszy wymiar. Jego relacje z władzą.
Jak artysta zwyciężył z władzą „Zgiełk czasu” to portret, a raczej autoportret artysty, który z władzą nie chciałby mieć nic do czynienia, ale którego władza nie ma zamiaru wypuścić z rąk. Temat niemal klasyczny: konfrontacja wolności, warunku twórczego działania, z politycznym zniewoleniem, jakie funduje totalitarny system.
Znamy wiele przypadków takiej konfrontacji, z której zwycięsko wychodzi władza, a artysta nie ma w starciu z nią żadnych szans. Jeśli ograniczyć się do czasów stalinowskiego terroru, przykładem jest choćby historia wybitnego reżysera Wsiewołoda Meyerholda, którego oskarżono o zdradę i rozstrzelano na rozkaz Stalina, a jego żonę zasztyletowano. Albo historia Osipa Mandelsztama, genialnego poety, którego ten sam tyran wysłał na śmierć w łagrze za nieprzyjazny mu wiersz. Czy też Izaaka Babla, jednego z mistrzów dwudziestowiecznej prozy, którego w czasie wielkiej czystki Stalin nakazał zlikwidować.
Te dobrze znane fakty stanowią zaledwie tło opowiadanej przez Barnesa historii. Jego zainteresowała biografia artysty, który z podobnej konfrontacji z władzą wyszedł cało. „Cało” to oczywiście eufemizm, bo Szostakowicz zapłacił wysoką cenę za przeżycie. Piszę jednak „cało”, bo kompozytor przetrwał stalinowskie czystki, zrobił światową karierę i dożył słusznego wieku. To musiało zaintrygować Barnesa: jakim trzeba było być człowiekiem, by przeżyć?
Barnes zajął się tym tematem, rezygnując z rozbudowanych scen i z kreślenia pogłębionych portretów postaci drugoplanowych. Znajdziemy tu oczywiście wiele wspaniale naszkicowanych epizodów, ale nie są potraktowane „powieściowo”. Cała narracja jest strumieniem myśli i obrazów przepływających przez świadomość Szostakowicza. Choć materiał nadawałby się na wielką epicką powieść, Barnes przewrotnie serwuje nam opowieść kameralną, ściszoną i refleksyjną, precyzyjnie zogniskowaną. Odmalowuje wewnętrzny krajobraz głównego bohatera.
Postaci dramatu poznajemy oczyma Szostakowicza, jego oczyma oglądamy radziecką rzeczywistość. Efekt? Klaustrofobiczny klimat tej opowieści ulega spotęgowaniu. Jako czytelnicy jesteśmy zamknięci w umyśle bohatera, tak jak bohater zamknięty jest w totalitarnym państwie.
Kantata na cześć Stalina Szostakowicz w opowieści Barnesa to geniusz, pomazaniec sztuki, ale także człowiek słabej woli. Niektórzy powiedzieliby: tchórz, konformista i egocentryk. Słabością Szostakowicza jest m.in. zgoda na to, by niekompetentni, a jednak dysponujący władzą ludzie ingerowali w jego twórczość, dokonywali jej ideologicznych korekt i wykorzystywali propagandowo jego popularność.
Szostakowicz przyjmuje krytykę swoich utworów, choć wie, że jest to krytyka idiotyczna. Odcina się od swojej IV symfonii, którą inżynierowie dusz ludzkich uznali za przejaw burżuazyjnego formalizmu, wycofuje ją z programu koncertów. Więcej - komponuje V symfonię, chwytliwą i przystępną, która ma być odpowiedzią artysty na słuszną krytykę. Doskonale wiedząc, kim jest Stalin, komponuje kantatę na jego cześć. Kłania się władzy. Kiedy obiektywnie już nie musi, bo po odwilży jego życiu nic już nie zagraża, podpisuje ohydny list szkalujący Sołżenicyna, a potem donos na Andrieja Sacharowa.
Barnes stawia jednak tezę, że muzyka artysty, który zaprzedał się władzy i sprzeniewierzył swoim zasadom, pozostaje czysta. Spod pióra człowieka słabego, a może wręcz skompromitowanego, wychodzi muzyka, która jest zaprzeczeniem słabości i kompromisu.
Szostakowicz lawirował, muzyka lawirować nie umie. Szostakowicz uprawiał nowomowę, muzyka nowomowy nie zna. Szostakowicz dał się władzy wykorzystywać, muzyka pozostała suwerenna. „Muzyka ma w sobie trwałą, fundamentalną czystość. Nie może być cyniczna”, czytamy w powieści.
W „Zgiełku czasu” wielokrotnie wraca przypowieść o tym, by cesarzowi oddawać, co cesarskie. Szostakowicz oddaje cesarzowi z nawiązką, zakładając, że Bogiem jest jego muzyka.
Czarna piana gwiazd Barnes nadał powieści symptomatyczny tytuł. „Zgiełk czasu” to nawiązanie do wspomnieniowej prozy Osipa Mandelsztama, gdzie poeta przyznawał: „Mnie i wielu moich rówieśników przygniotła jąkata rodzina. Nie uczyliśmy się mowy, lecz bełkotu. Dopiero słuchając narastającego zgiełku czasu, wybieleni pianą jego fali, odnaleźliśmy swój język”.
Ale zgiełk w tytule powieści o muzyku nabiera innego sensu. Dla muzyka tworzywem są dźwięki, dźwiękiem jest także tytułowy „zgiełk”, z tym, że to dźwięk dla ucha niemiły, daleki od harmonii. To dźwięk historii, dźwięk życia – nieskładny, jazgotliwy, irytujący. Przeciwieństwem zgiełku jest dla Szostakowicza (może też dla Barnesa) jego kompozytorska twórczość. Bezładowi rzeczywistości politycznej przeciwstawia powstającą w niej muzykę uosabiającą ład i harmonię.
Tak właśnie postrzegał historię i rzeczywistość polityczną Czesław Miłosz – jako przygodną domenę zgiełku. Jego przeciwieństwo widział w poezji. W głośnym liście otwartym do Alfreda Alvareza Miłosz pisał: „Głos poety powinien być czystszy i wyraźniejszy niż hałas (lub chaotyczna muzyka) Historii”. W podobnym duchu o „czarnej pianie gazet”, do której nie powinna się zniżać poezją, pisał Zbigniew Herbert. Jedynym wyjściem jest dla artysty zlekceważenie tej rzeczywistości, bo wiąże go sojusz z innym wymiarem, ponad historią i jazgotem polityki.
Piękno jest prawdą, prawda pięknem Takie spojrzenie na sztukę – wolną od zanieczyszczeń, jakie niesie ze sobą codzienność, a zwłaszcza historia – to spojrzenie znane romantykom. W jednym z ostatnich akapitów Barnes (pod postacią Szostakowicza) pisze, że „w ostatecznym rozrachunku muzyka należy do muzyki. To wszystko, co można powiedzieć, na co można liczyć”.
Słychać tu aluzję do „Ody o urnie greckiej” Johna Keatsa. W zakończeniu wiersza urna, dzieło ponadczasowej sztuki, deklaruje tonem nieuznającym sprzeciwu: „piękno jest prawdą, prawda jest pięknem, to wszystko, co musisz wiedzieć”. Tę frazę przywłaszczył sobie ruch sztuki dla sztuki, a teraz powtarza Szostakowicz w powieści Barnesa. Ale czy nie nazbyt łatwo wyjmuje muzykę z historii? Muzyka, jak wszystko, co wychodzi z ludzkich rąk, żyje i karmi się historią, i to w niej znajduje spełnienie albo ponosi porażkę.
Szostakowicz bronił się nie tylko muzyką, był bowiem mistrzem ironii. Dla Miłosza ironia była bronią bezbronnych, niebezpiecznym instrumentem. Piszący z Ameryki emigrant dostrzegał ją w poezji kolegów po piórze, którzy zostali w Polsce i musieli znaleźć jakiś sposób na przeżycie. Ironia pojawia się w czasach kryzysów, pozwala pozostać przy swoim zdaniu, gdy władza żąda aktywnego poparcia. Ale też – co ciekawsze – pozwala zawiesić własne zdanie, zrezygnować z wyrokowania czegokolwiek, mówiąc jedno, nie wykluczać czegoś przeciwnego.
Według Barnesa ironia staje się niebezpieczna, gdyż często prowadzi do samozadowolenia. Albo, co bardziej przerażające, do kryzysowego punktu, w którym ironista budzi się i nie wie, czy nadal żartuje czy już mówi serio.
Przechytrzyć władzę, ocalić siebie Muzyce, jak się wydaje, ironia nie jest mimo wszystko tak zupełnie obca. Ewokując jeden świat, muzyka może się od niego jednocześnie dystansować. Wyrażając radość, może podsuwać myśl o smutku. Poruszeni nią, możemy dosłuchać się w niej ostrzeżenia, byśmy się temu poruszeniu nie poddawali nazbyt łatwo. To chyba właśnie ten wymiar muzyki Szostakowicza zadecydował o tym, że nadal go słuchamy, choć system, w którym powstawała i któremu wydawała się służyć, przeminął.
Szostakowicza słucha się dziś na całym świecie. Jako kompozytor nie przełamywał barier, nie rewolucjonizował muzyki, daleko mu było pod tym względem do gigantów dwudziestowiecznej muzyki, choćby do jego rodaka Strawińskiego. Stał się kompozytorem popularnym. Rodzi się tu pytanie, czy tej popularności nie zawdzięcza on – o, ironio – towarzyszom radzieckim?
Barnes go nie stawia, uznając, że muzyka Szostakowicza wyszła z konfrontacji z władzą suchą nogą. Szostakowicz po krytyce zarzucającej mu burżuazyjny formalizm, niezrozumialstwo, przerafinowanie zmienił swoją poetykę. Zaprzestał pisania bardziej ryzykownych formalnie utworów i sięgnął po to, co chwytliwe: po melodyczność, dramatyzm, monumentalizm.
Po lekturze powieści Barnesa pozostaje więc nam niepokojące pytanie, co by było, gdyby Szostakowicz nie posłuchał stalinowskich krytyków. Czy byłby dziś wielkim rewolucjonistą muzyki, znanym wyłącznie specjalistom? Pytanie niebezpieczne, bo trudno zapomnieć, że jego los mógłby wtedy poprowadzić go na Łubiankę lub Kołymę.
Zniewolone umysły Znakomita powieść mistrza brytyjskiej prozy, w godnym pochwały przekładzie Dominiki Lewandowskiej-Rodak, dotyka wielu spraw i niczego nie dopowiada. Proponując namysł nad „czystością” sztuki, kreśli wewnętrzny portret artysty, który podjął ze zbrodniczą władzą grę, za broń obrawszy ironię i uznając, że władzę potrafi przechytrzyć, a siebie ocalić.
Pomylił się, mimo że przetrwał. Choć te dwie książki różni więcej, niż je łączy, nie sposób nie przywołać tu „Zniewolonego umysłu”. „Zgiełk czasu” do czterech polskich portretów – Andrzejewskiego, Borowskiego, Putramenta i Gałczyńskiego – namalowanych przez Miłosza dorzuca jeszcze jedną wielką i zarazem tragiczną postać.
Julian Barnes "Zgiełk czasu". Przeł. Dominika Lewandowska-Rodak. Świat Książki, Warszawa.
muzyka: https://www.youtube.com/watch?v=vauo4o-ExoY https://www.youtube.com/watch?v=xTVVWrmLwWU https://www.youtube.com/watch?v=ldRJQfES8hA https://www.youtube.com/watch?v=0FF4HyB77hQ
źródło: http://wyborcza.pl/7,75517,22602334,zgielk-czasu-rewelacyjna-powiesc-mistrza-brytyjskiej-prozy.html
submitted by ben13022 to Polska [link] [comments]


2017.10.23 17:32 ben13022 Kłopotliwe Taj Mahal. Według stanu Uttar Pradesh, zabytek jest niewystarczająco indyjski.

Uznawane za jeden z siedmiu cudów świata mauzoleum, najwspanialszy pomnik wiecznej miłości i symbol Indii, nie zostało wpisane do przewodnika po turystycznych atrakcjach stanu Uttar Pradesh. Stanowe władze uważają, że jako wzniesione przez muzułmanów, Taj Mahal jest niewystarczająco indyjskie.
Na trzydziestu dwóch stronicach wydanego w październiku przewodnika stanowa minister turystyki Rita Bahuguna Joshi zachwala i namawia do odwiedzania miejscowych zabytków, w tym świątyń hinduskich i buddyjskich, ale nie wspomina słowem o Taj Mahal, choć to właśnie ono cieszy się od lat opinią największej turystycznej atrakcji Indii, odwiedzanej co roku przez ponad sześć milionów gości. Poruszenie, jakie wywołały wieści o pominięciu Taj Mahal zmusiły panią minister do wystosowania kategorycznego oświadczenia, w którym oznajmiła, że cieszące się światową sławą mauzoleum nie ma potrzebuje reklamy i zarzuty, że władze pominęły je celowo, są obraźliwe i śmieszne. W Indiach jednak mało kto w jej zapewnienia uwierzył.
Kłopotliwa kolebka
Rządy w Lucknow, stolicy stanu Uttar Pradesh, pani Joshi objęła wraz Yogim Adityanathem, dzisiejszym stanowym premierem, a wczorajszym hinduskim kapłanem ze świątyni w Gorakhpurze, związanym z ruchem hinduskich nacjonalistów i rządzącą krajem od trzech lat Indyjską Partią Ludową (BJP) Narendry Modiego. Wiosną, pod przywództwem Yogiego Agityanatha, Indyjska Partia Ludowa odniosła zaskakująco zdecydowane zwycięstwo w wyborach stanowych w położonym w dolinie Gangesu Uttar Pradesh, najludniejszym, bo ponad dwustumilionowym i największym ze stanów, na którego terytorium leżą święte miasto Varanasi (d. Benares), Mathura, Fatehpur, Allahabad, kolebka politycznej dynastii Nehru-Gandhich, a także Agra, gdzie przed czterema wiekami ówczesny władca północnych Indii, cesarz Szahdżahan postanowił wznieść nad Jamuną najwspanialszy na świecie pałac-grobowiec dla swojej ukochanej żony Mumtaz Mahal, która zmarła przy porodzie czternastego z cesarskich potomków.
I właśnie fakt, że Taj Mahal został wybudowany w czasach, gdy Indiami rządzili ich pogromcy z muzułmańskiej dynastii Wielkich Mogołów, sprawił, że marmurowe mauzoleum znalazło się w niełasce nowego premiera Uttar Pradesh.
Obcy element
Można się tego było zresztą spodziewać, bo Yogi Adityanath od lat uchodzi za hinduskiego nacjonalistę, walczącego ze wszystkim, co uważa za dziedzictwo obcych podbojów i czasów smuty, gdy Indiami rządzili muzułmanie i Brytyjczycy. Walcząc wiosną o rządy w Lucknow, a także wcześniej, gdy działając w ruchu indyjskich nacjonalistów przybliżał go do władzy w Indiach, Yogi Adityanath nie ukrywał niechęci do muzułmanów i islamu, upatrując w nich, a także w Zachodzie i chrześcijaństwie, przyczynę wszystkich indyjskich nieszczęść i upokorzeń.
Nie raz powtarzał też, że Taj Mahal, pobudowany przez muzułmańskiego cesarza, najeźdźcę i okupanta, nie może być uznawany za część indyjskiego kultury i tradycji. Utrzymywał nawet, że mauzoleum powstało w miejscu, w którym wcześniej stała hinduska świątynia (krwawy spór między hindusami i muzułmanami o meczet, pobudowany na ruinach świątyni w leżącej w Uttar Pradesh Ayodhyi okazał się początkiem zwycięskiego marszu hinduskich nacjonalistów po władzę w kraju). Dopiero w sierpniu indyjski Sąd Najwyższy orzekł, że Taj Mahal nie stanął na miejscu świątyni. W czerwcu jednak, już jako stanowy premier Yogi Adityanath stwierdził, że Taj Mahal i wszystko, co reprezentuje, nie ma związku z indyjską kulturą.
Jeszcze mniej przebierał w słowach partyjny kolega kapłana-premiera, poseł BJP w stanowym parlamencie z Uttar Pradesh Sangeet Som, który na wiecu w Meerucie powiedział wprost, że Taj Mahal został wzniesiony przez „zdrajców” i jest „paskudną plamą w indyjskiej historii”. „Wielu ponoć załamuje ręce, że Taj Mahal nie został wpisany do przewodnika po historycznych miejscach naszego stanu Uttar Pradesh – powiedział poseł Som, który podobnie jak jego premier-kapłan nie raz oskarżany był o podżeganie do pogromów muzułmanów. – Ale cóż to za historia stoi za Taj Mahal? Historia człowieka, który wzniósł pałac-grobowiec, a potem więził własnego ojca? A może historia kogoś, kto okazał się ciemiężcą hindusów? Jeśli tak, to jest to historia bardzo nieszczęśliwa i mogę was zapewnić, że my ją napiszemy od nowa”. Być może niechęć do historii dawnych muzułmańskich władców Indii sprawiła, że posłowi Somowi pomyliły się koleje losów Wielkich Mogołów. Cesarz Szahdżahan, budowniczy Taj Mahal nie więził ojca, ale sam został uwięziony przez własnego syna, okrutnika Aurangzeba i spędził za kratami resztę życia.
Indie dla hindusów!
„Odkąd w Indiach rządzi Modi i jego BJP, władze w Delhi zdają się uważać, że prawdziwymi obywatelami Indii mogą być wyłącznie hindusi – powiedział w rozmowie z dziennikarzem stacji Al-Jazeera indyjski pisarz Sohail Hashmi. – To, co dzieje się z Taj Mahal, to sprawa wyłącznie polityczna. Rządzący próbują oddzielić to, co w Indiach należy do dziedzictwa hinduskiego od tego, co według nich jest tylko wpływami muzułmańskimi”.
„Oczyszczanie” indyjskości z obcych naleciałości jest od dawna sprawą, której nowy premier Uttar Pradesh oddał życie. Jako kapłan wskrzeszał w Indiach kult świętych krów, ciążą na nim zarzuty podżegania do pogromów muzułmanów, stanowiących prawie jedną piątą ludności Indii. Posadę stanowego premiera otrzymał od szefa rządzącej partii Modiego w uznaniu zasług dla ruchu indyjskich nacjonalistów, który przed trzema laty wygrał wybory krajowe w Indiach i przejął władzę w Delhi.
Od pierwszych dni swojego panowania, Modi, choć w sposób znacznie subtelniejszy, również prowadzi kulturową wojnę, pielęgnując wszystko, co hinduskie w historii kraju, pomijając zaś i pomniejszając akcenty muzułmańskie, a zwłaszcza świeckie i związane z Zachodem. Nowe władze zmieniają nazwy ulic i miejscowości, nadane ku czci dawnych, muzułmańskich władców, ale ofiarą polityki historycznej Modiego padła przede wszystkim polityczna dynastia Nehru-Gandhich i kierowana przez nią Partia Kongresowa, będąca dziś słabnącą w oczach, ale wciąż najsilniejszą z opozycyjnych partii. Jawaharlal Nehru, pierwszy premier niepodległych Indii przedstawiany jest w czasach Modiego jako przedstawiciel całkowicie zwesternizowanych i wyobcowanych politycznych elit, wychowanych przez Brytyjczyków i im uległym. Nehru i jego towarzyszom, głoszącym potrzebę świeckiego państwa, przeciwstawiani są ci indyjscy politycy, którzy od zawsze opowiadali się za hinduskim nacjonalizmem.
Nie ma alternatywy
Populizm Modiego i jego hasła indyjskiego renesansu zjednały mu w 2014 r. głosy wyborców, zmęczonych i zniechęconych niekończącymi się aferami korupcyjnymi kongresowych ministrów. Modi obiecywał Indiom odnowę moralną i gospodarczy rozkwit, ale odnowa przerodziła się w historyczny rewizjonizm i rozkwit hinduskiego nacjonalizmu, które zniechęcają do rządzących liberalnie nastawioną klasę średnią i wielkomiejską młodzież, zjednują za to biedotę na wsi.
Mieszkańców Indii zgodnie martwi za to fakt, że w trzecim roku rządów Modiego, gospodarka, która rozwijała się dotąd w zawrotnym, blisko 10-procentowym tempie, dostała nagłej zadyszki. W pierwszym półroczu tempo wzrostu gospodarczego spadło poniżej sześciu procent. Większość państw świata mogłaby o takich wskaźnikach gospodarczych jedynie marzyć, ale dla prawie półtoramiliardowych Indii, aby nie popadły w biedę, tempo gospodarczego wzrostu nie może spadać poniżej 6 procent rocznie.
Zadyszka gospodarki sprawiła, że po raz pierwszy od lat, otoczony kultem nieomylności i sukcesu Narendra Modi został zaatakowany nie tylko przez opozycję, ale towarzyszy z własnej partii, którzy zarzucili mu populizm, autorytarne skłonności i gospodarcze awanturnictwo. Modi nie musi się jednak bać o władzę. Jego największą siłą jest słabość politycznych przeciwników. Straciwszy władzę, Partia Kongresowa, kierowana przez Sonię Gandhi (wdowę po premierze Radżiwie, synu Indiry Gandhi i wnuku Nehru) i jej syna Rahula, wciąż nie potrafi odzyskać równowagi ani wyborców, a partie stanowe nawet nie zaczęły myśleć o wielkiej koalicji, która mogłaby przejąć władzę w Delhi. Do nowych wyborów zostały prawie dwa lata, a towarzysze Modiego już dziś przekonują rodaków, że w Indiach nie ma dla niego alternatywy.
PS. Były piłkarz George Weah wygrał październikowe wybory prezydenckie w Liberii, ale prezydentem jeszcze nie został. Według wstępnych wyników, Weah, uznawany za najlepszego piłkarza w historii Afryki, zdobył w wyborach prawie 40 proc. głosów, a do zwycięstwa już w pierwszej rundzie konieczna była ponad połowa głosów. W walce o prezydenturę Weah stanie więc do dogrywki w listopadzie, a jego przeciwnikiem będzie drugi na wyborczej mecie dotychczasowy wiceprezydent Joaseph Boakai, który zdobył ok. 30 proc. głosów.
Fakt, że pierwszą rundę Weah wygrał z przewagą aż 10 punktów nie czyni z niego faworyta w dogrywce. 12 lat temu też wygrał w pierwszej rundzie, pokonując o prawie 10 punktów (30:20) drugą na mecie panią Ellen Johnson-Sirleaf, później przegrał z nią jednak 40-60, a pani Ellen, która po dwóch prezydenckich kadencjach właśnie składa urząd, została wtedy pierwszą w Afryce kobietą, wybraną na urząd prezydenta.
źródło: https://www.tygodnikpowszechny.pl/klopotliwe-taj-mahal-150484
submitted by ben13022 to Polska [link] [comments]


2017.06.25 03:02 shydude92 Różnice kulturowe między Polską a Ameryką Północną. Pojęcie creepa

Jako osoba mieszkająca w Kanadzie od 9 roku życia, czyli nieco ponad 15 lat, czuję się upoważniony do wypowiedzenia się w tej kwestii ponieważ są pewne różnice kulturowe które wręcz rzucają się w oczy na co dzień, a Polacy którzy nigdy nie mieszkali przez dłuższy czas za granicą w anglojęzycznym kraju mogą o nich nie wiedzieć, nawet ci posiadający biegłą znajomość języka angielskiego, ponieważ w gruncie rzeczy co kraj to obyczaj i dopóki się nie zamieszka w danym kraju, tak naprawdę nie wie się jak to do końca jest. Oczywiście, uznaję że po tylu latach za granicą ja sam straciłem trochę kontakt z ojczyzną i choć ubolewam nad tym i próbuję jeździć do Polski conajmniej raz do roku, to faktycznie świat się zmienia w błyskawicznym tempie i trzeba być ciągle na miejscu żeby wiedzieć co tak naprawdę się dzieje, a więc niektóre rzeczy które powiem mogą nie do końca się zgadzać z rzeczywistością ale i tak powiem, jak ja to pojmuje. Dobra, koniec rozpisywania się, przechodzimy do rzeczy. Oto te rzeczy, które ja uważam za największe różnice kulturowe między Polską a Kanadą, czy Ameryką Północną ogółem:
Chciałem podać dużo więcej różnic ale punkt 3 zajął za dużo miejsca. To jest właśnie ten punkt o byciu "creepy" który uważam za główny temat tego postu. Pewnie za parę dni jak będę miał wolną chwilę napisze jeszcze jeden post gdzie wymienię i opiszę pozostałe różnice, ponieważ mam ich siedem.
  1. Zwroty grzecznosciowe
W Polsce wiadomo, mamy zwyczaj mówienia do osób obcych, starszych wiekiem, lub o wyższej pozycji społecznej per Pan/Pani i mówienie komuś per ty w takim kontekście jest zdecydowanie odradzane. W najlepszym przypadku, gdy się tak komuś powie zostanie to uznane za poważną gafę a w najgorszym może się ukończyć utratą pracy czy pięścią w zęby. W Kanadzie i USA natomiast mówienie per ty jest powszechne--istnieje tylko jeden zaimek you którego się używa odnosząc się do młodszych, starszych, dzieci, nieznajomych itd. Też jest prawdą to, że z nieomal wszystkimi jest się po imieniu, choć są wyjątki. Po tytule się zwracamy najczęściej do osób o wysokim statusie społecznym, np lekarzy, prawników, księży, itp. Jeżeli pracujesz w dużej firmie, ze swoim przełożonym będziesz na pewno po imieniu, jednak gdyby przyjechał szef całego zakładu, prawdopodobnie byś mu mówił Mr. X dopóki by ci nie pozwolił mówić mu po imieniu. Druga rzecz o której warto pamiętać jest to, że mówienie komuś po imieniu wcale nie oznacza że jest to bliżej poznana osoba, więc nie zawsze należy oczekiwać od niej zbyt wiele. Na przykład kiedy byłem na pierwszym roku studiów miałem profesora o imieniu Maciej który chciał aby studenci mówili mu po imieniu. To stworzyło kuriozalną sytuację, ponieważ kiedy mówiłem do niego w języku angielskim zawsze mówiłem Maciek ale po polsku zawsze mówiłem mu per pan ponieważ tak wypadało, i jemu to tez specjalnie nie przeszkadzało
  1. Nastawienie do seksu
Polacy ogólnie są dość konserwatywni w sprawach seksualnych. Oczywiście nie jesteśmy świętymi, i większość z nas wcale nie czeka do ślubu na ten "pierwszy raz" ale ogólnie mamy małą liczbę partnerów seksualnych na tle innych krajów i przelotne znajomości oparte tylko i wyłącznie na seksie ogólnie nie są nam na rękę. W Ameryce Północnej sprawy wyglądają zupełnie inaczej--na kampusach uniwersyteckich popularne są układy FWB (friends with benefits) gdzie dwoje (albo dwie lub dwóch w przypadku gejów i lezbijek) ludzi sypia ze sobą, choć wcale nie są w poważnym związku i ich kontakty oprócz seksu mogą nawet być dość minimalne. W ramach tego układu mogą się ciagle uważać za singli choć cały czas prowadzą aktywne życie seksualne. Wśród najpopularniejszych portali randkowych są takie nazwy jak Tinder czy OKCupid, które jednoznacznie kojarzą się z szybkim, przygodnym seksem bez specjalnych zobowiązań. Nie ma też faux pas poprosić laskę o seks na pierwszym spotkaniu lub po bardzo krótkiej znajomosci, ale jeżeli odmówi to absolutnie, w żadnym wypadku, nie należy być nachalnym i prosić o więcej niż jest chętna ci dać w danym momencie, co mnie prowadzi do trzeciego punktu.
  1. Bycie "creepy"
Wielu Polaków, nawet wśród tych co mają biegłą znajomość języka angielskiego, nie do końca rozumie znaczenie tego słowa, ponieważ to pojęcie jest nam trochę kulturowo obce. Przypuszczam że większość polskich Redditorów rozumie to pojęcie dość dobrze, jednak polski Reddit nie stanowi moim zdaniem reprezentacyjnej próbki polskiego społeczeństwa.
A więc co to znaczy "creepy"? To słowo może mieć wiele znaczeń w zależności od kontekstu. Creepy mogą być na przykład duchy Halloweenowe ponieważ budzą w ludziach pewien strach, lęk czy niepokój. To znaczenie tego słowa jest ogólnie dość dobrze rozumiane przez większość Polaków znających angielski ponieważ odpowiada naszym własnym uczuciom i oczekiwaniom, jednak w sferze seksualnej ma nieco inne, obce nam znaczenie.
Dziewczyny, czy spotkałyście chociaż raz w życiu faceta który bardzo nachalnie zabiegał o wasze uczucia i nie potrafił zaakceptować że jego sympatia nie była odwzajemniona. Koleś ten nie akceptował wyraźnych zastrzeżeń które miałyście wobec niego, opowiadał seksualne dowcipy w pracy na wasz temat, mógł was nawet śledzić, idąc za wami do domu, patrząc pod wasze spódnice itp. Z czasem rozwinął wam się lek wobec tego faceta, czy nawet strach ponieważ najwyraźniej nie akceptował waszej odmowy, wiec zaczęłyście się bać, że wcześniej czy później weźmie sprawy we własne ręce aby dostać to, czego chce. Mówiąc wprost: bałyście się, że was zgwałci.
Oczywiście w takich przypadkach, lęk przed gwałtem jest jak najbardziej uzasadniony, i gdybyś się zapytał przeciętnej Amerykanki jaki jest typowy creep to właśnie wymieniłaby takiego faceta. A więc jak dotąd nie ma specjalnej rozbieżności pomiędzy amerykańską a polską koncepcją creep'a. Jednak teoria różni się czasami od praktyki no i tu zaczynają się schody.
Facet który jest ultranachalny na nieodwzajemnione uczucia zawsze będzie creep'em, jednak czasami łatka ta może być przypisana nieomal każdemu facetowi który wyrazi jakiekolwiek nieodwzajemnione zainteresowanie daną kobietą. Najczęściej facet po prostu nie podoba się danej kobiecie, ale częstokroć faceci otrzymujący łatkę creepa są ogólnie nieatrakcyjni, grubi, biedni, lub nieposiadający zbyt wysokiej pozycji społecznej. Wielu młodych Amerykanów uważa że bycie creepem jest jedną z najgorszych rzeczy jaka im się może przydarzyć, i faceci dwoją się i troją aby nie być postrzegani w ten sposób. Powodów jest wiele; wielu facetów uważa bycie creepem za absolutny dowód o ich nieatrakcyjności, najczęściej fizycznej. Jeśli wyjdziesz na ulice jednego z amerykańskich miast i zaczniesz pytać przypadkowych facetów co w ich odczuciu znaczy creep nierzadko spotkasz się z opinią że creep to jest po prostu każdy facet który jest w jakiś sposób nieatrakcyjny. Za niski, za gruby, bez urody, lub posiadający jakąś inną wadę która go automatycznie dyskwalifikuje w oczach większości kobiet, a nie tylko tej jednej która go tak nazwała. Po drugie, faceci uznawani za creepów często spotykają się z poważnymi konsekwencjami, wynikającymi z tego że ta dziewczyna która danego faceta nazwała creep'em uważa go de facto za potencjalnego gwałciciela. W niektórych przypadkach, w zależności od jurysdykcji i dokładnego zachowania, dziewczyna może iść na policję i facet usłyszy zarzut molestowania na tle seksualnym, co jak wiadomo może się dla niego bardzo źle skończyć. Jeżeli do najścia dojdzie w pracy, dziewczyna może się poskarżyć do szefa i facet zostanie zdyscyplinowany albo nawet straci prace. Definicja sexual harassment jest ogólnie tak skonstruowana, że to co stanowi harassment jest tylko i wyłącznie decyzją kobiety. Aczkolwiek że doszło do naruszenia prawa może być rzeczą trudną do udowodnienia w sądzie (z uwagi na reasonable doubt) to w pracy samo przypuszczenie lub nawet skarga kobiety może doprowadzić do sytuacji gdzie pracownik otrzyma wypowiedzenie umowy. W zasadzie stworzyło to klimat strachu wśród młodych, nieżonatych mężczyzn, nie posiadających najczęściej ani specjalnej urody ani dużego portfela, że samo podejście do dziewczyny i powiedzenie "Hi" może się skończyć z fatalnymi dla nich skutkami. I takie obawy wcale nie są nieuzasadnione. Na amerykańskich uczelniach zdarzały się już przypadki gdzie student dostał policyjny zakaz zbliżania się do pewnej kobiety a w jednym przypadku nawet został wydalony z uczelni, dlatego że...patrzył się na dziewczynę w trakcie wykładu, nie wypowiedziawszy nawet słowa, a ona natychmiast poczuła się zagrożona i wniosła skargę. Z tego powodu wielu mężczyzn się wręcz boi podrywu. Boją się podrywać w kawiarniach, w autobusie, w tramwaju, a w pracy to już w ogóle. Jednym słowem, opłakany stan rzeczy.
Oczywiście w Polsce brzydcy i biedni mężczyźni też nie cieszą się specjalnym powodzeniem, i często słyszy się opinie że tylko wygląd i portfel się liczą, jednak w zasadzie to szaleństwo jeszcze do nas nie doszło, przynajmniej nie w tym stopniu. Faceci nie boją się najczęściej podrywać random'owych kobiet na ulicy z myślą że wszyscy dookoła, wraz z samą kobietą ich będą traktować jak potencjalnych kryminalistów i niedoszłych gwałcicieli. Właśnie miesiąc temu byłem w Katowicach i często w autobusach i tramwajach widziałem jak dany chłopak siadał obok dziewczyny którą dopiero co spotkał, i zaczęli ze sobą spontanicznie rozmawiać. A jeśli facet nie jest jej do gustu to dziewczyna co najwyżej mu powie "spie.rdalaj, zj.ebku" i na tym się najczęściej skończy. Nie jest to przyjemne doświadczenie, ale jest przynajmniej jakaś normalność w tym, a nie takie szaleństwo jakie sie widzi za oceanem. W Kanadzie, takie sceny gdzie chłopak podrywa obcą dziewczynę przez tzw cold approach zdarzają się bardzo, ale to bardzo rzadko, właśnie z tego powodu. Może jeżeli jest jakimś ciacho albo milionerem to tak, ale inaczej to nie. Niestety obawiam się że i my w końcu zostaniemy na to skazani. Powodów jest kilka; po pierwsze rośnie awareness o gwałcie w polskich mediach i o skali tego zjawiska. Z jednej strony to dobrze, bo kobiety będą się mogły lepiej bronić i zabezpieczać przed tymi prawdziwymi zboczeńcami, jednak efekt uboczny tego będzie taki że cała naturalna spontaniczność podrywu zostanie w efekcie zniszczona. Nie wiem, czy jest więcej gwałtów w USA niż w Polsce, ale na pewno jest bardzo wysoka świadomość o "kulturze gwałtu" i szacuje się że do 25 roku życia nawet co czwarta kobieta mieszkająca w USA zostanie zgwałcona. Jednak pomimo wielkiej skali zjawiska ponad 90 proc. gwałtów nie jest nawet zgłaszanych a z tych co są, niewiele kończy się wyrokiem dla gwałciciela. Kobiety czują że gwałciciele uchodzą bezkarnie, co tylko potęguje ich lęk i niestety najbardziej uderza to w brzydkich i biednych mężczyzn którzy najczęściej wcale nie są gwałcicielami. W Polsce jest podobna sytuacja. Nie wiemy jeszcze dokładnie ile kobiet zostało zgwałconych ale konsensus wydaje się być że ta liczba jest na pewno wyższa niż się wcześniej można było spodziewać, i też większość gwałtów nie kończy się wyrokiem dla sprawcy, więc niestety mamy dość podobną sytuację do Amerykanów co z czasem obawiam się doprowadzi do podobnego zjawiska w Polsce. Po drugie, coraz więcej dużych firm z tysiącami pracowników otwiera biura w Polsce i wraz z pracą i dobrą pensją przywożą też ze sobą zasady amerykańskiej kultury biznesowej. W arenie pracy takie przypadki już się na pewno i teraz zdarzają, jednak nie wsiąkło to jeszcze do ogólnej świadomości społeczeństwa, lecz obawiam się, że z czasem będzie tylko gorzej. Mam nadzieję tylko że nie podążymy całkowicie za USA i Kanadą w tej dziedzinie i że podryw nie będzie automatycznie traktowany jak niebezpieczna sytuacja czy potencjalny gwałt.
A więc to wszystko co mam do powiedzenia na razie, jest jeszcze kilka innych różnic kulturowych do których się chciałem odnieść no ale teraz to wszystko bo ten post jest i tak bardzo długi. Może za pare dni napisze Part 2. Czekam na wasze opinie w komentarzach.
submitted by shydude92 to Polska [link] [comments]


2017.01.01 11:54 Technolog Czego zazdroszczę normalnym ludziom. Opowieść o radości, smutku i problemie. [OC]

Opowieść która wyszła o wiele dłuższa, niż myślałem, o tym jak moja obsesja na punkcie karpia i inne moje dziwactwa doprowadziły dziś rano do spazmów śmiechu, po czym do moich smutnych konstatacji.
TL;DR na dole.
Moja obsesja w kwestii karpia jest dosyć znana wśród moich znajomych i nikt się specjalnie nie zdziwił, jak wczoraj na imprezie u znajomych, po którymś drinku dumnie poszedłem do kuchni usmażyć sobie karpia. Nie specjalnie wychodzi mi gotowanie pod wpływem, ale będąc pod wpływem, specjalnie mi to nie przeszkadza. :)
Lenistwo wygrało i zamiast karpia usmażyć sobie wcześniej w domu i na imprezie tylko podgrzać na patelni, smażyłem na imprezie od surowego. Oczywiście skończyło się to tym, że nie był usmażony wystarczająco, ale jak pisałem, w takim stanie mi to nie przeszkadza. Najebałem przyprawy do ryb co któryś kęs i smakowało.
Dziś obudziłem się nagle, przed świtem. W pierwszych sekundach, jeszcze wciąż nieco zamroczony alkoholem, nie wiedziałem co się dzieje. Gdy się dowiedziałem, to jednocześnie dwóch rzeczy. Dowiedziałem się, co się dzieje oraz, że prawdopodobnie nie zdążę.
Niedosmażenie karpia postanowiło dać o sobie zdać.
Biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności, uznaję swoje osiągnięcie za pół-sukces. Tak, nie zdążyłem do ubikacji. Szczęśliwie przynajmniej zdążyłem wyskoczyć z łóżka, a że nie mam w domu dywanów, to straty nie okazały się znaczące.
Tak czy inaczej, kakofonia "fanfar" i hałasów przy otwieraniu drzwi do łazienki, obudziły moją dziewczynę, która spała w innym pokoju. Wybiega ona z niego i jej oczom ukazuje się nowe zabarwienie wykładziny w przedpokoju.
Z wrażenia zachłysnęła się powietrzem.
Duży błąd.
Kojarzycie smród własnej kackupy, prawda? Smród taki, że aż szczypią oczy.
Teraz zintensyfikujcie ten zapach po wielokroć.
Gdyż ponieważ kolejnym moim dziwactwem jest to, że po zakrapianej imprezie lubię się nawpierdalać jedzenia. Trudno nazwać tę czynność jedzeniem, to jest łapczywe wrzucanie w siebie jedzenia, wręcz zwierzęce.
A że nie chciało mi się już nic przygotowywać, niewiele myśląc dorwałem się do jednego ze słoików, którymi się czasem zaspokajam głód (bo trudno to nazwać odżywianiem się), gdy nie chce mi się dla siebie gotować. Słoik, który dziś w nocy opróżniłem, wyglądał przed opróżnieniem tak: https://secure.ce-tescoassets.com/assets/PL/314/5051007042314/ShotType1_328x328.jpg
Ponad pół kilo zupy grochowej przed zaśnięciem.
To w połączeniu z niedosmażonym karpiem spowodowało, że moja skacowana dziewczyna zachłysnęła się niemożliwym do opisania smrodem.
Drugi odruch: chciała biec do łazienki. Pierwszym był oczywiście wymiotny.
Pobiegła do zlewu w kuchni i zaczęła się naciągać.
Znowu zaczynam się śmiać jak to sobie przypominam. Im głośniejsze odgłosy wydawałem z łazienki (nie zdążyłem zamknąć za sobą drzwi), tym bardziej ją naciągało w kuchni z obrzydzenia. Im ona głośniej stękała w kuchni, tym ja bardziej pierdziałem, bo zaczynałem się śmiać. W końcu wybuchnąłem głośnym śmiechem, pierdząc przeraźliwie jednocześnie. Absurdalna komiczność sytuacji dotarła w końcu do świadomości mojej dziewczyny i też zaczęła się śmiać. Zaczęła się karuzela śmiechu, ja śmiałem się patrząc na pozostawione na podłodze w łazience brązowe ślady, ona patrząc na niegdysiejszą treść swojego żołądka w zlewie, oboje ryczeliśmy ze śmiechu przy nieustającym akompaniamencie dźwięków z mojej dupy, które powodowały kolejne eksplozje śmiechu.
To, że ludzie potrafią zesrać się ze śmiechu, nie jest legendą. Ruchy, które nasze ciało wykonuje śmiejąc się do rozpuku, mogą spowodować utratę kontroli nad jelitami i zwieraczem.
Szczęśliwie ja byłem już w tym szczególnym miejscu w mieszkaniu, w którym mi nie przeszkadzało, że srałem ze śmiechu.
W końcu udało nam się zatrzymać tę radosną karuzelę, ona zaczęła otwierać okna, ja podmyłem siebie, podłogę i kibel.
Ostatecznie zamknęła się w swoim pokoju, opatulona w łóżku, z mikrouchylonym oknem. Ja też postanowiłem zamknąć się w swoim, żeby nie smrodzić na całe mieszkanie, bo co prawda sraczka się skończyła, ale gazy nie, wobec czego mieliśmy jeszcze kilka napadów śmiechu przez zamknięte drzwi wywołane spontanicznymi odgłosami części ciała, która przydaje się także do siedzenia.
Teraz ona śpi, ale ja oczywiście kurwa nie dałem rady zasnąć, bo przylazły demony. Normalny człowiek po takim wspólnym uśmianiu się do łez, zasnąłby spokojnie sobie. Próbowałem. Do pierwszego szarpnięcia. I się wkurwiłem.
Zazdroszczę ludziom normalnym, bo nie wiedzą, jaką cenę ja płacę za bycie nieprzeciętnym. Nie chcę brzmieć tutaj wyniośle, ale spytajcie się siebie, kiedy ostatnio będąc samemu z partnerem w domu śmialiście się do łez.
My dzisiaj. I zdarza nam się to nierzadko. Gdy czasem pytamy o to jakąś parę, kiedy ostatnio śmiali się do łez będąc tylko we dwoje, niektórzy patrzą po sobie ze wstydem.
Ale zastanawiam się, czy taki śmiech nie jest odreagowaniem problemu. Problemu, którego ciężaru chyba nigdy nie zrozumie osoba, która go nie doświadczyła. Tak jak najedzony nie rozumie głodnego.
Czasem mocno rzucam się w trakcie snu, a w szczególności przed zaśnięciem. Moje byłe i aktualna mniej więcej raz w miesiącu doznawały jakichś lekkich obrażeń. Traktowaliśmy to jako niezbyt duży problem, bo nim nie był. Do czasu, aż pewnej nocy o mało nie wybiłem swojej ukochanej oka łokciem. Nie obyło się bez kurewskiego strachu i jazdy na pogotowie. Gałka oczna zakrwawiona w środku, pod okiem wielkie limo.
Od tego zdarzenia przestaliśmy spać w jednym łóżku. Miałem nadzieję przez jakiś czas, że może mi się polepszy, ale nie, szarpnięcia wciąż się zdarzały. Co jakiś czas spałem przy zapalonym świetle i nagrywałem swój sen na wideo, mam też apkę mierzącą fazy snu. Nadal się rzucam.
Są szczęśliwe pary, które śpią oddzielnie. Ale nie na etapie związku, gdy wciąż jesteśmy siebie głodni, gdy jeszcze nie mieszkamy razem. Półśrodków w postaci takiej, że ja z nią leżałem, czekałem aż zaśnie i wychodziłem do swojego łóżka, próbowaliśmy. Jak wychodziłem, ona się budziła i była smutna, że idę, jednocześnie miała świadomość, że jak zostanę, mogę jej niechcący wyrządzić prawdziwą krzywdę. Z eks zdarzyło mi się, że przygryzła sobie język, gdy się szarpnąłem śpiąc i uderzyłem ją w szczękę. Gdybym dowalił łokciem w szczękę z taką siłą, jak walnąłem swoją ukochaną w oko, to język by został zapewne odgryziony.
Duże łóżko? King size i tak za małe. I tak muszę mieć duże, bo jestem bardzo wysoki. To kolejna kwestia. Ja po prostu mam masę. Będąc kobietą średniego wzrostu, nie czujesz się bezpiecznie leżąc przy dwumetrowym, ponad stu-kilowym dryblasie, który może nagle szarpnąć się z całej siły albo machnąć ręką.
I w tym tkwi chyba największy problem. Poczucie bezpieczeństwa, bliskości, ciepła, którego nie mogę dać w łóżku na całą noc ani jej, ani żadnej innej kobiecie. Rzecz w tym, że ona nie potrafi nic poradzić na to, że pragnie tej bliskości całą noc, że czuje smutek, gdy budzi się w nocy, a mnie nie ma przy niej. A ja widzę ten smutek i jestem bezsilny. Ona chciałaby go ukryć, ale nie potrafi. Zdarzyło się, że płakała z tego powodu w nocy. Słyszałem, jak ją wczoraj na imprezie koleżanka pytała, czy wciąż nie śpimy razem w nocy.
Z tego powodu prawie zupełnie przestała zostawać na noc. Po co, skoro nawet jeśli uprawiamy seks, ja potem w końcu muszę iść do innego łóżka, a ona rankiem i tak obudzi się w pustym łóżku. Wspólne powroty z imprez są wyjątkiem.
Nie robiłem żadnych postanowień noworocznych, dla mnie to dziecinada. To znaczy jak ktoś ma ochotę i mu to pomaga, proszę bardzo. Wielu z nich nie udaje się zrealizować. Jak ktoś chce naprawdę postanowi coś zrobić, to zrobi nie z powodu daty w kalendarzu, ale z powodu wytrwałości i silnej woli, niezależnie od okresu w roku.
Natomiast te dzisiejsze wydarzenia spowodowały, iż rzeczywiście mam postanowienie. Wstępnie orientowałem się w temacie wcześniej i wiem, że są specyfiki ograniczające takie nocne zachowanie i nie mam tutaj na myśli jakichś ziółek z reklam telewizyjnych na problem nóg, ale odpowiednie leki przepisane przez lekarza specjalistę. Są specjaliści od zaburzeń sennych.
Wcześniej zdawało mi się, że trucie się chemią nie jest tego warte i moja dziewczyna podzielała ten pogląd. Leki te nie mają bardzo wysokiej skuteczności i nie likwidują problemu, ale go zmniejszają, co w moim przypadku uznałem za niewystarczające. Mój cios nawet słaby, może być silny. Jednak dziś postanowiłem przynajmniej spróbować. Do tego rozeznam temat głębiej, popytam tutaj na Reddit w jakichś odpowiednich miejscach jak sobie ludzie z tym radzą.
Na razie poza lekami, rozsądnym pomysłem wydaje mi się pewna konstrukcja. Zasadniczym problemem są moje ręce, którymi mogę wyrządzić prawdziwą szkodę jej głowie. Kopnięciami nogi dziewczynie nie złamię, najwyżej będzie siniec (był i to nie jeden).
Myślę o przesuwanej szybie ze szkła hartowanego o długości może niecałego metra, której krawędzie byłyby pokryte jakąś gumą albo pluszem. Przed zaśnięciem bym zsuwał szybę na łóżko. Wciąż byśmy się mogli widzieć, wciąż moglibyśmy się trzymać za dłonie w okolicach moich bioder, wciąż mogłaby grzać sobie stopy o moje nogi. Byłaby to jakaś bliskość, byłaby to prawdziwa bliskość z pewną niewygodą. Nie byłaby sama, budząc się w nocy. Byłbym tam, mogłaby mnie dotknąć. Ja nie byłbym sam. Chociaż mnie to w sumie aż tak nie przeszkadza. Ale bardzo mi przeszkadza to, że ją ta sytuacja smuci.
W międzyczasie pisania tego zdążyłem już się ucieszyć, poszedłem do niej położyć się na chwilę licząc na to, że ją to obudzi, nie przeliczyłem się i już cała w skowronkach robi śniadanie ze świadomością, że postanowiłem rozwiązać problem.
Ten post ma jakąś terapeutyczną wartość, zacząłem go pisać chcąc się jedynie podzielić anegdotą, trochę wyżalić. Ostatecznie podczas pisania zacząłem więcej o nim myśleć i podjąłem decyzję, żeby potraktować go poważnie i rozwiązać.
Nie mam pojęcia, czy komuś zechce się czytać tę ścianę tekstu, ale to raczej drugorzędna sprawa teraz już dla mnie. Chociaż jeśli ktoś dotrwał i ma jakieś inne pomysły na rozwiązanie naszego problemu, chętnie się zapoznam.
Zastanawiam się także, jak znaleźć kogoś, kto by mi taką konstrukcję wykonał. Może na lokalnym forum poszukam jakiegoś inżyniera-konstruktora. Bazą konstrukcji może mógłby być ścienny uchwyt na telewizor? Będzie na ten temat myślane.
TL;DR: Sraczka, rzygi, śmichy chichy, poważny problem, decyzja o jego rozwiązaniu.
submitted by Technolog to Polska [link] [comments]


2016.12.21 13:07 ben13022 Jan Miodek o miłości i kochaniu.

Atrakcyjnie mówiący mężczyzna działa na kobiety. Ładna mowa może być afrodyzjakiem. Nawet, powiem nieskromnie, gdy rozprawia się o jerach, rzeczownikach i przymiotnikach.
Dorota Wodecka: Jak mężczyzna mówi, że kocha?
Prof. Jan Miodek: A wie pani, co to znaczy?
Przeczuwam.
Czyli w kobiecie etymologicznie jest już wpisany aspekt kochania, dotykania. I to też jest bardzo piękne. Nie dziwi mnie więc, że w relacji kobieta-mężczyzna to ona jest zawsze uczuciowo pełniejsza. Przejawia się to na ogół w całkowitym oddaniu się małżeństwu, macierzyństwu, a i pracy zawodowej też. Mężczyźni chyba mają w sobie więcej swoistej rezerwy na jeszcze jakieś swoje przyjemności, pasje, luzy szeroko pojęte. W nas dotyk, a w was?
Dwa światy. Ale to się cudownie dialektycznie dopełnia. Bo im dłużej żyję, tym bardziej jestem pewny, że istotą świata jest dopełnianie się przeciwieństw. A kobieta i mężczyzna to najważniejsze i w gruncie rzeczy najurokliwsze dopełniające się przeciwieństwo ze wszystkich uroków tego świata. Jesteśmy etymologicznym dopełnieniem kochania, a mężczyźni mówią o nas "dupy", "laski" i jeszcze dosadniej. Przyzna pan, że niepięknie.
Ta, w której się zakochujecie od pierwszego wejrzenia?
A pan często mówi żonie, że jest gryfno albo że pan ją kocha?
Skąd wie, jak pan nie mówi?
Co jest piękne?
Pan się wzruszył.
Co jest istotą waszych przeciwieństw?
Skąd pan wiedział, że to ona?
I czego się pan nauczył dzięki niej?
Wspominacie wasze pierwsze spotkanie?
Pewnie pięknie się wysławia.
Przeklinamy?
Czy mowa może być afrodyzjakiem?
Nie tylko mówiąc o miłości?
Czy Polacy ładnie mówią o miłości?
A najpiękniejsze słowo miłości?
źródło: http://wyborcza.pl/1,76842,7483062,Miodek__jo_ci_przaja.html#ixzz4TTQX9glS
submitted by ben13022 to Polska [link] [comments]


2016.11.27 19:54 wincest_or_not Rodzinne dylematy

Jak będziecie mieli dzieci, to załatwcie im oddzielne łóżka, gdy zbliżają się do wieku około 10 lat.
Moi rodzice mieli małe mieszkanie i gdy moja druga, najmłodsza siostra przestała spać w łóżeczku, rodzice zdecydowali, że ja z 2 lata młodszą siostą, będziemy spać razem. Mieszkanie było naprawdę małe, jakieś 4-kilka m2, 2 pokoje. W jednym spali oni, w drugim (małym) miejsce było na jedno łóżko piętrowe i na piętrze ja spałem ze starszą siostrą.
Gdy byłem w wieku, gdy zacząłem się masturbować, ona oczywiście czasem to zauważała, ale nie bardzo wiedziała, co robię, tolerowała to tak samo, jak toleruje się pierdnięcia.
Pewnego dnia odkryłem, że jak się o nią ocieram, to też jest przyjemnie. No i tak czekałem, aż zaśnie i się ocierałem. Kończyłem zwyczajnie, na ręcznym, żeby plam nie miała.
Oczywiście byłem wtedy o wiele głupszy niż teraz i zakładałem, że jak ona nie reaguje, to na pewno śpi.
Pewnego razu coś się działo i byłem naprawdę zmęczony i od razu zasypiałem po pójściu do łóżka. Po kilku dniach siostra się pyta, czy się na nią obraziłem. Ja na to, że nie, a czemu pytasz? A ona, że bo od kilku dni się do niej wieczorem nie przytulam. Tak to określiła. Mały kurwiszonek już szukał atencji, jeszcze zanim dostała okresu XD
No więc zacząłem się przytulać zanim zasypiała. Coraz bardziej i bardziej. Moje ręce przytulały ją w różnych miejscach. Aż z czasem zaczęła mi "pomagać" przy dochodzeniu ręką.
To była rozkosz, której wcześniej nie znałem i uwielbiałem ją za to. Pomagałem we wszystkim, głównie w lekcjach, bo miała problemy z matmą. A ona uwielbiała, jak jej pomagałem.
Minęło wiele lat, zanim doszło do pierwszego, prawdziwego stosunku, który był niewypałem. Ją bolało, a mnie nie podobało się w kondomie. Swoją drogą, całować też zaczęliśmy się lata od "przytulania się".
W międzyczasie rodzice coś tam zaoszczędzili i zaczeli myśleć o nowym mieszkaniu. No ale mieli dylemat, bo nawet w czteropokojowym nie byłoby "salonu", tylko cztery sypialnie. Gdy starsza siostra usłyszała kiedyś ich rozmowę na ten temat, wypaliła, że ja z nią nadal możemy mieszkać w jednym pokoju. Ci się ucieszyli i przeprowadziliśmy się do mieszkania, w którym nie dosyć, że z siostrą mieliśmy jeden pokój, to na dodatek w nim jedno łóżko. Rodzice niczego nie podejrzewali. Siostra była już nastolatką, załatwiła sobie pigułki i ruchaliśmy się jak króliki, czasem 3 razy pod rząd.
Dopiero na studiach dowiedziałem się od kumpli, że kobiety często jęczą w trakcie seksu. Dla mnie wcześniej każde porno, w którym kobieta jęczała, wydawało mi się sztuczne. Jak wróciłem pewnego weekendu do domu, to powiedziałem o tym siostrze. Gdy nikogo nie było w domu, spróbowaliśmy z jęczeniem, ale wydawało nam się to głupie i nienaturalne. Wiecie, po setkach stosunków w absolutnej ciszy człowiek się przyzwyczaja.
Nie wiem, co będzie dalej. Aktualnie siostra studiuje w tym samym mieście, co ja, mamy wspólne mieszkanie i żyjemy jak para. Tylko unikamy czułości w miejscach publicznych. Jest dobrze, nie wyobrażam sobie, aby inna kobieta była w stanie tak bardzo mnie rozumieć. Z siostrą znamy się przecież od urodzenia, nie da się kogoś bardziej poznać, nie?
Obawiam się, co będzie po studiach. Może po prostu jak zaczniemy zarabiać, wynajmiemy jakąś kawalerkę dla niepoznaki, żeby rodzina i przyjaciele mogli mnie lub ją w niej odwiedzać. No ale taką maskaradę do końca życia mamy prowadzić? Dziecka z wiadomych przyczyn mieć nie chcę, zaadoptować też przecież nie pozwolą rodzeństwu.
Ciekawe, że drugą, najmłodszą siostrę traktuję jak siostrę. Widzę, że już dorosła i jest ładną kobietą, ale jest dla mnie zupełnie aseksualna.
Tak więc powtarzam, zadbajcie, żeby wasze dzieciaki miały osobne łóżka, bo inaczej mogą z nich wyrosnąć takie zboki, jak ja i moja ukochana siostra.
Z tym, że ja pomimo świadomości, że to niewłaściwe, bo młodszą siostrę traktuję normalnie, jak siostrę, ja i moja starsza siostra, chcemy być szczęśliwi. A jesteśmy szczęśliwi tylko będąc ze sobą, żyjąc jak para.
Sam nie wiem, po co to piszę. Coming-outu nie zrobimy, religijni rodzice by nas pewnie wyklęli. Rzucić wszystko i wyjechać zagranicę? Nawiązałem dużo przyjaźni na studiach i kocham swoją dużą rodzinę... Sam nie wiem.
submitted by wincest_or_not to Polska [link] [comments]


2016.10.04 22:55 Skanh W alternatywnej rzeczywistości, Polsce-X, gdzie dominują Świadkowie Jehowi i planują zakazać transfuzji.

Alternatywna rzeczywistość, Polska w siostrzanym wymiarze, rok 2016. W kraju dominującym związkiem wyznaniowym są Świadkowie Jehowy i dzięki temu mają wielki wpływ na rzeczywistość. Przez to np transfuzja krwi dopuszczalna jest tylko w bardzo wyjątkowych i nielicznych przypadkach, sprawnie działa za to transfuzyjne podziemie które często kończy się złapaniem HIV czy żółtaczki typu C, przez co jesteśmy ewenementem w porównaniu do reszty Europy. Sprawnie również fuknkcjonuje tzw turystyka transfuzyjna do krajów ościennych.
Do rządu chcącemu od zawsze przypodobać się strukturom Świadków Jehowy trafia projekt obywatelski złożony przez organizację "Ut sint insani". Projekt zakłada zakazanie mężczyznom transfuzji krwi niezależnie od okoliczności, bo jest to niezgodne z naukami ŚJ. W państwie zaczynają się protesty, coraz śmielej też mówi się o porzuceniu tzw "kompromisu transfuzyjnego", który nie powinien mieć miejsca w europejskim kraju XXI wieku.
Nie wszystkich to jednak przekonuje i przypadkowe Seby czy Karyny produkują w Internecie tonę treści zaczynając od "w d... się poprzewracało tym facetom, chcą transfuzji na życzenie", poprzez "powinno zostać jak jest bo krew to przecież życie", a kończąc na "hurr durr lemmingi, i tak pewnie nie wprowadzą a wy dajecie się wmontować w zasłonę dymną przed CETA".
Z zasłyszanych głosów zwolenników zaostrzenia ustawy transfuzyjnej:
"Wiem, że w wielu przypadkach transfuzja jest dopuszczalna, ale ja jako lekarz odmawiam - klauzula sumienia".
"Każdy powinien się liczyć z tym, że może mieć wypadek - trzeba być ostrożnym a nie traktować transfuzję jak zabezpieczenie".
"Ja to w sumie nie jestem Świadkiem Jehowy, ale uważam, że krwi należy się szacunek. Czemu? Bo to oczywiste."
"Nie wyobrażam sobie, żeby mój syn miał mieć transfuzję - to w końcu w pewien sposób też moja krew a jej mieszanie z inną jest wbrew temu jak mnie wychowano".
"Jestem kobietą i mnie to nie dotyczy, ale w tym kraju większość to SJ i mniejszość powinna się przystosować a nie narzucać swoje poglądy".
"To smutne, co się stało temu Panu, ale czemu ma tu być krew winna? Potrzebujemy dwóch ofiar zamiast jednej"?
"Widziałem filmy jak wygląda transfuzja krwi i jestem przeciwny jej bezczeszczeniu. Jeśli kiedyś zdarzy mi się wypadek to zniosę go z godnością"
"Co z tego, że wszedzie dookoła transfuzja jest dozwolona? Najwyraźniej jesteśmy ostatnim obrońcą prawdziwej wiary w Europie i niech tak zostanie"
Wisienka na torcie, minister spraw zagranicznych w Polsce-X: "Nie ma takiego problemu, żeby prawa mężczyzn w Polsce były naruszane. (...) Protesty? No niech się bawią. Jeśli ktoś uważa, że nia ma większych zmartwień w Polsce w tej chwili niż kwestia dostępu do transfuzji, to proszę bardzo"
Disclaimer: Osoby które mierzi porównanie krwi do zarodka mogą mieć trochę słuszności - jest równie nieadekwatne co nazywanie zygoty czy zarodka mianem "dziecko".
submitted by Skanh to Polska [link] [comments]


2016.08.31 17:00 SoleWanderer MACIE ŻYĆ TAK, JAK MY ŻYJEMY - Tygodnik Powszechny

Mogliśmy się już widzieć, i to w tym samym miejscu. W 2011 r. Mateusz Bożydar Marzoch, prezes jednego z warszawskich Kół Młodzieży Wszechpolskiej, asystent posła Roberta Winnickiego, „narodowiec, katolik”, jak przedstawia się na Twitterze, szedł w Marszu Niepodległości. Ja stałam w pobliżu kawiarni przy placu Konstytucji w kontrmanifestacji. Minęło 5 lat, niewiele mniej niż nasza różnica wieku.
Kiedy 1 sierpnia obserwowałam kolejny przemarsz narodowców, oprócz wielu innych uczuć – opisanych przeze mnie na łamach „TP” w tekście „Nowy Świat maszeruje” (nr 33/16) – poczułam wstyd. Wstyd, że nie weszłam w tłum i nie zapytałam: „Dlaczego tu przyszedłeś?”, ale także z powodu własnej pogardy i poczucia wyższości. Poniższa rozmowa wzięła się m.in. z potrzeby przełamania tej postawy.
MAGDALENA KICIŃSKA: Dziękuję, że zgodził się Pan na spotkanie – wielu przedstawicieli organizacji, o których pisałam w „TP”, nie chciało rozmawiać. Zwłaszcza że był Pan jedną z osób, które negatywnie skomentowały naszą okładkę sprzed dwóch tygodni.
MATEUSZ BOŻYDAR MARZOCH: Bardziej nie podobał mi się tytuł. Bo dlaczego to, co robimy, jest kradzieżą? To przywracanie Polakom świąt i rocznic. Zanim organizacje narodowe o to nie zadbały, mało kto je celebrował, a jeśli, to niemrawo. Teraz – tłumy. Dopiero od niedawna mamy też np. Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych. To zasługa pracy u podstaw, którą robimy.
A nie prezydentów Kaczyńskiego i Komorowskiego, którzy przeprowadzili proces legislacyjny w tej sprawie?
Oni raczej wyczuli, że powinni to zrobić, reagując na presję. To my upomnieliśmy się o pamięć.
Krzycząc 1 sierpnia: „Śmierć wrogom ojczyzny”?
To hasło ściśle historyczne, używane szczególnie po II wojnie światowej, kiedy polscy partyzanci walczyli z okupantem sowieckim i z ludźmi, których uważali za wrogów.
Chce mnie Pan przekonać, że nie ma w tym okrzyku odniesień do tu i teraz?
1 sierpnia krzyczeliśmy też „Jedna kula, jeden Niemiec”, a nie wydaje mi się, żeby ktoś teraz nawoływał do zabijania Niemców. Bądźmy poważni.
Niech mi więc Pan wytłumaczy związany z Powstaniem kontekst innego hasła, które skandowano: „A na drzewach zamiast liści będą wisieć syjoniści”?
Tu przyznam: nie wiem, co koledzy mieli na myśli. Ale nie dam się wmanipulować. Pani chce, żebym powiedział, że dosłownie bierzemy to, o czym krzyczymy.
Chcę zrozumieć, co Panu daje wykrzykiwanie tych haseł.
Poczucie sensu: czerpiąc z doświadczenia tamtych ludzi i oddając im cześć, czuję z nimi łączność. Wiem dzięki temu, gdzie i kim jestem, i jakie z tego wynikają dla mnie obowiązki. Np. w czasie wojny – jak należy się zachować. Wiem, że poszedłbym walczyć z tymi samymi hasłami na ustach.
A w czasie pokoju? Oglądałam Pański profil na Facebooku i konto na Instagramie. Widzę, że lubimy podobną muzykę, i zastanawiam się, czy jest coś, co poza muzyką może nas łączyć.
Poglądy pewnie nie.
Obawiam się Pańskich.
Niesłusznie. Nie jesteśmy tacy źli.
Nie dopuszczacie możliwości, że ktoś inaczej widzi świat.
Bo jesteśmy pewni, że nasza wizja jest dla Polski najlepsza.
O tym mówię – o braku wątpliwości. Jak się go zdobywa? Jak znalazł się Pan w Młodzieży Wszechpolskiej?
Pochodzę ze wsi, gdzie moi rodzice prowadzą gospodarstwo. Tam się wychowywałem, później poszedłem do liceum w powiatowym mieście i mieszkałem w internacie. Nie wiedziałem wtedy zbyt wiele o organizacjach narodowych. Od gimnazjum udzielałem się jako harcerz.
ZHP?
Stowarzyszenie Harcerstwa Katolickiego Zawisza. Wciągnął mnie kuzyn i to właśnie tam nabrałem poczucia, jak wielki sens ma nie tylko praca – co wyniosłem wcześniej z domu, bo od najmłodszych lat pomagałem w prowadzeniu gospodarstwa – ale przede wszystkim służba.
Czym ona jest?
Pomocą drugiemu człowiekowi, pracą na rzecz wspólnoty i gotowością do poświęceń na jej rzecz.
Tu się zgadzamy – ja również uważam, że to istotna wartość.
No więc ja podjąłem służbę na rzecz Młodzieży Wszechpolskiej – w 2011 r. pojechałem na Marsz Niepodległości i zobaczyłem, że potrzebna jest pomoc. Wstąpiłem do Straży Marszu – budowała ją m.in. MW, trafiłem na spotkanie. Sprawdzili, kim jestem.
Jak?
Weryfikacja polegała na rozmowie, sprawdzeniu naszych profili na Facebooku, to wszystko. Od początku roku akademickiego – kiedy zacząłem studia: bezpieczeństwo wewnętrzne na UW – zacząłem chodzić na spotkania. I od tej pory każda akcja, każda służba, którą pełnimy – np. ostatnio, przy pogrzebie kard. Macharskiego na Wawelu – daje mi ogromną satysfakcję i poczucie, że dokonałem właściwego wyboru.
To znaczy?
Że jestem wśród ludzi, którzy myślą tak jak ja i chcą tego samego.
Wcześniej Pan tego nie czuł?
Może w harcerstwie, ale z tego się wyrasta. A potrzeba zostaje.
Co Pan ostatnio czytał?
„Wszechpolaka”.
A książki?
Szczerze mówiąc, od dziecka muszę się do książek zmuszać.
Pytam, bo chciałabym się dowiedzieć, co Pana ukształtowało.
Już powiedziałem: praca. To, co robiłem w domu, potem w harcerstwie, teraz w MW – dla innych i dla narodu.
Jest Pan honorowym dawcą krwi.
Od 18. roku życia. I dawcą szpiku.
A kiedy patrzy Pan na probówki, w których zgromadzona jest krew, w każdej taka sama, nie myśli Pan – kto ją oddał, komu zostanie przetoczona?
Nie, bo człowiek to człowiek, życie to życie. Jeżeli umierałby ktoś, kto jest innego koloru skóry, wyznania czy nawet, powiedziałbym, orientacji, moje człowieczeństwo nakazywałoby mu pomóc i tę krew przekazać.
Woodstockowiczowi też?
Na Woodstocku nigdy nie byłem.
Może gdyby Pan na własne oczy zobaczył uczestników festiwalu, to nie napisałby Pan o nich na Twitterze „podludzie”.
Widziałem filmy i zdjęcia – zachowywali się jak robaki, taplali w błocie jak zwierzęta.
Nie mają prawa bawić się tak, jak uważają za stosowne?
A ja mam prawo to oceniać.
To chyba nie po chrześcijańsku mówić, że ktoś jest „podczłowiekiem”.
Dlatego jako chrześcijanie chodzimy do spowiedzi.
A z tego się Pan wyspowiadał?
A to już moja intymna kwestia.
Wpisu Pan nie usunął.
Oj, wiele wpisów wisi, które bym chciał pokasować, ale nie mam czasu.
Można być polskim patriotą i gejem?
Wie pani, to trudne pytanie. Homoseksualizm jest czymś nienaturalnym, co dotyka człowieka na jakimś etapie jego życia.
Homoseksualizm nie jest chorobą, wyborem ani stylem życia.
Według mnie jest schorzeniem. Ale osobiście uważam, że taki człowiek też mógłby zginąć za Polskę.
Ginęli. Oddawali życie za Polskę ludzie różnych wyznań, orientacji…
No dobrze, dobrze, znamy te historie…
Dlaczego Pan się śmieje?
Wszystko można zmanipulować – mówić np., że „Rudy” był homoseksualistą.
A to by było coś złego, gdyby był?
Dla mnie? Tak.
Bo?
Bo to nienaturalne i niezdrowe dla tej osoby i dla społeczeństwa. Ale nie uważam, że należałoby tych ludzi zabijać.
A mniej drastycznie – być członkiem tej samej wspólnoty też nie należy?
To nie tak. Nasz problem z tymi ludźmi nie wynika z tego, że oni mają ten swój problem, ale z tego, że chcą, żebyśmy my ich defekt zaakceptowali i przyjęli jako normę. Na to zgody nigdy nie będzie. Bo to pierwszy krok, za nim idzie cała ideologia tolerancjonizmu, która doprowadziła do tego, co się teraz dzieje na zachód od Polski.
Co to jest tolerancjonizm?
Zachód wybrał zupełną anarchię i ideologię, która go rozbroiła, wmawiając ludziom, że wszystko jest dobre: chcesz być kobietą, chociaż się urodziłeś mężczyzną – nie ma sprawy. Chcesz zabić dziecko – twoje prawo, a aborcja to oznaka wolności kobiety. I że nie zabija się człowieka, że to tylko zlepek tkanek. Więc ja się pytam: co z tego zlepka tkanek będzie potem? Słoń? Zachód zapomniał, że są rzeczy niepodważalne.
Dla mnie to, co niepodważalne, to prawa człowieka, dla Pana – prawa boskie, prawa jednej religii?
Moja wiara zakłada, że człowiek całe życie powinien dążyć do zbawienia, a inni ludzie, inni katolicy, powinni pomagać ludziom obok siebie, nawet niewierzącym, znaleźć drogę do zbawienia.
I chce Pan narzucać swoją wizję tego, co można, a czego nie można, innym?
Jeszcze nie narzucamy.
Jeszcze...
Nie muszę narzucać komuś, żeby miał narodowe poglądy i za największe dobro uważał naród, choć tego bym chciał – pamiętając, że przed narodem tylko Bóg. Ale są sprawy fundamentalne, w których nie możemy pozwolić, by ktoś decydował o sobie wbrew boskiemu prawu i wbrew interesowi narodu. Taką sprawą jest np. aborcja.
Ci, którzy Pańskiego zdania nie podzielają, są wrogami ojczyzny?
Wrogami ojczyzny są ci, którzy prowadzą do jej moralnego zepsucia, do liberalizmu, źle pojętej tolerancji i odejścia od wartości chrześcijańskich, na których została zbudowana. Wszyscy, którzy starają się to negować, którzy starają się doprowadzić do tzw. multikulturalizmu i wymieszania wszystkich ze wszystkimi, zniesienia granic – także moralnych. Wszyscy ci, którzy na pierwszym miejscu nie stawiają interesu Polski i narodu polskiego, ale jakiś wyimaginowany europejski albo swój własny.
Bardzo ogólne słowa.
Mam nazwiskami wymieniać?
Pańscy koledzy często to robią. Spróbuję zgadnąć: np. ci, którzy popierają prawo do decydowania o przerywaniu ciąży? Zwolennicy przyjmowania uchodźców? Osoby, które są LGBT i które działają na rzecz ich praw?
Wszyscy oni działają na rzecz degrengolady moralnej społeczeństwa, a nie na rzecz ochrony praw. Oglądała pani igrzyska olimpijskie, bieg na 800 metrów i te trzy pseudopanie, które paniami raczej nie są…
Ale co to ma wspólnego z prawami osób LGBT w Polsce?
To przykład tego, do czego oni dążą. Do przywilejów, chcą sobie ugrać przywileje. Tak to się zaczyna – mniejszość krzyczy, że jest dyskryminowana, a tak naprawdę chce lepszego traktowania. Od znajomych, którzy wyjechali do Wlk. Brytanii, wiem, że tam np. dotyczy to czarnoskórych. Nie pracują tak ciężko jak my, są leniwi, ale jak pracodawca chce ich zwolnić, to zarzucają mu rasizm.
To, co Pan mówi, to właśnie rasizm: wywyższanie jednej rasy ponad inną na podstawie fałszywych uogólnień. Mniejszości nie chcą być „lepsze”, chcą być równe.
Pani w to wierzy, ja nie.
A rozmawiał Pan z kimś, kto działa np. w organizacji LGBT?
Nie, i jakoś nie chcę.
Może by się Pan dowiedział, że chcą czegoś innego, niż Panu się wydaje.
Wystarczy mi widzieć Paradę Równości i to świństwo, które tam maszeruje. Faceci poprzebierani za kobiety, pomalowani jak jakieś nabzdyczone panie z burdelu; pseudo-katolicy, którzy chcą, żeby ich Kościół zaakceptował; mężczyźni, którzy wymachują sztucznymi penisami, co to ma być? To wbrew naturze. Najpierw akceptacja dla par homo, potem adopcja, a potem usłyszymy to, co w Holandii, by zalegalizować zoofilię, albo w Szwecji – by uczyć dzieci obowiązkowo masturbacji. To chore.
Słucham Pana i myślę: to pomieszanie wszystkiego ze wszystkim. Zasłyszane plotki, niepotwierdzone pogłoski, między którymi istnieje wymyślony związek przyczynowo-skutkowy.
Potwierdzone. Dla nas jest jasne, że to wszystko się łączy, a państwo tego nie widzą, bo wierzą w ich dobre intencje.
Ma Pan w swoim środowisku kogoś o innej orientacji niż heteroseksualna?
Nie.
Nigdy nie chciał Pan skonfrontować swoich wyobrażeń z tym, kim oni są naprawdę?
Wystarczy mi to, co widzę i czytam. Zaczyna się od drobnych rzeczy, a potem granice przyzwoitości się zacierają, i w efekcie rodziny zostają pozbawione wpływu na to, jak wychowują dzieci, bo jakaś ideologia i organizacje, które wcielają ją w życie, uważają, że zrobią to lepiej.
Pańska organizacja też uważa, że ma monopol na prawdę.
Nie można wszystkim na wszystko pozwalać w stylu „róbta co chceta”. Trzeba stawiać granice, żeby mieć w życiu jakieś punkty stałe, wartości, żeby wiedzieć, do czego się odwołać. A odwołać się można tylko do tego, co nas ukształtowało: wiara i historia.
Ma Pan rodzeństwo?
Trójkę.
A jeśli brat powiedziałby, że jest gejem?
Argumenty ad personam są bardzo słabe.
Chciałabym nadać sprawom, o których Pan ma tak mocne poglądy, jakąś twarz.
Na to pytanie nie odpowiem. To intymna sprawa i nie chcę, żeby ktoś w nią ingerował.
Ja nie chcę, żeby Pan ingerował w moje. Pytałam po prostu, co by Pan poczuł.
Nie powiem, że się nad tym nigdy nie zastanawiałem. Ale mam takie szczęście, że zostaliśmy wszyscy dobrze wychowani przez naszych rodziców.
To znaczy, że ktoś, kto jest homoseksualistą, jest nim dlatego, że został źle wychowany?
Tak uważam.
Był Pan na Światowych Dniach Młodzieży. Jak Pan odebrał to, co papież mówił o uchodźcach?
Jesteśmy zawiedzeni. On mówi tylko to, co nakazuje wiara, ale według nas nie do końca bierze pod uwagę zasadę ordo caritatis, czyli porządek miłości, mówiącą o tym, że najpierw trzeba troszczyć się o rodzinę i kraj, a potem o resztę. Poza tym to, co głosi papież, to jego nauka społeczna – pocieszamy się, że nieomylność dotyczy tylko kwestii wiary. W pozostałych, jak każdy człowiek, może się mylić.
Studiuje Pan na UW…
Kończę licencjat.
…Myśli Pan o tym, co organizacja, do której dziedzictwa odwołuje się ta, do której Pan należy, robiła w latach 30.?
Proszę pani, w latach 30. na ulicach jedni strzelali do drugich. Bojówki komunistyczne zresztą…
Pytam też o numerus clausus i getto ławkowe.
Jestem w stanie zrozumieć, że dla Polaków liczna mniejszość żydowska na uniwersytetach to był problem. Że dostawała wiele przywilejów, a zdolni Polacy nie.
Nie dostawała przywilejów – miała zagwarantowaną w konstytucji marcowej równość praw, w tym do studiowania.
Mogli sobie na to pozwolić ze względu na dobre usytuowanie, a Polacy nie.
Według spisu powszechnego z 1931 r. nieliczni Żydzi byli właścicielami majątków ziemskich. Prawie 70 proc. utrzymywało się z drobnego handlu i rzemiosła. Niewielu pracowało w przemyśle, zaledwie 2,6 proc. w administracji. Żydowscy studenci w międzywojniu wywodzili się z różnych warstw społecznych. Mówi Pan, że bicie brało się z tego, że byli na uniwersytetach, bo było ich stać, a polskich studentów nie i odpowiedzią była przemoc? Studenci żydowscy stanowili 20-25 proc. studentów. Czyli mniejszość.
Ta liczba rosła i nie dziwię się, że Polacy się buntowali i chcieli w swoim kraju mieć większy dostęp do szkolnictwa wyższego.
A Żydzi nie byli we własnym kraju?
Ale to dalej byli Żydzi. Mieli obywatelstwo polskie, ale do polskości za bardzo się nie poczuwali.
Skąd Pan to wie?
Dla nich przede wszystkim, zresztą do tej pory tak jest, najważniejszym punktem odniesienia była przynależność do społeczności żydowskiej.
Nie słyszał Pan o asymilacji? O Żydach-patriotach? O tych, którzy służyli w Wojsku Polskim?
To nie zmienia postaci rzeczy, że Polacy chcieli, żeby w ich kraju to jednak rodacy mieli dostęp do tego, co im się należy.
I pałka i pięści były do tego środkiem?
W tamtych czasach tak rozwiązywało się te sprawy. Teraz tak nie jest. Nikt z czystej nienawiści nie chce mordować kogoś – np. Żyda – tylko dlatego, że jest Żydem. Ludzie sobie tak mogą krzyczeć albo pisać w sieci, ale to się nie przełoży na czyny raczej.
Raczej?
Raczej. I tyle.
Nie uspokaja mnie ta deklaracja.
Dopóki te grupy nie stanowią zagrożenia dla Polski, dopóty nie mają się czego bać.
Jaka byłaby Polska, której Pan chce?
Wielka i katolicka. Miałaby się opierać na dobrze zorganizowanym narodzie, gotowym do wspólnego wysiłku na rzecz budowy swojej ojczyzny. Miałaby silną armię i gospodarkę, byłaby silna swoim narodem, dobrze wykształconym, pracowitym, wyszkolonym, by bronić ojczyzny, kiedy jest taka potrzeba, ale też dbać o nią na co dzień, np. płacąc podatki, będąc nieobojętnym na to, że komuś obok dzieje się krzywda. Ta Polska opierałaby się na wartościach chrześcijańskich, poszanowaniu dla życia ludzkiego i rodziny jako podstawowej komórki narodu. Na gotowości do ofiarowania życia za ojczyznę i na zdolności do poświęceń, jeżeli tego akurat będzie wymagała sytuacja.
A co z osobami innego wyznania? Z ateistami?
Nie każemy im zmieniać wiary, możemy nauczać, przekonywać, zachęcać, ewangelizować. Potem po śmierci każdego człowieka Bóg ze wszystkiego rozlicza. Ale taki ktoś musi szanować i przestrzegać naszych zasad.
A co z mniejszościami etnicznymi? Są częścią tej wspólnoty czy nie?
No, nikt Ślązaków np. nie wykluczył, nikt nie wykluczy też społeczności tatarskiej.
A żydowskiej? Wietnamskiej?
Roman Dmowski powiedział, że Polakiem może być ten, kto na pierwszym miejscu stawia interes i dobro narodu polskiego. Jeżeli to jest dla niego punkt odniesienia, to wtedy może określać się Polakiem.
Jak wyglądałby ład międzynarodowy, gdyby każde państwo przyjęło taką filozofię?
Nacjonalizm nie jest szowinizmem. Jest stawianiem na pierwszym miejscu swojego narodu. W stosunkach międzynarodowych to wygląda trochę inaczej. Można tak prowadzić politykę zagraniczną, by o tym pamiętać, ale też prowadzić interesy z innymi.
Mam na myśli co innego: jaki kraj umiał prowadzić politykę, w której na pierwszym miejscu byłby interes narodu, nie wchodząc w konflikty zbrojne z innym państwem o takiej filozofii. Zna Pan takie przypadki?
Myślę, że to da się pogodzić, zawsze powtarzam: trzeba prowadzić dialog i czasem iść na ustępstwa.
Czyli np. oddać Niemcom, gdyby chcieli, Wrocław?
Nie, absolutnie.
Dlaczego, przecież to jest ich interes narodowy, ich ziemia?
Naszym interesem narodowym powinno być odebranie Wilna i Lwowa, Brześcia itd., ale przecież nikt tego teraz nie podniesie. Choć trzeba też pamiętać: granice nie są dane raz na zawsze, tyle lat pokoju nie znaczy, że wojna kiedyś nie wróci.
Młodzież Wszechpolska włączy się w Obronę Terytorialną?
Wielu kolegów już w niej działa, są też w Strzelcu czy innych organizacjach. Wielu służy w wojsku jako żołnierze zawodowi i jako oficerowie. Do MW należą naprawdę różni ludzie, są osoby, które pracują na uczelniach, prawnicy, lekarze, rolnicy. Wszyscy, którym zależy na dobru kraju.
A co to jest patriotyzm?
Odróżniamy patriotyzm od nacjonalizmu. Patriotyzm jest czymś chwilowym, pewnego rodzaju uniesieniem, emocją, która wykwita, kiedy sprzyjają ku temu warunki. Nacjonalizm jest stanem trwałym i przekłada się na rzeczywistą pracę, którą dana osoba wykonuje na rzecz narodu.
Można być polskim patriotą, jeśli ma się skórę inną niż białą?
Przyznam szczerze, że ja nad tą kwestią się nigdy nie zastanawiałem, bo wchodzi tu jeszcze pojęcie rasy. Naród polski jest rasą białą. Ale jeżeli ktoś innego koloru skóry poczuwa się do tego i np. byłby w stanie oddać życie za Polskę, to myślę, że nie moglibyśmy mu odmówić prawa do bycia patriotą.
Tylko przelewając krew udowodniłby swoje poświęcenie? Nie może tego dowieść w warunkach pokoju? Ale dobrze, zostańmy przy krwi. Czy honorowy dawca zasłużyłby swoim poświęceniem?
Jeżeli ktoś innego wyznania lub koloru skóry oddaje krew, to mógłbym przyjąć, gdybym potrzebował. Ale jak on oddaje tę krew, to nikt z nas nie wie, komu ona zostanie podana… no to jest trochę co innego, niż zginąć, zasłaniając kogoś piersią.
Ta jednorodność, o której Pan wcześniej mówił, nigdy tu nie istniała. Historia Polski to historia różnorodności – kultur, języków, religii, grup etnicznych. Ras również.
Nie istniała do końca, ale Polska przez swoje zdrowe podejście zachowała jednolitość, chociaż różni ludzie się tu przewijali.
Nie przewijali się: żyli tutaj. A jednorodność „udała się” z powodu wojny i jej następstw.
Różnorodność przed wojną przysparzała wielu problemów, konflikty były duże, a jednak nie było u nas nocy kryształowej.
Ale były pogromy.
Bez przesady. Nie da się tego porównać do sytuacji w Niemczech. W historii każdego narodu zdarzają się sytuacje, z których nie jest się dumnym, ale powtarzam – takie były czasy i widocznie tak trzeba było.
A jest coś w Polsce po 1989 r., z czego jest Pan dumny?
Na pewno z tego, że w ostatnich latach obudziła się świadomość narodowa, coraz mniej ludzi zapatrzonych jest w Zachód, a zaczyna widzieć wartość tego, co polskie. Ale też dostrzega swoje wady i z nimi walczy.
Jakie są te wady narodowe?
Bezczynność chociażby, brak zaangażowania społecznego, np. to, że ludzie nie poczuwają się do tego, żeby iść głosować.
Ja również uważam, że udział w wyborach jest patriotycznym obowiązkiem. Tylko że dla mnie poza tym to poczucie wspólnoty z tymi, którzy tu żyją, i pamięć o tych, którzy żyli tu w przeszłości. To praca na jej rzecz, materialna i symboliczna. To szacunek dla demokracji, opartej na równości wszystkich obywateli. A Pan powiedział, że podpisałby się pod słowami swojego szefa, że „liberalna demokracja to nowotwór”.
Tak.
To co zamiast liberalnej demokracji?
Narodowa.
To znaczy?
Demokracja, w której rzeczywistym odnośnikiem jest naród i wola narodu, a nie poddawanie się, uginanie kolan przed wszelakimi mniejszościami. Macie żyć tak, jak my żyjemy.
„My” – chcą Państwo decydować o tym, kogo do wspólnoty można zaliczyć. Ja uważam, że „my” to też koleżanka lesbijka, i kolega, który jest Żydem, i Wietnamczyk, i ateista…
I oni wszyscy powinni się dostosować do prawa i zwyczajów, jakie tu funkcjonują.
Myślę, że to musiałoby być dla Pana bardzo trudne, gdyby się Pan zakochał w osobie, która nie pasuje do wzoru.
Nie grozi mi to. Nigdy nie miałem takiej sytuacji. Nigdy nie czułem zauroczenia w stosunku do kogoś o innym kolorze skóry czy wyznaniu. I raczej mnie to nie dotknie.
Jest Pan szczęśliwym człowiekiem?
Tak.
A co sprawia, że może Pan tak o sobie powiedzieć?
To, co robię, jakie wiodę życie, daje mi to poczucie: że służę w życiu tak, jak najlepiej potrafię.
A we mnie, jeśli miałabym uosabiać „tamtą stronę”, co Pana najbardziej wkurza?
Wolność słowa. A raczej to, że uznaliście, że macie na nią wyłączność i możecie decydować, co ludzie mają prawo myśleć i mówić.
Przecież Państwo mówicie swoje. Nam chodzi o granicę – jest nią artykuł 13 konstytucji.
Nie znam jej na pamięć.
„Zakazane jest istnienie partii politycznych i innych organizacji odwołujących się w swoich programach do totalitarnych metod i praktyk działania nazizmu, faszyzmu i komunizmu, a także tych, których program lub działalność zakłada lub dopuszcza nienawiść rasową i narodowościową, stosowanie przemocy w celu zdobycia władzy lub wpływu na politykę państwa albo przewiduje utajnienie struktur lub członkostwa”.
My nie nawołujemy do przemocy, mówiłem pani – tamte hasła to tylko przypomnienie historycznych kontekstów.
Ataki na Romów, obcokrajowców w Białymstoku, palenie kukły Żyda też mają historyczny kontekst?
Jakieś ataki, jeśli się zdarzają…
Sytuacje, o których mówię, miały i mają miejsce.
…jeśli się zdarzają, to marginalnie.
Przemoc to rozwiązanie?
Niektórzy sądzą, że tak.
A Pan?
Czasem jest konieczna – kiedy ludzie czują się zagrożeni, państwo nie zapewnia im bezpieczeństwa, a sytuacja skłania do takich aktów.
Według mnie kreuje ją Państwa retoryka: wskazywanie wrogów ojczyzny, z którymi trzeba walczyć.
Ale gdybyśmy o tym nie mówili, wy mówilibyście: wszyscy są naszymi przyjaciółmi. A nie wszyscy są, nie można stracić czujności. Trzeba mieć bezpiecznik, są nimi organizacje narodowe, które mówią głośno to, czego inni boją się powiedzieć.
Właśnie to mnie w Państwa wizji świata przeraża – wrogość i nieufność, na których się opiera ten ład. Zostanę więc pewnie nadal wrogiem ojczyzny, jak pisali do mnie ludzie, którzy sami siebie nazywają narodowcami.
Dla nas postawy, które pani wyznaje, szkodzą Polsce i Polakom.
Wyklucza mnie Pan w ten sposób ze wspólnoty, której czuję się członkinią.
No dobrze, ale nikt pani przecież nie każe wyjeżdżać.
Mam tylko dostosować się do Waszych reguł?
Do zasad, które uznajemy za słuszne, i które są słuszne.
A na początku rozmowy próbował mnie Pan przekonać, że byłoby tu i dla mnie miejsce.
Wystarczy się dostosować – a będzie. ©
Sauce: https://www.tygodnikpowszechny.pl/macie-zyc-tak-jak-my-zyjemy-35214
submitted by SoleWanderer to Polska [link] [comments]


2015.02.02 14:19 filmownik Nowy film 50 twarzy greya online już do obejrzenia po polsku

Już jest film 50 twarzy greya online PL do obejrzenia bez limitu transferu. Wreszcie pojawił się w necie do obejrzenia online długo oczekiwany przez niekórych fanów film 50 twarzy greya 2014. Jeżeli poszukujecie sprawdzonego miejsca gdzie można obejrzeć film 50 twarzy greya online po polsku to polecamy powyższy link, gdzie film ten został wrzucony na szybkie serwery bez limitu. Co więcej, serwery zlokalizowane są poza obszarem UE, więc ten film online na pewno nie zostanie usunięty ani zbanowany na zlecenie producenta.
LINK DO FILMU: filmostrefahd.pl
Historii filmu 50 twarzy Greya online niechybnie nie powinnam dokładnie wyłuszczać. Była dziennikarka, pani domu, Annie Gelond, czasów 49, działająca obecnie pod nickiem E. L. James, naoglądała się „Zmierzchu” znanej pisarki - jak w filmie 50 twarzy Greya online . Identycznie jak dziesiątki różnych pań, dała się uwieść wampirom. W opozycji jednakże do tychże milionów pozostałych kobiet, Pisarka filmu 50 twarzy Greya online, od czasu szkraba niepostrzeżenie pragnąca zostać copywriterką, wzięła się zbytnio tworzenie fan-fika „Zmierzchu” (inaczej drugorzędnych, zamiennych kolei życia swoim bohaterów). Zaczęło się niewinnie, a stanęło na pisaniu filmu 50 twarzy Greya online - miłości z elementami erotyki (czyli czegoś, co w „w poprzednim filmie online” w żaden sposób nie występowało. Bo wpisać, iż „50 twarzy Greya online” wydaje się być narracją całkowicie kipiącą seksem, byłoby potwarzą dla takich klasyków rodzaju, jak Onto Hanto („Fanny Hill”) czy David Lawrence („Kochanek lady Chatterley”). Lecz do tegoż wrócę za minutę. Urzeczenie pisarki „Zmierzchem” ciężko wyrywa się z jej pierwszego wydania filmu 50 twarzy Greya online. Szkielet pary podstawowych herosów jest inspirowana kochankami ze „Zmierzchu” do tego stopnia, że wręcz przypominają oni ich lustrzane odbicia. Anastasia Steele, osiemnastoletnia abiturientka tekstów, okazuje się być niezdarna, subtelna, niepewna siebie i nieświadoma swojego wdzięku. Wypisz, wymaluj Bella. On z kolei, czyli Calli z filmu 50 Twarzy Greya online, jest jak wilkołak z Cullenów - naprawdę fajny, że brakuje przymiotników do opisu tej powabu (w związku z czym autorka , stylem Odesse, korzysta bezustannie takich samych), zachwycająco bogaty, odpowiednio wychowany i niesłychanie nieprzenikniony. W istocie i starszy od pani a, tyle że nie o całe dziesiątki lat, jak po „Zmierzchu”, jednak zaledwie parę latek. Trafiają na siebie w filmie 50 Twarzy Greya online - jak to najczęściej zdarza się - przez przypadek. Nie zaakceptować zdradzę niczego, powiedziąc iż jej osoba ekspresowo się tutaj zadurzy, ale nie zostanie pewna czy to facet dla tej dziewczyny. I mam rację, bo ujawnia się, iż ów facet w filmie 50 Twarzy Greya online nie jest zaciekawiony zwyczajnym partnerstwem. On szuka kobiety do odgrywania teatrzyku sado-maso, w którym on będzie Panem 50 twarzy greya online, a jej osoba Poddaną. Normy są solidne a mianowicie on może z tą kobietą działać wszystko, a pani nie chce go poniekąd smrynąć… Reszty filmu 50 Twarzy Greya online ujawniać nie mogę, swoją drogą jest prosta do zgadnięcia. Zostańmy jednakże wciąż przy bohaterach. Przykładem „Zmierzchu”, „50 twarzy Greya online” nie ma postaci filmu 50 twarzy greya online, którą można byłoby polubić. Jessica wydaje się być do bólu denerwująca.
submitted by filmownik to fillmyonlinepl [link] [comments]


KARAOKE - Alicja Majewska - Być kobietą Panel - Jak to jest być kobietą-matką w branży IT? #Mamo pracuj w IT Jak być kobietą - Ewa Ziętek ShadowVlog#5- Jak to jest być kobietą , chyba każdy mężczyzna zadał sobie to pytanie. Jak być kobietą Fame MMA Amadeusz ferrari pokazuje jak to jest być kobieta ...

PIĘKNIE JEST ŻYĆ: A JA KOCHAM BYĆ KOBIETĄ

  1. KARAOKE - Alicja Majewska - Być kobietą
  2. Panel - Jak to jest być kobietą-matką w branży IT? #Mamo pracuj w IT
  3. Jak być kobietą - Ewa Ziętek
  4. ShadowVlog#5- Jak to jest być kobietą , chyba każdy mężczyzna zadał sobie to pytanie.
  5. Jak być kobietą
  6. Fame MMA Amadeusz ferrari pokazuje jak to jest być kobieta ...

Shallow Cover - Lady Gaga & Bradley Cooper (Daddy Daughter Duet) Mat and Savanna Shaw - Duration: 3:35. Mat and Savanna Shaw Recommended for you #amadeuszferarii #famemma #wojtekgola 50+ videos Play all Mix - KARAOKE - Alicja Majewska - Być kobietą YouTube KARAOKE - Irena Jarocka - Kawiarenki - wersja pro bez melodii - Duration: 5:16. Polskie Karaoke 82,767 views Historie 3 kobiet, które pracują w branży IT. Jaka była ich droga, jak znalazły się w branży IT i czy polecają taką pracę innym kobietom? Monika, Karolina i Marta - prawdziwe kobiety w ... Oto jest pytanie. Oto jest pytanie. Skip navigation Sign in. Search. Loading... Close. This video is unavailable. ... Jak być kobietą - Ewa Ziętek Krystyna Gębska. Loading... ShadowVlog#5- Jak to jest być kobietą , chyba każdy mężczyzna zadał sobie to pytanie.